Pomiot czarta i pełni księżyca, Śnieżny marmur w półmroku alei, Tancereczka, fatalna dziewica, Najpiękniejsza ze wszystkich kamei. To przez takie wielu śmierć spotkało, To po taką Czyngis-chan słał posła, Taka sama tacę we krwi całą Z głową Jana Chrzciciela przyniosła.
Powiedziałem ci kiedyś – moja Miła Że dzika jesteś jak kosodrzewina A właściwie nic ci nie powiedziałem Rzekłem kiedyś do ciebie – moja Droga Zbyt późno cię spotkałem – szkoda A właściwie nic tobie nie rzekłem Pytałem się raz ciebie – moja Piękna Czy szum naszej krwi da się zapamiętać A właściwie o nic nie pytałem Mówiłem w środku lata – moja Gorąca Że schodzimy po schodach ze słońca A właściwie to nic nie mówiłem Opowiadałem ci w zapale – moja Majowa Gdzie piwonia płatki wieczorem chowa A właściwie niczego ci nie opowiedziałem Tłumaczyłem ci dość długo – moja Cicha I wybrałaś mnie za przewodnika A właściwie nic ci nie wytłumaczyłem Rysowałem każdym słowem – moja Mała Trochę słońca w środku listopada A właściwie niczego ci nie narysowałem Teraz wiesz – moja Piękna Miła i Droga Jak trudny nasz język – jak brakuje słowa….
Najnowsze komentarze