Odwiedziło nas

  • 1
  • 187,263
  • 82,895

Kalendarz

marzec 2012
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Zenek i zagadnienia duchowości

Izydo! Piękna pani, twej starannej pieczy

świat zawdzięcza pomyślność i porządek rzeczy,

proszę zatem pokornie: niechaj twa łaskawość

wzmaga mych czytelników życzliwość, ciekawość!

Wszak doznał już raz Zenek ratunku z twej dłoni,

dodaj mi weny, niech się opowieść nie dłuży

bo wszak nas życie często jak i jego nuży –

niedobrze jest gdy autor czas słuchaczy trwoni.

Tak klasycznie, Bogini, wezwaniem twej chwały

zaczynam – teraz pora na poemat cały.

Piątek, pora fajrantu – nic, że prawie ciemno,

pechowa data w lutym straszy nadaremno.

Zenek zna to na pamięć – rano z żony twarzy

bez słów wyczytał wszystko co się dzisiaj zdarzy.

Pierwsze – zakupy! – market przecież jest po drodze,

ulżyć trzeba dźwigania zmęczonej niebodze.

Szybka jednak refleksja porządek odwraca:

wszak trzeba odpoczynku, gdy skończona praca –

sklep czynny będzie długo, bar z piwem już czeka

Niewygodnie gdy towar obstawia człowieka,

a swobodę refleksji bezustannie mami

kontrola obecności siatki z kartoflami…

myśl wolna, dłoń swobodna konieczna jest przecie

by poważnie rozmyślać o życiu i świecie.

Już warunki spełnione: stolik mały, z boku,

na tyle jednak blisko by nie trudzić wzroku

gdy się zechce dziewczynę prosić o powtórkę.

Blask słoneczny ze szklanki, poprzez piany chmurkę

niczym sfera magiczna troski precz przegania,

atmosfera spokoju rozmyślaniom skłania.

Same poważne sprawy: życie, losy tego świata,

własnych losów strategia, przyszłość, gospodarka

bardziej godne mężczyzny niż rachunków data

czy co też jutro w obiad ma trafić do garnka.

Nie zawsze jednak myśli posłusznie się toczą –

po pierwszej euforii odważnej decyzji

zaczęła ukazywać się Zenkowym oczom

dość ponura mieszanka przeszłych –przyszłych wizji.

Lata lecą, osiągnięć jakby nie za wiele,

wciąż wprawdzie ma się pracę – ale nienawistną!

Czyż po to człowiek ciągnie tę męczarnię istną

żeby na wypoczynek brakło mu w niedzielę?

Mieszkanie małe, kredyt do dziś portfel czyści,

stary samochód częściej stoi niż odpala,

rosną wydatki, znikąd nie widać korzyści

i nawet Kryśka coraz bardziej mu przywala…

Kolejne łyki zamiast nieść wytchnienie

i wzmacniać uśmiech na Zenkowej twarzy

wzmagają tylko srogie rozdrażnienie:

bunt wewnętrzny narasta, odmiana się marzy

ciąży narastające poczucie bezsiły.

Czyż nawet piątek wieczór nie może być miły?

Tak siedział pogrążony w myślach swych ponurych

z kolejną szklanką pełną złocistego trunku

nie zwracając uwagi na faceta, który

tkwił obok przy bufecie, jak na posterunku,

spoglądał, głową kiwał, wreszcie wstał od baru

– Cześć – rzucił – jestemPiotrek! Czy przysiąść się mogę?

Zdumiony Zenek omal splunął na podłogę

i potulnie się zgodził – choć nie miał zamiaru.

Piotr niezrażony chłodem wyjaśnia przyczynę

która go nakłoniła do owej przesiadki:

– Czas jakiś obserwują twązmartwioną minę,

dręczą niepowodzenia i życiowe wpadki…

Znam to przecież tak dobrze! Gdzieś pół roku temu

sam nie mogłem rozwiązać takiegoż problemu.

Lecz już go rozwiązałem, może więc i twoje

problemy mogą zmaleć – jak zmalały moje!

Tembr głosu, szczery uśmiech, sposób zachowania

sprawiły, że wnet Zenek nabrał zaufania

i przy następnej szklance wyłuszczył kolejno

wszystko, co rysowało przyszłość beznadziejną.

Piotr wysłuchał tych żalów, chwilami hamował,

potem swój punkt widzenia wyjaśnił wte słowa:

– Widzisz, tym co najbardziejzatruwa nam duszę

jest poczucie skrzywdzenia niezawinionego;

to pretensje do losu pchają mnie do tego

że miast cieszyć się życiem martwić się nim muszę.

Jakieś pół roku temu zmieniłem wyznanie

na islam. No, nie patrz na mnie jak na stracha!

Podstawą swej religii my, mahometanie,

uznajemy poddanie się woli Allaha.

Ze swej strony uznaję każdy kop od życia

zasadny wolą Boga, choć jej nie rozumiem

lecz każdy swój postępek wytłumaczyć umiem:

wszak wobec Przeznaczenia wola moja tycia…

Jedno malutkie słowo: Kismet! daje siłę

by pogodzić się z losem, pogodzić ze sobą;

jak ty spięty i w stresie ja też długo żyłem,

a teraz jestem inną zupełnie osobą!

Zresztą, zrobisz co zechcesz. Nie jestem z Jehowych

By ci kategoryczny nakaz pchać do głowy…

Długo jeszcze gadali, zejmańskim zwyczajem

odliczając po cztery szklanki na godzinę;

by zakończyć dyskusję znaleźli przyczynę

gdy bar zamknął podwoje – przed pierwszym tramwajem.

Zenek, nie przekonany całkiem do idei

powoli, ciężkim krokiem powlókł się do domu,

mija zamknięte sklepy, a w mózgu się klei

wizja – jakże zasadnych! – z ust małżonki gromów.

Jak ten Szkot z anegdoty, który nagłym brakiem

gotówki przyciśnięty ruszył do sąsiada

prosić go o pożyczkę. Po drodze układa

scenariusz taki: sąsiad skąpym jest cwaniakiem,

natychmiast z miny powód wizyty wybada

i zacznie się wykręcać, mówić o pogodzie

o zdrowie małżonki troskliwie zapyta

wszystko, aby uprzejmość stała na przeszkodzie

przejściu do sedna sprawy: daj forsę i kwita!

Tak rozpamiętujący możliwe wykręty

z każdym był krokiem bardziej wściekły, bardziej spięty.

Gdy mu sąsiad otworzył – z spodziewaną miną! –

dokończył głośno dialog w jego głowie brzmiący:

– Mam w d..ie ciebie i twojepieniądze!

Odwrócił się na pięcie i bez forsy spłynął…

Kryśka w domu wiedziała, czego się spodziewać.

W ostatniej chwili z kiosku coś-tam, coś-tam wzięła

wśród krzątaniny zwykłej to ciężko westchnęła,

to zaklęła, gdy krew ją zaczęła zalewać.

Przyszedł wreszcie drań! Późno – już się kłaść spać miała –

bez zakupów, pachnący wychudłym portfelem.

Lecz nim w płuca powietrza dość dużo nabrała,

zdumiał ją spokój Zenka: stał grzecznie jak cielę,

powtarzał „kismet! kismet!” cichutko pod nosem.

Kryśka nad swym niezdolna zapanować głosem

– zatkało ją kompletnie – zniknęła w sypialni.

Zenek, widząc że wygasł pewny punkt zapalny,

pomyślał: widać Allah pośród bogów waży!

Jeszczem się nie nawrócił, a już cud się zdarzył!

64 komentarze Zenek i zagadnienia duchowości

  • Tetryk56

    No, jeżeli ktoś to doczytał do końca, to zaprawdę Izis działa niezawodnie :))

  • ~Tosia

    Tetryku!!!!! Przeczytałam i jestem nawet nie wiem , jak to nazwać!! Poruszona? Rozbawiona?Zdezorientowana?. Ale jakby tego nie nazywać, dzięki!!!:)))))))) Dobranoc! Już dawno wszyscy uciekli, czyli i na mnie pora! A to się ubawiłam!!

  • ~Lukrecja

    Pewnie, że przeczytałam.:)))Tylko się obawiam, że nazajutrz na Zenkowe „kismet, kismet” Kryśka odpowie „kęsim, kęsim”

    • Tetryk56

      A, co do odpowiedzi i odczuć Kryśki, to kiedyś mi coś obiecałaś….

      • ~Lukrecja

        Nie kar-nawał a prac-nawał mnie przywalił, stąd spadło z harmonogramu. I przez ten czas się trochę zapomniało, co się chciało wyrazić. Ale koniec tego pracnawału już przeziera.Postaram się.

    • ~Tosia

      Lukrecjo, „kęsim” jest pewne , jak w banku!! Kryśki tak mają:))) A teraz już dobranoc, tak zupełnie dobranoc!

  • ~Jasmine

    Ło matko z córko!!! Nie przeczytałam, za długie.:)))))

    • Bożena

      Dzień dobry ! Przyznam, że ja też nie przeczytałam bo brakuje mi czasu. Przyszłam się tylko pożegnać na dwa dni i spadam. Przeczytam sobie to jutro wieczorem. Miłego weekendu życzę wszystkim Wyspiarzom.

  • ~Incitatus

    Dzień dobry:))) Przeczytałem! „La ilaha illa allah muhammadun rasul allah”

  • ~all_a

    Dzień dobry:))) Czytam, czytam zastanawiając się kto jest autorem:))) I myśl oświecająca przy słowach „Zenek zna to na pamięć” :)))) Tetryku przyjmij gratulacje:)))) PS Tytułu nie zauważyłam:( Znaczy śpię jeszcze?? Nie może być:)))

  • ~all_a

    :)))) Ja też mam nadzieję, że cud się zdarzy…:))))))

  • ~Jasmine

    Dzień Dobry.:)))))Przed snem sprawdzałam tylko czy Senator jeszcze śpi, nie miałam siły czytać, teraz nie zdążę, bo idę kibicować Justynie. Czyżby Tetryk nie chciał żebym przeczytała?:)))))

  • ~Tetryk56

    Witam wszystkich w słoneczny sobotni poranek :)))Tytuł wiersza jest tytułem wpisu – bo i cały „poemat” jest oryginalnym płodem umysłu do cna skołowanego programowaniem, co w nadmiarze zawsze prowadzi do „odbojów”.Równocześnie solennie obiecuję, że jeżeli mi odbije aż tak, żebym ułożył „Zenecjadę”, to na pewno nie będę publikował w całości ;)))

    • ~Jasmine

      Ależ publikuj całość, może być nawet w całości, bylem nie odkryła Twego Dzieła przed snem, czyli wieczorem może być.:)))))

      • ~all_a

        Nie, nie w całości!! Ja proszę w odcinkach, bo nam Tetryk, znowu na miesiąc zniknie, a tak to jest nadzieja, że tylko na tydzień:( Cześć Jasminko:)))

    • ~wiedźma

      Zrobisz nam krzywdę chowając przed nami dalsze części „Zenecjady ” :)))))

  • ~all_a

    Może byśta se pomruczeli: kismet, kismet i na Wyspie odezwali?? :))) Ja wiem, że pogoda przepiękna, ale bez przesadyzmu:))))

    • ~wiedźma

      Witaj Skowronku ! :)))) wybrałam sie bladym świtem po odbiór mojego przepięknego stołu, aliści na darmo…… 🙁 więc wróciłam i spać poszłam ponownie……. aż obowiązki mnie wywiały z domu.

  • ~wiedźma

    Dzień dobry ! :)))) Moje najszczersze gratulacje Tetryku ! :)))) Kryśkę słusznie zatchnęło:)))))

  • ~wiedźma

    I ja idę ….. a wieczorem tez, na recital Bajora….. :)))))

  • ~Markiz de Mumia

    Cud to twór cudaka

  • ~Tetryk56

    Kochani! Dziękuję za mile słowa – jestem z wami cały czas, przynajmniej w sensie duchowym – bo wciąż motam się w tym nieszczęsnym (ale ciekawym, to fakt!) projekcie.Czasem w środku nocy pozwalam sobie na mały luksus przerwy :))

    • ~wiedźma

      Dobry wieczór :))) Tetryku, pokazałeś sie od nieznanej dotąd strony i choć nieładnie życzyc Ci nawału pracy….. to możeczęściej miej takie przerwy ? :))))

  • ~wiedźma

    Recital Michała Bajora promuje jego nowa płytę ” Od Piaff do Garou ” ….. Było znakomicie i moja, niezbyt wielka dotąd, sympatia do pana Michała wyraźnie wzrosła….. :)))

  • ~Jasmine

    Dobry Wieczór.:)))Goście to dwie radoście. Miło było, ale się skończyło i odjechali.:)) A tu cisza jak makiem zasiał. To ja opowiem stary dowcip, który skojarzył mi się ze skąpym Szkotem.:)))

    • ~Jasmine

      Weszło, to dokończę.:)))Młody mężczyzna wprowadził się do mieszkania w bloku. Wieczorem miał ochotę na jajecznicę. Niestety, zapomniał kupić patelnię. Przypomniało mu się, że piętro wyżej mieszka kobieta i na pewno, ale czy na pewno, czy mu pożyczy?Wchodził po schodach i stawiając na każdym stopniu nogę, wróżył sobie. Pożyczy, nie pożyczy, pożyczy, nie pożyczy… nie pożyczy.Kiedy dotarł pod drzwi sąsiadki i ta odtworzyła mu z uśmiechem drzwi, pytając w czym może pomóc, krzyknął ze złością. Teraz, to niech sobie pani tę patelnię w d… wsadzi!!

      • ~wiedźma

        hmmm….. jakiś gupi był ten młody ? :))))) a nie mógł sobie wróżyć :” da mi w łeb „? :))))))))) !

        • ~Jasmine

          Wyszłoby mu, że da i by oddał, nie spodziewającej się takiej akcji kobiecie. Pozostańmy lepiej przy nie pożyczeniu patelni.:)))))

          • ~wiedźma

            :)))))))))))))))) ! masz rację…. i nawet nie mogłaby biedna powiedzieć ” kismet „….:))))

            • ~Jasmine

              Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba! To będę sobie powtarzała gdy mi onet nerw naruszy, jak przed chwilą.:))))Kismet wymawia się za krótko i nie zdążę się uspokoić.:)))))

  • ~wiedźma

    Chyba juz mogę zapalić lampkę ? Magiczną i przyjazną :)))) Dobranoc.

  • ~Jasmine

    Na Dobranoc coś, co uwielbiam od zawsze.:))Ze specjalną dedykacją dla Wiedźminki.:)):*http://www.youtube.com/watch?v=PsIy-L4jsfk

    • ~wiedźma

      Jaśminko miła…. jako, że tu jacyś ulicznicy wznoszą okrzyki… napiszę dyskretnie : tak, tę piosenkę Brela śpiewał Michał ! i jeszcze.. równie przejmująco „Jefa”…oraz o panience na huśtawce… Było kameralnie, bo MB sam prowadził koncert opowiadając o swoich bohaterach rzeczy znane i mniej znane:) Znaczna częśc poświęcona była Edith Piaff i jej mężczyznom : I. Montandowi i Gilbertowi B. …. oraz jej zdecydowanym a skutecznym radom, których im nie szczędziła, oprócz namiętności rzecz jasna. 🙂 Nie pamiętałam, że i Aznavour jej zawdzięczał karierę, a nie wiedziałam, że długo był wyśmiewany przez publiczność, bo….. 161 cm wzrostu i wielki nos czyniły zeń postać komiczną.No i te smutne piosenki….. Operację nosa sfinansowała mu Edith. Pełnił przy niej wszelakie funkcje.. od szofera do akompaniatora….. aż zawładnął publiką i został Napoleonem francuskiej piosenki. Michał spiewał pięknie… piosenki był starannie opracowane, akompaniament to fortepian, gitara akustyczna i elektryczna oraz perkusja. Głos, lekkość i gracja piosenkarza….. żadna telewizornia ani teledysk tego nie oddają …. wykonał ponad 20 piosenek ! A na zakonczenie brawurowo zaśpiewał „Non rien de rien”… po francusku i dostał za to owacje na stojąco……. Piosenki tłumaczył oczywiście W. Młynarski…..Zachwycił mnie Michał Bajor…. :)))))

  • ~anonim

    PRECZ Z BAJOREM !!!!!!

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>