Vivat Wojsko Polskie!!! Jedni mówią – „Jeździec polski”, inni – „Lisowczyk”:) Może i był żołnierzem pułkownika Lisowskiego, może w cesarskiej służbie na banicję, jak i jego kompanioni, sobie zasłużył. Ale pod Cecorą to oni, Lisowczycy, dali dowód najwyższego męstwa…..
Fakt, Humienne – ładna bitwa.Pod Białą Górą też sobie nieźle radzili, a ze Szwedami pod Koniecpolskim też pieknie. O rajdzie na białe niedźwiedzie w 1615 nie wspomnę. :)Dobranoc – znowu obiecalem bytnosc na czacie…
Bo zdarzyło się, przy „rajdzie moskiewskim, że mała część liczącego ok 1 tys ludzi oddziału Lisowskiego, grupa ok. 200 ludzi przyprowadzonych pod Karczew przez niejakiego Ryśkiewicza (”więcej motłochu aniżeli godnego ludu” pisał o nich pogardliwie Lisowski), rzeczywiście się nie popisała, a sam Ryśkiewicz z jakąś babą i kilkoma ludźmi uciekł i zdradził. Jeśli zaś o historyków chodzi, to w zależności od punktu widzenia można Lisowczykom wiele zarzucić, ale morale wojskowe mieli wysokie. Trzeba pamiętać, że na podstawie umowy z hetmanem Chodkiewiczem, (bodajże), nie brali lafy, a ich wynagrodzeniem był jedynie łup zdobyty na wrogu. Nie były owe łupy małe, skoro nie każdy mógł się zaciągnąć pod ich znak, a sam Lisowski tak do swoich żołnierzy mówił (tu się ściągą posłużę): “Na twarde i niebezpieczne posługi, zawołały was Król i ojczyzna, ale też dozwoliły zakazanych innym pułkom wolności i zysków; w orężu i odwadze cały wasz żołd, cała nagroda: pewniejsze one będą, niż zawodne z publicznego skarbu zapłaty. Niepospolitej ja od was wyciągam odwagi!, jeżeli jeden wśród was jest, który by na wymierzone przed sobą działo nie rzucił się, jeden nie uderzył na pięciu, gdy ja rozkażę nie wskoczył pierwszy na mury, lub w bystre i głębokie nurty, niech wynijdzie z szeregów! Orężem waszym będzie szabla i rusznica, łuk z sajdakiem, rohatyna, koń lekki i wytrwały; ani wozów, ani taborów, ani ciurów nie ścierpię: wszystko nosić będziecie z sobą. Nie wymagam ja po was gładkich w szyku obrotów, natrzeć zuchwale, kiedy potrzeba rozsypać się, zmylić ucieczkę, znów się odwrócić i nieprzyjaciela doskoczyć, to dzieło wasze. Dam odpoczynek gdy czas po temu, lecz w potrzebie, w pracach waszych, znać nie będziecie ni dnia, ni nocy. Przebiegać najodleglejsze szlaki nieprzyjacielskie, krainy palić, wsie burzyć, miasta, pędzić przed sobą trzody bydła i jeńców tysiące, nie przepuszczać nikomu; to odtąd jedynym zatrudnieniem waszem”.. Ot, tacy więc później byli!:)
Dzień dobry:))) Wracając do poprzedniej wypowiedzi – oni byli kondotierami i słowo to wcale nie ma pejoratywnego wydźwięku! To był zawodowy żołnierz żyjący z tego, co szabla dała. A obecne, zawodowe przecież wojsko, służące do walk w Afganistanie, to nie kondotierzy???:))
… Dzień dobry ! przybyli ułani pod okienko…. :))))) bardzo mi się podoba wykład o Lisowczykach*; z całą pewnością aniołki to nie były, a nie tylko oni zyli z łupów wojennych….. :))))
No i popatrzeć tylko : z jednej strony pospolite ruszenie…. z drugiej sprawna, niebezpieczna formacja; całkiem nowoczesna nawet na dziś :)))) Paradoksy…..
W gruncie rzeczy pospolite ruszenie to też część wojaków zawodowych, którzy służyli w wojsku i odeszli z niego z różnych przyczyn. Polskie siły zbrojne, podobnie jak i innych europejskich państw, przechodziły przemiany na przestrzeni wieków.Od początków państwa polskiego podstawową siłą były drużyny książęce, później stałe garnizony królewskie. Armie, poczynając od starożytnych, zawsze posługiwały się zawodowym żołnierzem, a takie „powołanie pod broń” wszystkiego co żyje, zdarzało się jedynie w przypadku najazdu wroga i zajęciu dużej części kraju. Normalną, prawdziwą wojnę, toczyli zawodowcy! Pospolite ruszenie zna cały świat. To taki akt rozpaczy!
Nie zupełnie – odpowiedniki pospolitego ruszenia istniały też w Szwecji, Francji, Irlandii, Szkocji, Anglii i wszystkich państwach sąsiadujących z Turcją (np. Wenecjanie zaciągali tak kreteńskich łuczników zwanych Sfakioti).I tak to co najlepsze szło do wojsk regularnych i powiatowych (prywatne i tak w czasie wojny przyłączano do tych pierwszych dlatego ich nie liczę), a pospolitacy zachowywali formę pod dobrym dowódcą i gdy mieli nieco doświadczenia – a z tym różnie bywało.
Prawdę mówiąc….. pospolitacy w konfrontacji z wojskami Karolka to mogli co najwyżej partyzantkę uprawiać …. :(((….. a doświadczenia nabyli z konieczności….
Dzień dobry:))) Gdzie bieda, tam wojny. Ciekawe jak by się potoczyły losy Lisowskiego gdyby nie zmarł nagle i to nie z ręki wroga. Mordować, grabić i nie pozostawiać świadków, bo przecież głównie z tego zasłynęli lisowczycy. Przynajmniej na początku.
Witaj:))) To wojna, a oni mieli dokładnie takie zadanie. To był odpowiednik obecnego „oddziału specjalnego” Ten też zabija i świadków nie lubi zostawiać. Wiesz co mówią Francuzi: „A la guerre, com a la guerre”. I szlus!
Nie, nie tylko, ale co to komu szkodziło? Grunt, że żołnierz był przedni! A Ty myślisz, że obecnie, jak żołnierzowi but się rozwali, to grzecznie nie „poprosi” cywila żeby ten ze swoich wyskoczył??
Wańkowicz wspomina jak po desancie we Włoszech jeden z oficerów mówi do kierowcy – Jasiu, skocz do tego gospodarza i kup kaczkę. Tak jest – odpowiada żołnierz. – Ależ Jasiu – powiada znowu oficer – po co taszczysz ze sobą rkm? – Łatwiej się targować, panie poruczniku!:)
Ja tez piszę jednym ciągiem, ale później jednak sprawdzam.Zbyt dużo robię „byków” i dlatego nieraz poprawiam połowę wyrazów. Najczęściej ucieka mi „ł”:)))
:))) Ja jestem, tylko w cudzej skórze. Ale numer, nigdy dotąd czegoś takiego na tym blogu nie było.Spróbuj zgadnąć kto tym razem podpisał się tak jak podpisał?:)))
Dzień dobry Stateczku:)))) „Jest cudnie, jest cudnie” :)))))) Da się ominąć listopad??? Kurcze… jak to zrobić…:))))) PS Żadne filmy na bloga nam nie wchodzą… czarna rozpacz:(
Vivat Wojsko Polskie!!! Jedni mówią – „Jeździec polski”, inni – „Lisowczyk”:) Może i był żołnierzem pułkownika Lisowskiego, może w cesarskiej służbie na banicję, jak i jego kompanioni, sobie zasłużył. Ale pod Cecorą to oni, Lisowczycy, dali dowód najwyższego męstwa…..
Fakt, Humienne – ładna bitwa.Pod Białą Górą też sobie nieźle radzili, a ze Szwedami pod Koniecpolskim też pieknie. O rajdzie na białe niedźwiedzie w 1615 nie wspomnę. :)Dobranoc – znowu obiecalem bytnosc na czacie…
Od Renu po Morze Białe! To była zdumiewająca formacja, pierwsi komandosi świata, dlatego wybrałem Lisowczyka na patrona jutrzejszego dnia……:)
… któryś z naszych historyków całkiem niepochlebnie się wyrażał o…. morale onej formacji….. ale kto ? nie pomnę, choć kondotierami też ich nazwał :((
Bo zdarzyło się, przy „rajdzie moskiewskim, że mała część liczącego ok 1 tys ludzi oddziału Lisowskiego, grupa ok. 200 ludzi przyprowadzonych pod Karczew przez niejakiego Ryśkiewicza (”więcej motłochu aniżeli godnego ludu” pisał o nich pogardliwie Lisowski), rzeczywiście się nie popisała, a sam Ryśkiewicz z jakąś babą i kilkoma ludźmi uciekł i zdradził. Jeśli zaś o historyków chodzi, to w zależności od punktu widzenia można Lisowczykom wiele zarzucić, ale morale wojskowe mieli wysokie. Trzeba pamiętać, że na podstawie umowy z hetmanem Chodkiewiczem, (bodajże), nie brali lafy, a ich wynagrodzeniem był jedynie łup zdobyty na wrogu. Nie były owe łupy małe, skoro nie każdy mógł się zaciągnąć pod ich znak, a sam Lisowski tak do swoich żołnierzy mówił (tu się ściągą posłużę): “Na twarde i niebezpieczne posługi, zawołały was Król i ojczyzna, ale też dozwoliły zakazanych innym pułkom wolności i zysków; w orężu i odwadze cały wasz żołd, cała nagroda: pewniejsze one będą, niż zawodne z publicznego skarbu zapłaty. Niepospolitej ja od was wyciągam odwagi!, jeżeli jeden wśród was jest, który by na wymierzone przed sobą działo nie rzucił się, jeden nie uderzył na pięciu, gdy ja rozkażę nie wskoczył pierwszy na mury, lub w bystre i głębokie nurty, niech wynijdzie z szeregów! Orężem waszym będzie szabla i rusznica, łuk z sajdakiem, rohatyna, koń lekki i wytrwały; ani wozów, ani taborów, ani ciurów nie ścierpię: wszystko nosić będziecie z sobą. Nie wymagam ja po was gładkich w szyku obrotów, natrzeć zuchwale, kiedy potrzeba rozsypać się, zmylić ucieczkę, znów się odwrócić i nieprzyjaciela doskoczyć, to dzieło wasze. Dam odpoczynek gdy czas po temu, lecz w potrzebie, w pracach waszych, znać nie będziecie ni dnia, ni nocy. Przebiegać najodleglejsze szlaki nieprzyjacielskie, krainy palić, wsie burzyć, miasta, pędzić przed sobą trzody bydła i jeńców tysiące, nie przepuszczać nikomu; to odtąd jedynym zatrudnieniem waszem”.. Ot, tacy więc później byli!:)
PS Co ta zmora, nawet nawiasy i cudzysłowy po swojemu zapisuje???:(((
:))) w Wordzie tekst pisałes ?:))))
A ja tam wiem w czym piszę? Otwarte mam takie okienko na blogu i w nim „łupię” na bieżąco!:)))
I was drawn by the hontesy of what you write
ZJjPeB poikclevuvvf
l24I43 , [url=http://incinhszafwj.com/]incinhszafwj[/url], [link=http://hiuteuqciigx.com/]hiuteuqciigx[/link], http://eutjibsgeaco.com/
BeHeId jpganwnliitb
4Y4SSi , [url=http://dcecygkdtzho.com/]dcecygkdtzho[/url], [link=http://dauzfwpejgue.com/]dauzfwpejgue[/link], http://cuhvabjvmorn.com/
Dzień dobry:))) Wracając do poprzedniej wypowiedzi – oni byli kondotierami i słowo to wcale nie ma pejoratywnego wydźwięku! To był zawodowy żołnierz żyjący z tego, co szabla dała. A obecne, zawodowe przecież wojsko, służące do walk w Afganistanie, to nie kondotierzy???:))
” Pobudka, wstać!! Koniom wody dać!! Ja tu trąbię pół godziny, a Wy śpicie…..tramtam tam tam tam…..”:))))
Dzień dobry !Ja nie śpię, ja czuwam. 😉
Witaj:)) Jako ten ułan na widecie?? A jak siodło, wygodne??:)))
Uwiera nieco, ale trzeba być twardym. „Letko” nie ma 🙂
Tedy bacz pilnie czy tu kto z żółtym serem nie nadciąga!:)))
:))))))))))))) w moich stronach powiadaja tak: ” niemiłą księdzu ofiara ??? chodź cielę do domu „………
Takoż i u mnie:)))))))))))))))))))))))
… Dzień dobry ! przybyli ułani pod okienko…. :))))) bardzo mi się podoba wykład o Lisowczykach*; z całą pewnością aniołki to nie były, a nie tylko oni zyli z łupów wojennych….. :))))
Witaj:))) Każda wojna zwycięzcę łupem darzy!:)))
No i popatrzeć tylko : z jednej strony pospolite ruszenie…. z drugiej sprawna, niebezpieczna formacja; całkiem nowoczesna nawet na dziś :)))) Paradoksy…..
W gruncie rzeczy pospolite ruszenie to też część wojaków zawodowych, którzy służyli w wojsku i odeszli z niego z różnych przyczyn. Polskie siły zbrojne, podobnie jak i innych europejskich państw, przechodziły przemiany na przestrzeni wieków.Od początków państwa polskiego podstawową siłą były drużyny książęce, później stałe garnizony królewskie. Armie, poczynając od starożytnych, zawsze posługiwały się zawodowym żołnierzem, a takie „powołanie pod broń” wszystkiego co żyje, zdarzało się jedynie w przypadku najazdu wroga i zajęciu dużej części kraju. Normalną, prawdziwą wojnę, toczyli zawodowcy! Pospolite ruszenie zna cały świat. To taki akt rozpaczy!
.. i jak mawiał Wańkowicz…. szlachcic dojechał do granic swej posiadłości i wracał zboże siać :))))))
A tak, tak też bywało!:(
Nie zupełnie – odpowiedniki pospolitego ruszenia istniały też w Szwecji, Francji, Irlandii, Szkocji, Anglii i wszystkich państwach sąsiadujących z Turcją (np. Wenecjanie zaciągali tak kreteńskich łuczników zwanych Sfakioti).I tak to co najlepsze szło do wojsk regularnych i powiatowych (prywatne i tak w czasie wojny przyłączano do tych pierwszych dlatego ich nie liczę), a pospolitacy zachowywali formę pod dobrym dowódcą i gdy mieli nieco doświadczenia – a z tym różnie bywało.
Prawdę mówiąc….. pospolitacy w konfrontacji z wojskami Karolka to mogli co najwyżej partyzantkę uprawiać …. :(((….. a doświadczenia nabyli z konieczności….
P.S. Odpowiadałem Wiedźmie. 🙂
To nam równo wyszło i mniej więcej to samo!!:)))
A owszem. 😉
Dobra, znikam. Pojawię się – być może – pod wieczór. 😉
No to Vivat armia….czy dziś będzie defilada ? A ja znikam… do wieczora, bedę całkiem pokojowo na łonie natury :))))
Dzień dobry:))) Gdzie bieda, tam wojny. Ciekawe jak by się potoczyły losy Lisowskiego gdyby nie zmarł nagle i to nie z ręki wroga. Mordować, grabić i nie pozostawiać świadków, bo przecież głównie z tego zasłynęli lisowczycy. Przynajmniej na początku.
Witaj:))) To wojna, a oni mieli dokładnie takie zadanie. To był odpowiednik obecnego „oddziału specjalnego” Ten też zabija i świadków nie lubi zostawiać. Wiesz co mówią Francuzi: „A la guerre, com a la guerre”. I szlus!
Pewny Jesteś, że grabili tylko na wojnie?? 🙂
Nie, nie tylko, ale co to komu szkodziło? Grunt, że żołnierz był przedni! A Ty myślisz, że obecnie, jak żołnierzowi but się rozwali, to grzecznie nie „poprosi” cywila żeby ten ze swoich wyskoczył??
Gdy po dobroci wyskoczy z butów, należy w „nagrodę” odebrać mu to, co ma najcenniejsze.. Życie..:( Dobra, dobra.. już milczę… :)))
Wańkowicz wspomina jak po desancie we Włoszech jeden z oficerów mówi do kierowcy – Jasiu, skocz do tego gospodarza i kup kaczkę. Tak jest – odpowiada żołnierz. – Ależ Jasiu – powiada znowu oficer – po co taszczysz ze sobą rkm? – Łatwiej się targować, panie poruczniku!:)
:)))))))!
Jest piękna pogoda :))) Oby jak najdłużej… Kawa.. na tarasie.. :)))) Świętować.. czas zacząć..:))))
A jest i to taka jak lubisz:)))
:))) Ona jest moja.. :))))*
DzieńDobry w samo południe:))) Piękny dzień mamy przed sobą, choć ciut,ciut też za sobą:))
Dzieńdoberek Stateczku :)))) Noo mamy, aż szkoda… że już z górki :))))
Witaj:)) Za to niedaleko do Bożego Narodzenia, i bliżej do Wiosny:)))
Witam:)) Jest wszelakoż pewien mankament. Po wiośnie znowu będzie upalne lato. A gdyby tak jakoś przeskoczyć???:))
Senatorze, ja uwielbiam lato i płakać mi się chce, że się już koniec zbliżą:(((((
🙂 Stateczku, ja tez je uwielbiam, ale mnie ono bardzo męczy, to znaczy – męczą mnie upały. Takie trzydziestostopniowe:((
PS Listonosz do Ciebie puka!:)))
Ciekawe gdzie to całe towarzystwo łazi??:(((
:))) Jak to gdzie??? Przecież lato trwa:)))) Wita.. chłodnym niestety wieczorem :)))) Przepraszam, może ktoś ma ciepły, bo ja nie..:(
Taki ło, u mnie!:)))
Wróciłam….do domu, bardzo mi miło :)))))
przez okno widzę niebiesko-różowe niebo i już zaczyna się ściemniać….. Senatorze, to lato jest bardzo krótkie jednak :)))
A krótkie. Najdłuższa jest zawsze zima:)))
a dla mnie ciemne, listopadowe klimaty trwają najdłużej :(((( jak ja ich nie lubię !!!
Witamy:))))
Kto zdobył 12tysięcznik??? :))))
Chyba ja, bo było 11999, gdy zakrzałam by się zameldować:))))
:))))))) No to stawiaj coś odpowiedniego na tę okazję:))))))))) Gdybyś jedno słowo przetłumaczyła, byłabym Ci niezmiernie wdzięczna… :)))))**
Tokaj Furmint….pasuje ? to nalewam :)))))
Też bym zakrzał, ale jak to się robi???:)))
:)))))))), prościutko : pisze się na ślepo i nie sprawdza co wyszło :)))))
… a potem ma się tytuł niekwestionowanego mistrza literówek :))))) pościgasz się ze mną ?:))))
… no i obroniłam tytuł :)))) walkowerem :)))))
Ja tez piszę jednym ciągiem, ale później jednak sprawdzam.Zbyt dużo robię „byków” i dlatego nieraz poprawiam połowę wyrazów. Najczęściej ucieka mi „ł”:)))
a ja jestem niecierpliwa :))))) od urodzenia :))))
Ta patrzaj, Serdeńko, a ja taki niespotykanie spokojny człowiek!:))
jak czasem…. spokojny :))))) niespotykanie :))))
Dobranoc:)
Dobranoc!!:))))
Dobranoc… księżyca nie widać, za to Wenus pięknie towarzyszy światłu lampki….. pięknych snów :)))))
Ósma rano i nikogo nie ma. NO nieźle – tego się nie spodziewałem. 🙂
:))) Ja jestem, tylko w cudzej skórze. Ale numer, nigdy dotąd czegoś takiego na tym blogu nie było.Spróbuj zgadnąć kto tym razem podpisał się tak jak podpisał?:)))
PS Z punktu widzenia tej płci, świat jest zupełnie inny!:))))
:))))))))))) Jestem w swojej… skórze…. :))))))))))))))) Dzień dobry Wszystkim …. i wpadam… w piankę :))))))))))
DzieńDobry:)) Niebo od rana błękitne jak oczy blondynki, oby w tym roku listopad pomieniał się z majem:)))
Dzień dobry Stateczku:)))) „Jest cudnie, jest cudnie” :)))))) Da się ominąć listopad??? Kurcze… jak to zrobić…:))))) PS Żadne filmy na bloga nam nie wchodzą… czarna rozpacz:(
O rany!!! Com ja się nakombinował!!!!!
:)))))))))) I się nie udało???? :)))))) Znowu Jesteś Rumakiem???:))))))))
Rum się różni od rumaka, tym samym czym koń od koniaka!
Ufff, Stateczku! Jak to dobrze znowu być w portkach. Ta kiecka, bracie kochany, to tak się majta, że nie wiadomo gdzie ona cały czas jest!:(((