Rozpriahajte chłopci koni, Taj lahajte spoczywat, A ja pidu w sad wysznewyj, W sad krynyczeńku kopat. Marusia, raz, dwa try kalyna, Czarnawaja diwczyna, W sadu jahody rwała. Kopaw, kopaw, kopaw krynyczeńku, U wysznewomu sadu, Czy ne wyjde diwczynońka, Rano, w ranci po wodu. Wijszła, wijszła, wyjszła diwczynońka, Rano w ranci wodu brat, A za neju kozaczeńko, Wede konia napowat. Prosyw, prosyw, prosyw widereczko, Wona jomu ne dała, Wdaryw, wdaryw z ruky persteń, Wona joho ne wziała. Znaju, znaju, znaju diwczynońko, Czym ja Tebe obrazyw, Szczo ja wczora iż wieczora, Kraszczuj tebe polubyw Wona rostom, rostom newełyczka, Szczej do toho młoda, Rusa kosa do pojasa, W kosi striczka hołuba.
Rozsiodłajcie chłopcy konie
Na spoczynek dla nich czas, A ja pójdę w sad wiśniowy Tam studzienkę kopać mam Marusia raz, dwa, trzy kalina Smagła smukła dziewczyna W sadzie wisienki rwała! Kopie, kopię, kopię studzieneczkę Wśród wiśniowych jasnych drzew Może przyjdzie do niej jakieś dziewczę Rankiem wody nabrać z niej. Wyszła, wyszła, wyszła po tę wodę Wczesnym rankiem w jasny sad A tuż za nią kozak młody Poić swą bułaną klacz. Prosi, prosi, prosi wiadereczka, Ale ona nie chce dać. Wciska jej do ręki pierścień, Ale ona nie chce brać! Wiem ja, wiem ja moja miła Czemu na mnie jesteś zła, To dlatego, że wieczorem Inną upatrzyłem ja. Wzrostem ona wprawdzie nie wysoka, Ale młodsza niźli ty, Az do kolan jasna kosa W niej błękitna wstążka lśni….
Najnowsze komentarze