Odwiedziło nas

  • 1
  • 187,263
  • 82,895

Kalendarz

listopad 2011
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Co za dużo…

Tego wieczora Zenek długo nie mógł zasnąć. Po prawdzie, to miał powód. Miał na rano oddać obiecaną robótkę, której niestety nie wykonał. No taki dzień – ciągle coś innego było do zrobienia. I tak dzień cały minął. Wreszcie zmęczenie pogoniło Zenka spać – dobry sen to wszak podstawa zdrowia.

A sen nie przychodził.

Zenek obracał się z boku na bok, oczy na siłę zamykał, rytmicznego pochrapywania Kryśki starał się nie słyszeć. Zaczął liczyć barany, doszedł do 460 – i zabrakło. A sen nie przyszedł. Kolejny raz obrócił się na bok,nawet zaczął planować to zaległe zadanie (ten sposób zawsze był skuteczny!) – i nic nie pomagało.

W jakimś momencie poczuł się nieswojo. Leżał na skraju łóżka, przed sobą miał pusty fotel jedynie, a w głowie coraz silniejsze przekonanie o czyjejś obecności. Przekonanie stało się na tyle silne, że otworzył oko.

W fotelu obok niego siedziała Piękna Pani.

Nie słyszał, żeby ktokolwiek wchodził do pokoju – w końcu Kryśka znowu tak głośno nie chrapie! Ta refleksja sprawiła, że poczuł się nieswojo.

Zmęczenie i zakłopotanie sprawiło,że wybrał politykę strusia – szybko odwrócił się tyłem do fotela, ignorując siedzącą w nim osobę – której tam być nie powinno.

Podczas tego manewru otworzył drugie oko. Teraz powinien widzieć tylko ścianę, a niżej kłąb kołdry kryjący żonę. Taki widok przy jego stażu ma jedną niezaprzeczalną zaletę: świat wraca do ustalonego porządku. Można sobie inne porządki wyobrazić – ale stabilność jest zaletą niewątpliwą.

Jak jest.

Bo po drugiej stronie Zenek dostrzegł przyglądającą mu się z wyraźnym wyczekiwaniem drugą Piękną Panią.

Zenek nie był święty. Nie raz wyobrażał sobie spędzanie nocy w towarzystwie jakiejś pięknej pani. Zazwyczaj w tych wyobrażeniach widział siebie atrakcyjnym i dominującym – ot, zwykłe marzenia zmęczonych życiem facetów.Ale dwie naraz! I to tak zdecydowanie czegoś chcą… I wcale nie sprawiają wrażenia, że chcą tego, czego chciałby Zenek. I jeszcze to pochrapywanie w tle – rany boski, jakby się tak obudziła!

Usiłował rozpoznać sytuację.Łypnięcie w lewo: jest nadal! I patrzy i czeka. Na co, u licha,czeka? Mona Lisa jakaś, czy co? Łypniecie w prawo: tu też jest!Inna suknia, inna fryzura, ale to samo oczekiwanie w chłodnych oczach. Rany! Co robić?

Szybkie i dyskretne uszczypnięcie się w udo nie poprawiło sytuacji.

Zenek cichutko zwlókł się z łóżka,udając że wychodzi do toalety. Zamiast wrócić zaraz z powrotem,pośpiesznie nadrobił całodniową zaległość, i dopiero gdy skończył, wrócił do sypialni.

Rozejrzał się ostrożnie.

Żadnych Pięknych Pań już nie było.A koło żony zawsze można się spokojnie przespać.

89 komentarzy Co za dużo…

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>