Dzień dobryPrzeczytałem wszystkie miłe słowa do mnie skierowane, wyrażające troskę o moją skromną osobę. Dziękuję za pamięć, nic złego nie stało się. Ot wrogi odłączyły mnie od sieci i to w trakcie pisania tekstu na sobotę. Pech! Pozdrawiam
Dzień dobry. Warszawę całkiem zamgliło i zrobił się niezły bałagan. Chyba zaczęła się prawdziwa jesień bo i w nocy było na minusie i liście się z drzew sypią. Teraz proponuję po mentosku a potem opowiem o koncercie.
Zachodzę w głowę, co znaczyć mogę te kody cyfrowe, pojawiające się niekiedy w komentarzach okrzepłych tubylców? O pogodzie nic nie napiszę. Mgła przesłania widok z okna i trudno wyczuć, co jest za szybą. Z to wczoraj bardzo ładnie i słonecznie było. Może powtórzy się?
Koncert był trochę nietypowy. Zaczął się minutą ciszy ku czci pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej a potem chór zaśpiewał „Czerwone maki”… Dalsza część była standardowa z tą różnicą, że wystąpił również gościnnie Josif Kobzon, który na końcowy bis zaśpiewał „Podmoskownyje wiecziera”. Po koncercie krótkie wystąpienie miał ambasador rosyjski. Tak więc była pełna gala. Repertuar był raczej typowy w tym oczywiście „Kalinka”, „Wychodiła na biereg Katiusza” i „Dień Pobiedy” (dwie ostatnie pieśni śpiewał Kobzon) oraz jak zwykle nagradzane dużymi brawami tańce rosyjskie i kozacke . Tym co mnie najbardziej zaskoczyło to duża ilość młodzieży (tak z 1/3) na koncercie, choć bilety nie były tanie (najtańsze 120 na galerii a parter i amfiteatr 200 i 250 zł). Ogólnie to bardzo mi się podobało. Córka która była ze mną też była bardzo zadowolona.
Stan… to jest po prostu….. znakomity chór, myślę, że to jest decydujące …..:))). A ta dypolmatyczna gala – z zachowaniem wszelkich proporcji powiedziałabym, że to trochę gombrowiczowska wojna na miny :(((( .
Dzień dobry, kiedyś pisałem w innym miejscu o swojej fascynacji muzyką a capella, rozumiem, że chór występował z orkiestrą? Nie umniejsza to w niczym mojego – graniczącego z religijną czcią – podziwu dla możliwości wchodzenia w harmonie i interakcje przez ludzkie głosy.
DzieńDobry:)) Wiersz Leśmiana piękny, lecz ta muzyczka jak z telewewizyjnego seialu:))Ps. Paszport i wiza w dalszym ciągu wymagane:)))z47cmn, ciekawe hasełko?
Ostatnim tchem:( Własniem wrócił pokłuty, ztomografowany, a jutro jeszcze mnie zrezonansują! Kuńc świata z tego bedzie, alibo i co gorsze, moja Pani:((
Ooo. A to Pan pamięta, Senatorze? „Nikt mnie do obronyhyhyhyhy (zapłakał) słowem nie pospieszy? O! jasny gwint! Ratujcież mnie sirotę – bidotę, bo tu mnie obrażają, mnie tu despekt, mnie tu impertynencje, mnie tu krzywda się, mnie tu źle, ja do mamy, do niani chcę! Ohohoho! Uhuhuhuh!” że mi się tak półgębkiem skojarzyło i ścichapęk… ; )
A to już z pamięci, więc może być nieprecyzyjnie: „- Pewnego dnia złapię tego człowieka na braku cytatu – powiedział książę, zwracając się do obecnych – i będzie wyglądał jak bez portek -„. To nie z Lema, oczywiście, ale o tyle a propos, że Lem dostarcza cytatów na prawie każdą okazję. Czy to istotnie ostatnie pokolenie? Mam nadzieję, że jak moje dzieci wyrosną z różnych LOL i ROTFL, jak również WTF i YFKM, to może objawią jakąś inteligencję. Są pewne widoki. Może.
Też mam dzieci, a i wnukami sypnęło:) Powiem Ci coś – historia rozwoju komunikacji społecznej zatoczyła koło. Jesteśmy ostatnim pokoleniem wychowanym w kulturze słowa pisanego, nasi następcy wrócili do piktogramów. To mnie smuci.
Pardon, znalazłem dokładny cytat: „- Któregoś dnia przyłapię tego człowieka na braku porzekadła i będzie wyglądał jak bez gaci – oświadczył książę.” (F. Herbert, „Diuna”). Co do piktogramów: mnie też się tak wydawało. Ale starszy Junior potrafi ni stąd, ni zowąd, napisać opowiadanie na 5 stron papieru kancelaryjnego do szkoły. Inspirowane fabułą gry o Pokemonach, przyznam uczciwie, ale – to znaczy, że warsztat ma, tylko natchnienie musi przywiać z wyższych szczytów. Młody jest, dojrzewa jeszcze, pyskuje, stawia się (w lutym skończy 13 lat – najlepsze jeszcze przed nami), ale podsuwam mu lektury jak mogę i liczę, że nie nadaremno.
Wyjątek potwierdza regułę, niestety. Dumałem coś z dziesięć minut nad tymi portkami, po głowinie coś się tłukło, aliści nie przypomniałem sobie tych słów. Czy to książę Leto mówił tak o mistrzu balisety i rapiera?
Dawno, dawno temu, zostałem nauczony paru rzeczy, m.in. dotyczących picia, ale i interakcji socjalnych, na przecięciu tych dwóch osi jest punkt, mówiący m.in. o tym, że bruderszafty się proponuje z góry na dół. Bardzo Ci dziękuję, wirtualną zachętę przyjmując, z nadzieją, że może kiedyś uda się przy obopólnej woli uzupełnić ją w realu : )
Rzecz ciekawa, w koniaczek zaopatrywał mnie swego czasu regularnie szwagier urolog, od jakichś dwóch lat płynie od niego wyłącznie szkocka. Pacjentom się gust zmienił???Natomiast przewspaniałą rzecz przywiózł brat z Krety – dobrą Metaxę *****, którą tam pija się schłodzoną – było to dla mnie nowością, ale uznałem, że całe życie człowiek się uczy, co kraj i obyczaj. Wspominam w kontekście koniaczku, ponieważ to jedyny trunek zbliżony do, który Pani Quackie tolerowała, dzięki słodyczy (trunku).Już polewam wirtualnie.
Metaxa jest zupełnie przyzwoita. Ja nie cierpię dwu zacnych, bez wątpienia, trunków, a mianowicie whisky (twierdzę z przekonaniem, że to nalewka na pluskwach) i czerwonych wytrawnych win wszelakiej proweniencji. Cóż, gust jakowyś u mnie taki byle jaki.
A ja właśnie chciałem nadmienić, że gust na szkocką mam przerafinowany, nie dość, że najchętniej pijam single malt, to jeszcze w lecie nabyłem „asfaltówę” – Laphroaiga, który smakuje wędzoną rybą jakby i naprawdę trzeba dużo samozaparcia, żeby go pić (jeżeli się nie lubi).Co jakiś czas boleśnie przekonuję się, że ginu już nie mogę pić, a szkoda, bo lubię. Na wiosnę odkryłem żołądkową gorzką z miodem – poezja. Tudzież całą rodzinę wódek z Ukrainy – Nemiroff (np. paprykowa czy brzozowa).Z czerwonych win wytrawnych mam swoje typy, nie lubię wszystkiego jak leci – mam faworytne szczepy: shiraz/ syrah, chętnie z Nowego Świata lub Australii, a poza tym – raczej białe; małżonka wymaga zazwyczaj półsłodkiego, przy czym punktem odniesienia jest Sutter Home Moscato.
Tak właśnie. Większy cytat (jeżeli umieszczanie tej wielkości cytatów w komentarzach jest niepożądane, proszę o sygnał):”- Sire! – powiedział Hawat. – Te bazy prawnie nadal stanowią własność Jego Królewskiej Mości. – Tutejszy klimat jest wystarczająco surowy, by wszystko uległo zniszczeniu powiedział książę. – Zawsze możemy zwalić na pogodę. Zabierz się do tego Kynesa i przynajmniej dowiedz się, czy bazy istnieją. – Zarekwirować je byłoby niebezpiecznie – powiedział Hawat. – Duncan jedną sprawę stawiał jasno: bazy, czy też ich idea, mają dla Fremenów jakieś ukryte znaczenie. Zajmując bazy możemy ich zrazić. Paul rozejrzał się po twarzach otaczających ich ludzi i zauważył napięcie, z jakim chłonęli każde słowo. Wyglądali na mocno zaniepokojonych stanowiskiem jego ojca. – Usłuchaj go, ojcze – odezwał się Paul cichym głosem. – To prawda, co on mówi. – Sire – rzekł Hawąt – owe bazy mogłyby nam dostarczyć materiałów do wyremontowania każdej sztuki pozostawionego nam sprzętu, tyle że ze względów strategicznych mogą pozostawać poza naszym zasięgiem. Nie róbmy pochopnego kroku, dopóki się czegoś więcej nie dowiemy. Kynes posiada arbitrażowe pełnomocnictwa Imperium. Nie wolno nam o tym zapominać. I cieszy się szacunkiem Fremenów. – Więc zrób to delikatnie – powiedział książę. – Chciałbym jedynie wiedzieć, czy te bazy istnieją. – Jak sobie życzysz, Sire – Hawat opadł na oparcie krzesła, spuścił wzrok. – No więc dobrze – powiedział książę. – Wiemy, co nas czeka, robota. Zostaliśmy do niej przeszkoleni. Mamy niejakie doświadczenie. Znamy wysokość zapłaty, zaś alternatywa jest dość jasna. Zadania dla wszystkich zostały wyznaczone. Spojrzał na Hallecka. – Gurney, najpierw zajmij się tą aferą przemytniczą. – „Udam się do nieposłusznych, co niegościnną zamieszkują ziemię” – zadeklamował Halleck. – Któregoś dnia przyłapię tego człowieka na braku porzekadła i będzie wyglądał jak bez gaci – oświadczył książę. Chichoty rozeszły się echem wokół stołu; ale Paul słyszał w nich przymus. Książę zwrócił się do Hawata: – Załóż na tym piętrze jeszcze jedno stanowisko dowodzenia dla wywiadu i łączności, Thufir. Kiedy z tym skończysz, będę chciał się z tobą zobaczyć.”
„Diunę ” czytałam….. trochę temu…. pamietam „przyprawę”, niesamowity cykl zamknięty na tej piaszczystej planecie i ród Atrydów ….. i zero cytatów :)))) Chyba najbardziej mnie dziwił ów ród w tak dalekiej przyszłości…..:)))
Nie wiem, jak z feudalizmem, ale np. szermierka zamiast broni miotającej (palnej) miała uzasadnienie – w użyciu były tarcze energetyczne, które zatrzymywały wszystko powyżej pewnej prędkości, więc żadne pociski nie miały szansy się przedostać, a broń prowadzona ręką z odpowiednią prędkością – tak.
Ooo, jaka ciekawa rozmowa była.:))) Sigle malt? owszem, to lubię, Metaxy jednak nie, a najbardziej armagnac….. ale nie wcinałam się w męskie rozmówki:))))
Jeszcze w klawiaturę trafię..(?) Morfeusz z Orfeuszem, jeśli już.. Senatorze:))) Dobranoc:)))PS S.Lem i J.Szczypka.. Co tych Panów łączy? Nie wiecie:))
…. Na spokojną noc … i miłe przebudzenie .. :))))
Piękne:) No to do jutra, moi Mili. Dobranoc:))
Cudowny Leśmian Skowronku :)))) !
Dobry wieczór – i dobranoc. Dzisiaj może nawet bezmyślnie?
Dobranoc:)) Lampka będzie Wiedźminko? :)))
Będzie :))) na poprzednim wątku, bo nie chcę mówić ” dobranoc” Leśmianowi…… :))))
Dobry wieczór. Właśnie wróciłem z koncertu Chóru Aleksandrowa ale jeśli wszyscy śpią to wrażenia przekażę jutro. Do zobaczonka bladym świtem.
Trzymam Cię za słowo Stan ! :))) byłam, nie wiedzieć czemu przekonana, że ten koncert był wczoraj :)))) i dziwiłam się, że tak nam zniknąłes :)))
Dziwne, ja też:)))
Dzień dobry:))) W malinowym chruśniaku nie śniło się??:))))
a nie…. szkoda, bo byłoby romantycznie :)))
Czy ludzie pomogli opanować Senatorowi drżenie nóg??:)))))Ależ wczorajszego wieczoru wrzasku narobił.. Budząc mnie z uśpienia:))))
.. a Senator przetarłszy oczy usmiecha sie filuternie :))))
123…Ciekawe.. hmm. Kto po upojnej nocy świtem bladym zjawi się na porannej kawie:))))
456.. aha.. od cyferek trzeba zaczynać?? Przejdzie? :))))
Nooo!:))))
Dzień dobryPrzeczytałem wszystkie miłe słowa do mnie skierowane, wyrażające troskę o moją skromną osobę. Dziękuję za pamięć, nic złego nie stało się. Ot wrogi odłączyły mnie od sieci i to w trakcie pisania tekstu na sobotę. Pech! Pozdrawiam
Dzień dobry. Jakoś lżej na sercu, kiedy Pan się pojawił. Dobrze, że to tylko problemy techniczne. Czekam na tekst.
Dzień dobry, Gryzoniu:) Mnie często odłącza.
Dobry wieczór na Wuja ręce, dla wszystkich.Cieszę się. Pozdrawiam. Do szybkiego usłyszenia. Ukłony zdrowe jak dzwony
Dzień dobry. Warszawę całkiem zamgliło i zrobił się niezły bałagan. Chyba zaczęła się prawdziwa jesień bo i w nocy było na minusie i liście się z drzew sypią. Teraz proponuję po mentosku a potem opowiem o koncercie.
Dzień dobry, Stan.Poczytam Twoja relację wieczorem. Pozdrawiam
Zachodzę w głowę, co znaczyć mogę te kody cyfrowe, pojawiające się niekiedy w komentarzach okrzepłych tubylców? O pogodzie nic nie napiszę. Mgła przesłania widok z okna i trudno wyczuć, co jest za szybą. Z to wczoraj bardzo ładnie i słonecznie było. Może powtórzy się?
Teraz sobie zniknę, o. Uzależnienie od wacików.
Koncert był trochę nietypowy. Zaczął się minutą ciszy ku czci pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej a potem chór zaśpiewał „Czerwone maki”… Dalsza część była standardowa z tą różnicą, że wystąpił również gościnnie Josif Kobzon, który na końcowy bis zaśpiewał „Podmoskownyje wiecziera”. Po koncercie krótkie wystąpienie miał ambasador rosyjski. Tak więc była pełna gala. Repertuar był raczej typowy w tym oczywiście „Kalinka”, „Wychodiła na biereg Katiusza” i „Dień Pobiedy” (dwie ostatnie pieśni śpiewał Kobzon) oraz jak zwykle nagradzane dużymi brawami tańce rosyjskie i kozacke . Tym co mnie najbardziej zaskoczyło to duża ilość młodzieży (tak z 1/3) na koncercie, choć bilety nie były tanie (najtańsze 120 na galerii a parter i amfiteatr 200 i 250 zł). Ogólnie to bardzo mi się podobało. Córka która była ze mną też była bardzo zadowolona.
Dzień dobry ! 🙂 Mglisty ten poniedziałek, ale bez czartów :)))
Stan… to jest po prostu….. znakomity chór, myślę, że to jest decydujące …..:))). A ta dypolmatyczna gala – z zachowaniem wszelkich proporcji powiedziałabym, że to trochę gombrowiczowska wojna na miny :(((( .
Dzień dobry, kiedyś pisałem w innym miejscu o swojej fascynacji muzyką a capella, rozumiem, że chór występował z orkiestrą? Nie umniejsza to w niczym mojego – graniczącego z religijną czcią – podziwu dla możliwości wchodzenia w harmonie i interakcje przez ludzkie głosy.
Zgadza się Kwaku….to jest wielka sztuka i wielka praca :)))
Witaj Stan:)) Młodzież – choć to jakieś okropnie teraz pyskate i wichrowate – mamy niegłupią, wiedzą, że co dobre cenić trzeba:)
Mieliśmy bardzo dobry chór Politechniki Szczecńskiej pod wodzą Jana Szyrockiego…Tłumy biegały na występy…dziś dziwnie cicho..:(((
Chór miał taki bogaty repertuar….. ech, łza się w oku kręci.:((
.. a tymczasem, Senatorze, dwie szórski juz są :)))) Lepiej się pojaw na blogu, bo Ci uciekną :)))))
DzieńDobry:)) Wiersz Leśmiana piękny, lecz ta muzyczka jak z telewewizyjnego seialu:))Ps. Paszport i wiza w dalszym ciągu wymagane:)))z47cmn, ciekawe hasełko?
…..”z47cmn” o co pytasz Stateczku? :))))
Musiałem to wpisać, by dostać się na Wyspę:)))Ps. Wygląde, iż paszport i wiza wymagane są przy pierwszym wpisie:))
Czarodziejko, trzy szóstki rezerwujemy dla Senatora???Znowu Onet zażądał wizy!!!
Witaj Stateczku:) A mnie, bestia, zlekceważył:(
Mam!!!:)))))))))))
Dlaczego tak późno Senatorze i w dodatku jednym słówkiem ? :))) oszczędzasz ?:)))) *
Ostatnim tchem:( Własniem wrócił pokłuty, ztomografowany, a jutro jeszcze mnie zrezonansują! Kuńc świata z tego bedzie, alibo i co gorsze, moja Pani:((
Nie ma mowy…. ! miotłą ich pogonię, jakby chcieli Cie ukrzywdzić :)*
Mnie, bidnego sirote, co i rusz ktoś krzywde robi! Taka już widać dola moja:((
Ooo. A to Pan pamięta, Senatorze? „Nikt mnie do obronyhyhyhyhy (zapłakał) słowem nie pospieszy? O! jasny gwint! Ratujcież mnie sirotę – bidotę, bo tu mnie obrażają, mnie tu despekt, mnie tu impertynencje, mnie tu krzywda się, mnie tu źle, ja do mamy, do niani chcę! Ohohoho! Uhuhuhuh!” że mi się tak półgębkiem skojarzyło i ścichapęk… ; )
Proszę, Pan Lem ma jednak przeogromny wpływ na ostatnie już chyba prawdziwie bardzo inteligentne pokolenie:)
A to już z pamięci, więc może być nieprecyzyjnie: „- Pewnego dnia złapię tego człowieka na braku cytatu – powiedział książę, zwracając się do obecnych – i będzie wyglądał jak bez portek -„. To nie z Lema, oczywiście, ale o tyle a propos, że Lem dostarcza cytatów na prawie każdą okazję. Czy to istotnie ostatnie pokolenie? Mam nadzieję, że jak moje dzieci wyrosną z różnych LOL i ROTFL, jak również WTF i YFKM, to może objawią jakąś inteligencję. Są pewne widoki. Może.
Też mam dzieci, a i wnukami sypnęło:) Powiem Ci coś – historia rozwoju komunikacji społecznej zatoczyła koło. Jesteśmy ostatnim pokoleniem wychowanym w kulturze słowa pisanego, nasi następcy wrócili do piktogramów. To mnie smuci.
Pardon, znalazłem dokładny cytat: „- Któregoś dnia przyłapię tego człowieka na braku porzekadła i będzie wyglądał jak bez gaci – oświadczył książę.” (F. Herbert, „Diuna”). Co do piktogramów: mnie też się tak wydawało. Ale starszy Junior potrafi ni stąd, ni zowąd, napisać opowiadanie na 5 stron papieru kancelaryjnego do szkoły. Inspirowane fabułą gry o Pokemonach, przyznam uczciwie, ale – to znaczy, że warsztat ma, tylko natchnienie musi przywiać z wyższych szczytów. Młody jest, dojrzewa jeszcze, pyskuje, stawia się (w lutym skończy 13 lat – najlepsze jeszcze przed nami), ale podsuwam mu lektury jak mogę i liczę, że nie nadaremno.
Wyjątek potwierdza regułę, niestety. Dumałem coś z dziesięć minut nad tymi portkami, po głowinie coś się tłukło, aliści nie przypomniałem sobie tych słów. Czy to książę Leto mówił tak o mistrzu balisety i rapiera?
PS Quackie, długo będziesz mnie obtłukiwał tym „Panem”?:)
Dawno, dawno temu, zostałem nauczony paru rzeczy, m.in. dotyczących picia, ale i interakcji socjalnych, na przecięciu tych dwóch osi jest punkt, mówiący m.in. o tym, że bruderszafty się proponuje z góry na dół. Bardzo Ci dziękuję, wirtualną zachętę przyjmując, z nadzieją, że może kiedyś uda się przy obopólnej woli uzupełnić ją w realu : )
Tedy :”..nadieżda, moj kompas ziemnoj, a udacza nagrodaj za smiełast’..”:) No!.. to po wirtualnym 'maluchu”!:))
Ależ zdróweczko : )
Boh trojcu lubit, jak powiada nasz niezrównany Stan! Lej tedy jeszcze:))
Chętnie poleję, tylko co wchodzi w grę? Czysta, szkocka, koniaczek, jeszcze coś innego?
Komiaczek, jeśli łaska, taką ociupinkę, coby i Panu Bogu.. i ten ogarek:)
Rzecz ciekawa, w koniaczek zaopatrywał mnie swego czasu regularnie szwagier urolog, od jakichś dwóch lat płynie od niego wyłącznie szkocka. Pacjentom się gust zmienił???Natomiast przewspaniałą rzecz przywiózł brat z Krety – dobrą Metaxę *****, którą tam pija się schłodzoną – było to dla mnie nowością, ale uznałem, że całe życie człowiek się uczy, co kraj i obyczaj. Wspominam w kontekście koniaczku, ponieważ to jedyny trunek zbliżony do, który Pani Quackie tolerowała, dzięki słodyczy (trunku).Już polewam wirtualnie.
Metaxa jest zupełnie przyzwoita. Ja nie cierpię dwu zacnych, bez wątpienia, trunków, a mianowicie whisky (twierdzę z przekonaniem, że to nalewka na pluskwach) i czerwonych wytrawnych win wszelakiej proweniencji. Cóż, gust jakowyś u mnie taki byle jaki.
A ja właśnie chciałem nadmienić, że gust na szkocką mam przerafinowany, nie dość, że najchętniej pijam single malt, to jeszcze w lecie nabyłem „asfaltówę” – Laphroaiga, który smakuje wędzoną rybą jakby i naprawdę trzeba dużo samozaparcia, żeby go pić (jeżeli się nie lubi).Co jakiś czas boleśnie przekonuję się, że ginu już nie mogę pić, a szkoda, bo lubię. Na wiosnę odkryłem żołądkową gorzką z miodem – poezja. Tudzież całą rodzinę wódek z Ukrainy – Nemiroff (np. paprykowa czy brzozowa).Z czerwonych win wytrawnych mam swoje typy, nie lubię wszystkiego jak leci – mam faworytne szczepy: shiraz/ syrah, chętnie z Nowego Świata lub Australii, a poza tym – raczej białe; małżonka wymaga zazwyczaj półsłodkiego, przy czym punktem odniesienia jest Sutter Home Moscato.
Tak właśnie. Większy cytat (jeżeli umieszczanie tej wielkości cytatów w komentarzach jest niepożądane, proszę o sygnał):”- Sire! – powiedział Hawat. – Te bazy prawnie nadal stanowią własność Jego Królewskiej Mości. – Tutejszy klimat jest wystarczająco surowy, by wszystko uległo zniszczeniu powiedział książę. – Zawsze możemy zwalić na pogodę. Zabierz się do tego Kynesa i przynajmniej dowiedz się, czy bazy istnieją. – Zarekwirować je byłoby niebezpiecznie – powiedział Hawat. – Duncan jedną sprawę stawiał jasno: bazy, czy też ich idea, mają dla Fremenów jakieś ukryte znaczenie. Zajmując bazy możemy ich zrazić. Paul rozejrzał się po twarzach otaczających ich ludzi i zauważył napięcie, z jakim chłonęli każde słowo. Wyglądali na mocno zaniepokojonych stanowiskiem jego ojca. – Usłuchaj go, ojcze – odezwał się Paul cichym głosem. – To prawda, co on mówi. – Sire – rzekł Hawąt – owe bazy mogłyby nam dostarczyć materiałów do wyremontowania każdej sztuki pozostawionego nam sprzętu, tyle że ze względów strategicznych mogą pozostawać poza naszym zasięgiem. Nie róbmy pochopnego kroku, dopóki się czegoś więcej nie dowiemy. Kynes posiada arbitrażowe pełnomocnictwa Imperium. Nie wolno nam o tym zapominać. I cieszy się szacunkiem Fremenów. – Więc zrób to delikatnie – powiedział książę. – Chciałbym jedynie wiedzieć, czy te bazy istnieją. – Jak sobie życzysz, Sire – Hawat opadł na oparcie krzesła, spuścił wzrok. – No więc dobrze – powiedział książę. – Wiemy, co nas czeka, robota. Zostaliśmy do niej przeszkoleni. Mamy niejakie doświadczenie. Znamy wysokość zapłaty, zaś alternatywa jest dość jasna. Zadania dla wszystkich zostały wyznaczone. Spojrzał na Hallecka. – Gurney, najpierw zajmij się tą aferą przemytniczą. – „Udam się do nieposłusznych, co niegościnną zamieszkują ziemię” – zadeklamował Halleck. – Któregoś dnia przyłapię tego człowieka na braku porzekadła i będzie wyglądał jak bez gaci – oświadczył książę. Chichoty rozeszły się echem wokół stołu; ale Paul słyszał w nich przymus. Książę zwrócił się do Hawata: – Załóż na tym piętrze jeszcze jedno stanowisko dowodzenia dla wywiadu i łączności, Thufir. Kiedy z tym skończysz, będę chciał się z tobą zobaczyć.”
„Diunę ” czytałam….. trochę temu…. pamietam „przyprawę”, niesamowity cykl zamknięty na tej piaszczystej planecie i ród Atrydów ….. i zero cytatów :)))) Chyba najbardziej mnie dziwił ów ród w tak dalekiej przyszłości…..:)))
I ustrój, prawda Wiedźmineczko?:))
owszem…. i ustrój, choć to nie było aż tak niesamowite jak technologia odzyskiwania :(((( ….. ciegle chciało mi się pić i to czystej wody :))
Nie wiem, jak z feudalizmem, ale np. szermierka zamiast broni miotającej (palnej) miała uzasadnienie – w użyciu były tarcze energetyczne, które zatrzymywały wszystko powyżej pewnej prędkości, więc żadne pociski nie miały szansy się przedostać, a broń prowadzona ręką z odpowiednią prędkością – tak.
Zawsze twierdziłem, że najbardziej przyzwoicie jest konwencjonalnie rżnąć nożem. Jak słynny Bańbuła, wedle słów Pana Mrożka:)
To prawda, a nie tak atomówką zza pleców – nie fair.
Ty się Senatorze przestań mazgaić! Chłopaki nie płaczą… jak im robią wbrew i na wspak to idą do baru:))))))))))
Bar wzięty!!!:(((
” Szalchetne zdrowie, nikt się nie dowie …”… Senatorze… liczę na komunikat, ze wszystko w porządku, ale dla porządku trzymam kciuki :))))*
W porządku, najmilsza z Czarodziejek, to tylko rutynowe badania:)))
No i dbaj o siebie jak tylko możesz…… Narowisty :)))
Stateczku …ode mnie żąda paszportu przed logowaniem…. potem mu przechodzi:))))
Mnie wpuszcza co drugi raz:))
Najwyraźniej uważą, że zbyt rzadko zaglądasz ?:))))))
Stateczku…. ten Onet chyba losowo podrzuca numerki… znów mnie przyłapał :)))))
All_a się nie pokazała…zmęczona? śpiąca czy jeszcze w pracy… kto to wie ? :((
Ja tam plotkować nie będę, ale tak na moje oko to znowu się przypałętał ten w strunę trącany Orfeusz:((
Najwyższa pora spać. Dobranoc:))
Dobranoc!
Ooo, jaka ciekawa rozmowa była.:))) Sigle malt? owszem, to lubię, Metaxy jednak nie, a najbardziej armagnac….. ale nie wcinałam się w męskie rozmówki:))))
Chyba pozostanie mi zapalić dyżurną lampkę od uroków i życzyć Wszystkim pogodnych, acz lekko zawianych snów:))))
Dobranoc…… i proszę się stawić rano w pogodnych humorkach :))))
Jeszcze w klawiaturę trafię..(?) Morfeusz z Orfeuszem, jeśli już.. Senatorze:))) Dobranoc:)))PS S.Lem i J.Szczypka.. Co tych Panów łączy? Nie wiecie:))
Dobrze, że lampka świeci, do łóżka trafię bez pudła. Śpijcie