Autor: Incitatus
|
||||||
|
Autor: Incitatus Gdy zamieć wyje niczym wilk,
gdy w nocy mróz uderza, nie zamykajcie, proszę, drzwi, otwórzcie je na ścieżaj… I kiedy przyjdzie w drogę iść, a drogi – nie przetarte, wychodząc nie ryglujcie drzwi, zostawcie je otwarte. Niech inni myślą: cud się stał, A to nie cud bynajmniej! Od żaru serca sosny żar niech w piecu raz się zajmie… I niechaj ciepło w ścianach tkwi, niech noc się wyda krótka… Nie warte funta kłaków drzwi, marnego grosza – kłódka. Tłum. Andrzej Mandalian Autor: Incitatus Autor: Incitatus
„Chodź, chodź”
Chodź, chodź, to jest modlitwa, Chodź, chodź, nie do mnie mój ojcze, Chodź, chodź, powróć do matki mojej, Chodź, chodź, ona w tobie umarła, Chodź, chodź, niech wszystko rozpocznie sie od nowa, Chodź, chodź, bez ciebie życie, Chodź, chodź, jest tylko ciszą, Chodź, chodź, która sie nie kończy. Wiem dobrze, że ta dziewczyna jest ładna I to, że dla niej zapominasz o twej rodzinie. Nie przyszłam tu, aby cię osądzać Lecz by cię przyprowadzić. Wydawałoby się, że jej miłość posiadła twoją duszę, Myślisz, że to jest warte miłości twojej żony, Która tak potrafiła dzielić z tobą los, Nie puszczając twojej dłoni. Chodź, chodź, mama we wrześniu Chodź, chodź, odmalowała pokój, Chodź, chodź, żebyście razem jak wcześniej Chodź, chodź, tam spali, Chodź, chodź, to jest modlitwa, Chodź, chodź, lecz nie do mnie mój ojcze, Chodź, chodź, powróć do matki mojej Chodź, chodź, ona w tobie umarła . Wiesz, że Jan rozpoczął już szkołę, Nauczył się już alfabetu, jest taki zabawny I kiedy udaje, że pali papierosa Yo naprawdę twój portret. Chodź, chodź, to moja modlitwa, Chodź, chodź, ty rozśmieszysz mojego ojca, Chodź, chodź, zobaczysz mamę, Chodź, chodź, ona jest piękniejsza jak wcześniej Jak wcześniej, wcześniej ,wcześniej …. Chodź, chodź, nic nie mów, ojcze, Chodź, chodź, obejmij mnie, ojcze. Chodź, chodź… La la la la … Autor: ?:))))
Hmmm… Stateczek… z Incitatusem…? A potem, dłoń podnosząc i kulę na dłoni: Panowie, rzekł, ta kula nie jest z waszej broni…… Chciałem poskarżyć się Bogu na świat złowrogi i niecny; Jakby nie dość było problemów, Bóg okazał sie nieobecny.
Bóg chciał pomówić ze mną (Śmiejcie sięs śmiejcie, nieszczęśni) I też mnie niestety nie zastał, W każdym razie — mojej większej czę Znów wędrujemy ciepłym krajem, malachitową łąką morza, (Ptaki powrotne umierają Wśród pomarańczy na bezdrożach ).
Na fioletowoszarych łąkach niebo rozpina płynność arkad. Pejzaż w powieki miękko wsiąka, zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok noc liże morze słodką grzywą. Jak miękkie gruszki brzmieje lato wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Pod fontannami perłowymi noc winogrona gwiazd rozdaje. Znów wędrujemy ciełą ziemią, znów wędrujemy ciepłym krajem. KKB. |
||||||
|
Copyright © 2026 Madagaskar08… - All Rights Reserved Powered by WordPress & Atahualpa |
||||||
Najnowsze komentarze