Odwiedziło nas

  • 85
  • 187,590
  • 82,895

Kalendarz

listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Z dedykacją… naszym Panom.. lubiącym (bardzo)..proste prace domowe…. :))))))

  

TAK MI SIĘ PRZYPOMNIAŁO!!

  

SIBIR’

  
W obiecywany nie wierzyłem raj,
W świetlaną przyszłość, w zbawczą moc imperium, –
Autorytety szybko pożarł kraj,
Żeby je później wypluć na Syberii.

Choć o filistrach zdanie miałem złe,
W istocie od nich mnie różniło mało, –
Ani Budapeszt nie załamał mnie,
Ani mi Praga serca nie złamała*.

Byłem odważny w życiu i na scenie.
Mijał burzliwie nasz chłopięcy wiek, –
Jeszcze nas dojrzą, jeszcze nas docenią!
Jeszcze niejeden osiągniemy brzeg.

Rzeczywistości strasznej, oszalałej –
Dziwna nieśmiałość zadawała kłam, –
Jak dziwka nas bezwstydnie zdobywała,
Na kłódkę zamykając usta nam.

Bez przerwy trwoga w sercach naszych rosła,
Choć egzekucji nam poskąpił czas, –
Nas też zrodziły straszne lata Rosji

       
                        I otchłań czasu wódkę lała w nas.

   W. Wysocki

SIBIR'

  
W obiecywany nie wierzyłem raj,
W świetlaną przyszłość, w zbawczą moc imperium, –
Autorytety szybko pożarł kraj,
Żeby je później wypluć na Syberii.

Choć o filistrach zdanie miałem złe,
W istocie od nich mnie różniło mało, –
Ani Budapeszt nie załamał mnie,
Ani mi Praga serca nie złamała*.

Byłem odważny w życiu i na scenie.
Mijał burzliwie nasz chłopięcy wiek, –
Jeszcze nas dojrzą, jeszcze nas docenią!
Jeszcze niejeden osiągniemy brzeg.

Rzeczywistości strasznej, oszalałej –
Dziwna nieśmiałość zadawała kłam, –
Jak dziwka nas bezwstydnie zdobywała,
Na kłódkę zamykając usta nam.

Bez przerwy trwoga w sercach naszych rosła,
Choć egzekucji nam poskąpił czas, –
Nas też zrodziły straszne lata Rosji

       
                        I otchłań czasu wódkę lała w nas.

   W. Wysocki

Próbuję… :))))

 
Powinnam napisać jakąś strofkę ?? :)))
Dobra: lubię Was, bardzo :))))

Obława na wilki…


Rwę co tchu, do stracenia ni chwili,
bo tak samo, jak wczoraj, i dziś
otoczyli nas, otoczyli…,
zaraz zaczną bezkarnie w nas bić!
Spoza drzew już łomoczą dwururki.
Tam myśliwi chowają się w cień,
w mokrym śniegu miotają się wilki.
To nie wilki już, to żywy cel!
Obława gna, na wilki gna obława.
Na wolne, dzikie, na basiory i szczeniaki.
Ujada sfora i krzyczą naganiacze.
Na śniegu krew czerwone piętna znaczy.
Najemnicy! Żadnej szansy ni cienia!
Ale nie, ale ręka nie zadrży!
Naszą przestrzeń zamknęli czerwienią,
na pewniaka walą, ja w tarczę.
Wilk nie może naruszyć granicy.
Od szczeniaka przeklęty nasz los!
My, wilczęta, ssaliśmy wilczycę…
Od tej pory granica jest w nas!
Obława gna, na wilki gna obława.
Na wolne, dzikie, na basiory i szczeniaki.
Ujada sfora i krzyczą naganiacze.
Na śniegu krew czerwone piętna znaczy.
Mamy mocne nogi i szczęki.
Przewodniku, dlaczego więc – mów! –
my zaszczuci, zagonieni, przelękli…
Czemu nie próbujemy za sznur?!
Wilk nie może, nie potrafi inaczej!
Resztę znasz, oto zbliża się kres…
Właśnie ten, co mnie sobie upatrzył,
broń podnosi i bierze na cel!
Obława gna, na wilki gna obława.
Na wolne, dzikie, na basiory i szczeniaki.
Ujada sfora i krzyczą naganiacze.
Na śniegu krew czerwone piętna znaczy.
Ale ja z powinności kpię sobie!
Skoro każe tu zdychać – czort z nią!
Przeskoczyłem! – I słyszę za sobą
jak nie wierzą, dziwią się, klną.
Rwę co tchu, do stracenia ni chwili!
Dzisiaj też – lecz inaczej niż wczoraj! –
otoczyli nas, otoczyli…
ale mnie nie dopadnie już sfora!
Obława gna, na wilki gna obława.
Na wolne, dzikie, na basiory i szczeniaki.
Ujada sfora i krzyczą naganiacze.
Na śniegu krew czerwone piętna znaczy

Autor: Icitatus

GDYBY TAK ZAPOMNIEĆ….. ILE MOZNA STRACIĆ…..ALE ILE MOŻNA ZYSKAĆ…. ALE ZAWSZE ŻAL….

 

   Oczy czarne, oczy twe

Wciąż nade mną dawną mają moc.

Każdej nocy widzę je.

Lśnią nade mną w każdą ciemną noc.

Daleki sen kołuje niby ćma,

Wieki trudna noc bezsenna trwa,

Żal wciąż mi duszę mroczy,

Wciąż widzę twoje oczy, .

Noc cała oczy twoje ma.

 Oczy czarne, rozwarte i ogromne,

Oczy czarne, z rozkoszy nieprzytomne

Oczy czarne przymglone,

Najłaskawsze, szalone,

Już na zawsze stracone oczy twe

Nadaremnie się bronię i w rozterce

Patrzą na mnie i płonie biedne serce

I miłuję i czekam, i całuję z daleka

Oczy czarne najdroższe oczy twe.

Świt przychodzi pełen drżeń

Znów na chwilę żal w mej duszy ścichł

Próżno patrzę w śnieżny cień,

Nie ma już nade mną czarnych oczu twych

I wiem, że już nie będę mógł,

Znaleźć ich na żadnej z moich dróg.

Wiem, że mi już nie wrócą

Sen jeno mi zakłócą.

Snem mi zakłócą serca stuk.

 Oczy czarne, rozwarte i ogromne,

Oczy czarne, z miłości nieprzytomne,

Oczy czarne przymglone,

Najłaskawsze, szalone,

Już na zawsze stracone oczy twe.

Już mi was nie miłować całowanych

Już mi was nie całować ukochanych.

Nim ode mnie uciekły,

Już na śmierć mnie urzekły.

Oczy czarne najdroższe oczy twe.



Nieco o Domowiku

Domowik, po japońsku Fukurokoju,

bardzo pożyteczny, gdy jest w zgodzie z człowiekiem.

Lubi mieć co dzień na noc w ciemnym kącie pokoju

dnem odwrócony spodek ze struclą i mlekiem.

 

Siedzi cicho przeważnie, z nikim się nie czubi,

kaftan sobie wyszywa paciorkami i złotem,

– a gdy szczęście chce uciec, jak to ono lubi,

to je zaraz za uszy przyprowadza z powrotem.

 

M.P-J.  roza 

 

Jubilatce Wiedźmince….:)))))……życzymy ….całym sercem :)))


  Incitatus    i

Poetessa

Wiedziała, jak w poezji działa

       Czystego iękna wzniosła siła.

Zamiast więc beczeć – cicho łkała,

        Nie spała, ale słodko śnił hehehe a.

 

Nigdy nie jadła – czasem jeno

       To śniadać, to wieczerzać zwykła.

Z fauny : ptak, a nie szakal z hieną,

       Z flory : kwiat polny, nigdy ćwi hehehe kła.

 

Kwiaty! Zaświaty…. aromaty….

        Rósł schludny rząd rymowych kupek.

W płatków wczuwała się dramaty,

       W to, co śni pręcik, a co słupek.

 

O brzasku mknęła hen, do gaju, hehehe 

       Naturze nucąc wzniosłe hasła –

Aż nekrologi w całym kraju

       Miast ” zmarła” napisały ” zgasła”.

 

John Updike