Odwiedziło nas

  • 1
  • 187,263
  • 82,895

Kalendarz

październik 2009
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Morfeuszka???..:)))))

  

No comments yet to Morfeuszka???..:)))))

  • all_a

    Najpóźniej w czwartek, sobie życzę!!!! Zaśpiewasz:))))

  • ~all_a

    Pierwszy śnieg… Przecież najstarsi Czukcze (?) tego nie pamiętają:)))) Dzień dobry:)))) To na pewno sprawka Senatora..:)))))

  • ~Incitatus obolały

    Dzień dobry:)) Nie mogę się na tym dziadostwie zalogować, ale się zgłaszam jako Moderator, bo Stateczek tu widzę chce w oryginale cytować pochwały kieleckiego dworca:)))

  • ~Incitatus wulgarny

    PPS Poczta bez logowania nie działa ni…..!!

  • ~wiedźma

    Stateczku… znajdzisz chyba w wykonaniu Zbigniewa Raja, a piosenka mam tytuł ” Do przyjaciół gówniarzy „…… :)))) albo „Kielce”

    • korab1

      Dzięki:)) Znalazłem, przy okazji posłuchałem Demarczyk i innch Piwniczan:))

    • ~medium666

      Do wielbicieli gówniarzy

      Kto się za tego typu poezyję nie obraża
      Niech się sam za gówniarza uważa.

      Przeglądam duchem wszystkich wielbicieli moich twarze
      I myślę sobie, o psiakrew!, czy wszyscy są gówniarze?
      A zwłaszcza kilku najbardziej wiernych!
      (tych gnatem zdzieliłbym po zadzie równo!)
      Takich urzeknie, proszę pani, najohydniejsze nawet gówno!
      Tacy powiedzą, że nawet szmira to jakieś wprost prawdziwe cacy,
      Byle by tylko podpisane było S i I Witkacy!,
      Ach, bo Witkiewicz tak dobry jest i doskonały,
      Że nie wiadomo już, czy nawet on oddawał kały!
      Może on nie srał i nie robił pipi,
      Taki On ach!, genialny jest!

      Ci wielbiciele pełni są bezkrytycznego, ach!, zachwytu,
      Bez względu na to, ach!, czy dzieło wyszło z głowy mej, czy też z odbytu,
      Czy w uniesieniu twórczym umysł mój klarowny był jak jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana, ach!, poświata,
      Czy też mój mózg trawiły wszystkie narkotyki świata,
      Łącznie z odorem dorożkarskich bud i stęchłych bram,
      Które tak dobrze są mi znane, lecz nie z Kielc,
      bo muszę wyznać, ach! że nigdy nie bywałem tam.

      A prawdziwy przyjaciel powiedziałby, Ignacy, pewien utwór ci uwłacza,
      Ja dla twojego dobra takie gówno wrzucę tam gdzie jego miejsce, czyli wprost do sracza,
      To choć od dawna jestem, proszę pani, ten tak zwany zimny trup,
      Takiemu mógłbym nawet wskazać własny grób!

      Ale nie! Znalazł się wielbiciel , baran zatwardziały,
      Co pewien utwór mój, psiakrew! wyłuskał, fuj!, jak gniazdo pluskiew spod powały,
      I ścierwo mi się, proszę pani, wywróciło w grobie,
      Gdy ten wielbiciel gówniarz użył wiersza mego, o psiakrew!,
      By wyblwać z pyska swoje fobie,
      Fobie, którymi zionie jak ohyda i śmierdząca zmora,
      Że człowiek widzieć może go jedynie jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora,
      Więc zamiast śpiewać, ten wielbiciel witrolejem sika w pyski, gębą sra,
      Gdy mu muzyczka skądsiś gra.

      A przecież każdy by się poznał nawet na Borneo lub w Afryce czarnej,
      że w tekście tym są głównie jakieś substytuty marne,
      I tak ohydna wprost intencji małość, forma, ach, wulgarna,
      Gdzie metafizyk głąb wypiera, ach, namiastka wprost koszmarna,
      Że to nie przejdzie, w każdym razie to jest fe,
      A do tego napisane nie krwią, ale gównem, bardzo źle!
      Ja nawet nie chcę tego! ! Nie! Nie! Nie!

      Dlatego błagam wielbicieli moich, och!, psiakrew! gówniarzy,
      Niechaj zamilkną, ach!, ta szmira niech się ze mną nie kojarzy,
      A spośród tych gówniarzy wszystkich, panie Raj,
      Panu zabraniam wielbić siebie naj!,
      Bo niedługo, ach, zapomną wszyscy żem autorem „Matki” oraz „W małym dworku”
      I pamiętać będą tylko o tym grafomańskim, ach, potworku,
      I mnie tak sobie będą wyobrażać – symbol, jako szczyt ohydy,
      Jako jakiś Paramount najgorszej pseudo-literackiej brzydy.

      I nie chcę, potąd wielbicieli mam, co z tyłka sączy im się mowa w śliskim kłamstwie,
      W zaczajonej za nim złośliwości, chęci krzywdy
      I zlekceważenia, ach!, i zwykłym chamstwie.
      I tak nie znoszę w ogóle obłudnych gówniarzy,
      Ale gdy mymi wielbicielami śmieli być –
      Tym gorzej! Precz ode mnie, gatunku wraży!
      I niech mi się Raj nigdy więcej nie ukaże,
      (wolę z czartami w piekle po wsze czasy tkwić
      I w najpiekielniejszych wprost stosunkach z nimi być!),
      A wielbicieli mych gówniarzy wszystkich w kupie –
      zwalę gnatem dla ekonomii po olbrzymiej wspólnej dupie.

      Proszę mi wybaczyć, że nie składam
      własnoręcznego podpisu, ale,
      jak powszechnie wiadomo,
      jestem, o, psiakrew!, w fazie daleko posuniętej
      dematerializacji.
      Do pisania używam medium.

  • ~wiedźma

    Mam trzy ” piwniczne” albumy…. na żadnym nie ma Ewy Demaryczyk; musiałam kupić jej CD oddzielnie…. i to jest jakaś małość, nie uważasz ? nie mówię ..czyja :(((

  • all_a

    Dobranoc:)))) Gdzie lampka??? :))))*

  • ~wiedźma

    Lampka na miejscu…. świeci jasno i radośnie mimo chłodu i deszczu :))))

  • ~wiedźma

    Dobranoc Wszystkim :))))

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>