Panowie miłościwi, czy wola wasza usłyszeć piękną opowieść o miłości i śmierci ? To rzecz o Tristanie i Izoldzie królowej.Słuchajcie w jaki sposób w wielkiej radości, w wielkiej żałobie miłowali się, później zasię pomarli w tym samym dniu, on przez nią, ona przez niego.
Za dawnych czasów król Marek panował w królestwie Kornwalii.Dowiedziawszy się, iż nieprzyjaciele niepokoją go, Riwalen, król ziemi lońskiej, przybył morzem, aby mu śpieszyć z pomocą. Służył mu mieczem i radą nie gorzej od szczerego lennika i tak wiernie, iż Marek dał mu w nagrodę piękną Blancheflor, swą siostrę, którą król Riwalen miłował przedziwną miłością.
Pojął ja za żonę w klasztorze tyntagielskim. Ale ledwie ją zaślubił, doszła go wieść, iż dawny nieprzyjaciel, diuk Morgan, spadłszy na ziemię lońską pustoszy jego grody, pola i miasta. Riwalen narządził pośpiesznie okręty i powiódł Blancheflor, wówczas już brzemienną, ku swej dalekiej ziemi. Przybił do lądu naprzeciw zamku w Kanoel, powierzył królowę pieczy marszałka Rohałta, którego wszyscy dla jego wierności wołali pięknym mianem Rohałt Dzierżący Słowo; następnie zebrawszy baronów odjechał na wojnę.
Blancheflor czekała go długo. Niestety, nie miał wrócić. Diuk Morgan zabił go zdradą.Nie płakała po mężu; nikt nie usłyszał krzyku ani lamentu; ale członki jej stały się wątłe i słabe; dusza żądała pilnym pragnieniem wydostać się z ciała.Darmo Rohałt silił się pocieszyć ją.
– Królowo – mówił – nic się nie zyska przydając żałobę żałobie.Zali każdemu, kto się rodzi , nie jest pisane umierać ? Niech Bóg przytuli umarłe, a ochrania żywe!….
Ale ona nie chciała słuchać. Trzy dni czekała, aż podąży za swym drogim panem. Czwartego dnia wydała na świat syna; za czym wziąwszy go w ramiona :
-Synu – rzekła – długo pragnęłam cię ujrzeć; i widzę najpiękniejszą istotę, jaką kiedykolwiek niewiasta nosiła w żywocie. Smutna zległam, smutne jest to pierwsze święto, które ci wyprawiam, z twojej przyczyny smutno mi jest umierać. Że więc przybyłeś na ziemię przez smutek, imię twoje będzie Tristan.
Rzekłszy te słowa ucałowała go i, ucałowawszy, natychmiast umarła.
Rohałt Dzierżący Słowo przygarnął sierotę.Już ludzie diuka Morgana wdzierali się do zamku; w jakiż sposób Rohałt zdołałby długo wytrzymac bitwę? Słusznie powiadają ; ” Insza rzecz dzielność , insza szaleństwo”, mus mu był zdać się na łaskę Morgana.Ale z obawy, by Morgan nie zamordował Riwalenowego syna, marszałek podał go za własne dziecię i chował ze swoimi.
„Dzieje Tristan i Izoldy”.

Dzień dobry ! :)))) Dołączam tło muzyczne do pięknej opowieści….http://www.youtube.com/watch?v=v0NoHN1TU5I……
Poranka słonecznego lub deszczowego, jak kto woli….. ja poczytam sobie ciąg dalszy „Dziejów Tristana i Izoldy ” :)))), pewnie nad ranem w końcu zasnę…..
…. właściwie miłe jest biała noc, gdy zdarza się nieczęsto :)))))
Nie wierzę… Biała Damo:))) Piękny ten poznański Ogród Botaniczny:)
Piękny, Skowronku, dawno tam nie była, więc powłóczyłam się po nocy :)))
W Kórniku tez dawno nie byłam, piękny ogród mamy bliżej, w Przelewicach, chętnie go odwiedzamy :)))
Dzień dobry:)) Izolda….Czy nie nazywano ją czasem Iseult?:)
Witaj.Senatorze…….. tak ją też zwali :))))
Dzień dobry:))) Słuchamy:)))
Lubie te celtyckie klimaty Enyi. :))))
Baaardzo przyjemne:)
Żeleńskim zapachniało:)) Polecam i to gorąco „Maladie” Pana Sapkowskiego. Rzecz też o Tristanie i Izoldzie. Że tytuł taki?? A cóż to było, jak nie choroba…:(
La maladie d’espoir… Kto nie chorował nie zrozumie… Nie znałam wcześniej, przed chwilą skończyłam czytać.”- Wiem, co czujesz, Branwen – powiedziałem, patrząc na żagle. – Bo ja czuję dokładnie to samo. To straszna choroba. Straszna, nieuleczalna la maladie. Wiem, co czujesz. Bo ja również zachorowałem, dziewczynko.Branwen uśmiechnęła się, a mnie wydało się, że słońce przedarło się przez niskie chmury. Taki był ten uśmiech, wierzcie lub nie.Uderzyłem konia ostrogami.- I na pohybel zdrowym, Branwen!”Całość tu:http://www.mariuszstaw.info/plikownia/biblioteka/maladie.pdf
Witaj, Jasminko:))) Podobało się??
Witaj Senatorze.:))) Tak, bardzo.:))) Szkoda, że takie krótkie to opowiadanie. Rozmazało mnie dokumentnie.:))) W dodatku „zmusiło” do odezwania się na Wyspie a chciałam odpocząć od netu, poszeleścić kartkami, pomyśleć… Jak widać udało mi się.:))) 😉
PS: „I na pohybel zdrowym, Branwen!” :)))”…bo kto nie zaznał miłości ni razu ten nigdy nie może być w niebie…”
Kupiłem kiedyś „Świat króla Artura” ze względu na nazwisko autora i, ku memu zdziwieniu, znalazłem tam też to opowiadanie. Od Wyspy się nie oddalaj, rozłąka z nią bardzo, bardzo szkodzi:))
Dzień dobry. Przewrotnie skojarzyły mi się „Opowieści okrągłego-z-tyłu” (Mann/ Wasowski) i jeszcze „Bajki o dzielnych rycerzach” nieco mniej znanego Kulpy.
Dzień dobry:))) Acan nie przy pracy, Acan się obijasz?? Ja mam budować nową Polskę?? Dziękuję, jedną już budowałem i popatrz co mnie wyszło!:((
DzieńDobry:)) Senatorze, ja na swój fragment nie narzekam. Trzyma się mocno:))))
Dzień dobry:))) A czym podparty??:)
Stateczku…. przypomiało mi się, że ” ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”…. pamiętasz skąd to ?:))))
Nie mogły mi się skojarzyć, bo ich nie znam :(… więc sie postaram tę Twoja przewrotność przeczytać :))))….
„Bajki o dzielnych rycerzach” Krzysia Kulpińskiego z kabaretu Stado Umtata – http://tnij.org/ls5h
A do (ściągnięcia i) posłuchania – wszystkie pliki mp3 z kabaretu „Nie tylko dla orłów” (panów Manna, Materny et consortes), w tym również „Rycerze okrągłego z tyłu” (trzeba przewinąć do litery R) – http://tnij.org/ls5p
Jest co posłuchać i ściągnąć. Dzięki:)
Odsypiają?? Ale co??
nie odsypiają, wszyscy sie rozbiegli w swoich sprawach, a ja mam swoje zwierzątko, które mi nie odpuśzcza spacerów :))))
Wszystkie poranne obowiązki wykonane… z opóźnieniem, nawet kawa dopiero teraz :))))
Senatorze, oczywiście, żemasz rację, to właśnie jest przekład Boya…..mam to z tomu „Arcydzieła francuskiego średniowiecza „. :))))
… czyż nie jest wspaniała to zakochana para krętaczy ?:)))
Ludzie się nie zmieniają, tylko gadżety i scenografia:)) Starożytni Grecy napisali wszystkie książki świata:)))
Stateczku, nie przypominam sobie greckiej wersji dziejów Tristana i Izoldy, więc … podpowiesz mi ?:))))
Eros i Psyche, może być Czarodziejko:))
Albo Orfeusz i Eurydyka ???
.. dość odległe Stateczku :)))), ale pewne podobieństwa można znaleźć… krętactwo Erosa z pewnością…. :)))))
Psyche jednak nie miała męża:)))
Jak świat światem nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś kogoś stale nie oszukiwał;))
Bardzo radykalne Senatorze…. możesz to zmienić na ” czasem kogoś nie oszukiwał” czy to zbyt optymistyczne ?:)))))
No dobrze, niech będzie optymistycznie – „zawsze czasami nie oszukiwał”:))
:)))))))))))))))))))))))) !:*
Teraz dobrze, prawda??:)))
Ponoć w historii naszego gatunku był taki moment (nie pamiętam, chyba parędziesiąt tysięcy lat temu) kiedy ogólnoświatowa populacja spadła do katastrofalnie niskiej liczby bodajże pojedynczych tysięcy osobników.Może wtedy przydarzył się taki dzień?Niech żywi nie tracą nadziei!
Witaj, Tetryku:) Aż tak źle było??
:)))) Tetryku ? nadziei na gwałtowny spadek populacji ?:)))))
Ależ mi Wyspę wygło:))))
Dzie, dzie???!!!:)))
Normalnie, tu wygło, zlało, przestawiło:(
„Czy i nas połączy ostatecznie dopiero krzak głogu lub dzikiej róży, który wyrośnie z grobowca z berylu, by opleść gałązkami drugi grobowiec, ten z chalcedonu? Czy warto?…” Dobranoc:)))
Warto Skowroneczku.:)))Dobranoc.:)))
Trochę to brzmi jak średniowieczne zawołanie ” już dziesiąta na zegarze, gaście swiatło gospodarze ” :)))))
„..Strzeżcie ognia i złodzieja, chwalcie Boga, w nim nadzieja…:)))
Kojarzy mi się z najgłupszą ( chyba) komedią jaką obejrzałam „zmuszona” przez dzieci siostry, znające ją już na pamięć „RRRrrrr!!”, czyli walka o szampon. Każdego wieczoru rozlegało się wołanie ostrzegające, że za chwilę zacznie się gaszenie ognia. „Zaraz będzie ciemno!” Odpowiadało mu chóralne „Zamknij się!”:)) Wiem, że to głupie, ale do dziś śmieję się z tego ilekroć sobie przypomnę.:)) Odwieczne zaklinanie rzeczywistości.:)
http://www.wgrane.pl/film/55f2921debd110bbe1d5bffd9f795d96
Dobranoc:)))
Dobranoc…. lampka mruga sennie, ale tym razem tylko do mnie :))))))