Odwiedziło nas

  • 1
  • 187,286
  • 82,895

Kalendarz

październik 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Monolog o starości…:))))

Na wesoło, a może nie?? :)))

Poeci nie zjawiają się przypadkiem…

…Czasem odchodzą nasze anioły
I nagle w miejscu staje czas…
A z nimi cząstka nas odchodzi
I wielki smutek marszczy twarz….

Moim największym w życiu osiągnięciem okazuje się niepisanie. W zamian za to czytam, słucham.

Agata Budzyńska.
Zmarła tragicznie na Mazurach w wyniku zatrucia czadem z piecyka, nocując z przyjaciółmi na żaglówce, podczas jednego z festiwali piosenki turystycznej. Pozostawiła po sobie wiele wierszy i piosenek. Jej autorstwa są „Piosenka dla moich przyjaciół” (Moi przyjaciele, bądźcie zawsze ze mną…) i „Pioseneczka” (znana bardziej jako „Aniołek” – Narysuję dla Ciebie aniołka…) śpiewane często przy ogniskach lub podczas imprez turystycznych.
Zanim odeszła…
Wyśpiewała dla mnie wiersz…

http://tnij.org/k5d0

Narysuję dla Ciebie Aniołka…

Mieszkaliśmy w raju
Raj był wyhaftowany na długim płaszczu Boga
Kiedy Bóg zasypiał skłaniając głowę
Jego broda zasłaniała nam światło
Nastawała noc
W nocy mówiłam ci to
Czego nauczył mnie Anioł

Pójdę – gdzie ty pójdziesz
Twój dom będzie moim domem
Twoi krewni będą moimi krewnymi
Twój Bóg będzie moim Bogiem
Gdzie ty umrzesz – tam i ja umrę
I tam będę pogrzebana

Ale kiedy byłam głodna
Nie nakarmiłeś mnie
Kiedy byłam spragniona
Nie dałeś mi pić
Więc sama zerwałam jabłko
z pleców Boga
I mówiłam ci to czego nauczył mnie inny Anioł

Pójdę – gdzie cię nie będzie
Twój dom będzie twoim domem
Twoi krewni będą moimi wrogami
Twój Bóg będzie twoim Bogiem
Gdzie ty umrzesz tam ja zmartwychwstanę i tam ciebie pogrzebię

A napisali w księdze:
„Miłość cierpliwa jest
Wszystkiego się spodziewa
Wszystko rozumie
Wszystkiemu wierzy
Wszystko wytrwa
Miłość nigdy nie ustaje
Choćbyś mówił językami ludzi i Aniołów
a miłości byś nie miał
niczym jesteś…”Miłość nigdy nie ustaje…Pójdę – gdzie ty pójdziesz

Twój dom będzie moim domem
Twoi krewni będą moimi krewnymi
Twój Bóg będzie moim Bogiem
Gdzie ty umrzesz – tam i ja umrę
I tam będę pogrzebana

„Choćbyś mówił językami ludzi i Aniołów
a miłości byś nie miał
niczym jesteś…”

Z szuflady: Pół kilo

Kolejny szufladowy szort – właściwie wprawka stylistyczna z postapokaliptycznej SF, przekornie złamana na pół. Chyba najstarszy z prezentowanych w cyklu tekstów; sprzed dobrych 20 lat! Jak spojrzę, w co się bawią obecnie Juniorzy, to wydaje mi się, że niedaleko trafiłem…
_____________

Było to długo, długo po wyginięciu wszystkich Mad Maxów, w czasach, kiedy chaos i zniszczenie nie dawały się już tak mocno we znaki. Zbrojne bandy rozmaitych Książąt Pustyni i Cesarzy Równin przeniosły się w bogatsze okolice albo rozproszyły, tworząc takie właśnie społeczności, jak ta, która budziła się za snu po zimnej nocy.

Półpustynny, sawannowy krajobraz z ruinami miasta w tle wyglądał równie kiepsko, jak sklecone z drewna, tektury i papy budy na jego pierwszym planie. Tuż za nimi zaczynały się nędzne poletka dziczejącej rzepy i zdziczałej kukurydzy. Smętne kępki trawy służyły za pożywienie stadku zdegenerowanych kóz, nie na tyle jednak zdegenerowanych, aby ich mięso i mleko nie nadawały się do jedzenia. Teraz kozy stały zbite w ciasną gromadkę wewnątrz zagrody równie solidnej, jak otaczające ją lepianki.

Szara szmata, pełniąca w jednej z bud rolę drzwi, odsunęła się i załopotała na wietrze. Młoda kobieta wysunęła się na zimną, wydeptaną ścieżkę; chude dziecko wymknęło się w ślad za nią. Uniosło brzeg worka, służącego mu za okrycie, i każdy mógł od razu stwierdzić, że to chłopiec. Młody obywatel osady z widoczną ulgą wypróżniał pęcherz, kobieta po drugiej stronie chaty robiła to samo. Nagle oboje podnieśli głowy i zastygli.

Z największej lepianki wytoczył się niepewnym krokiem wysoki starzec, okutany w chusty, szmaty i kawałki futra. Uniósł ramiona w górę i wydobył z siebie jękliwy skowyt. Bezludna osada w mgnieniu oka zaroiła się od mieszkańców. Ziewający, brodaci mężczyźni, ich milczące, posępne kobiety i wszędobylskie dzieciaki wysypywali się na wioskowy placyk. Gromadzili się wokół starca – on był ich szamanem, przywódcą, a w takich momentach jak ten – również prorokiem.

Stanęli wielkim kołem, z wodzem pośrodku. Jego przekrwione oczy rzucały dzikie błyski, długa, siwa broda poruszała się niespokojnie na wietrze. Chude nogi uginały się, lecz dzielnie trzymały pion, a ręce gorączkowo gestykulowały. Zaczekał, aż wszystkie znane mu twarze pojawią się w kręgu i zaczął przemawiać: „Widziałem… Daleko stąd, poza równiną i niebem, poza dniem i nocą, poza żywym i martwym… Setki, tysiace ludzkich szkieletów – ich kości klekotały w jednym rytmie…”. Przez tłum przetoczył się ni to poszum, ni to pomruk. „Ich głowy – czaszki poruszały się tak, jak gałęzie drzewa na wietrze. A każdy z nich siedział okrakiem na przedziwnej machinie i poruszał nogami z obu boków, jakby biegnąc; same jednak machiny stały bez ruchu, wszystkie w jednym miejscu… A miejsce to było otoczone wysokimi ścianami, które odbierały całe światło, jakie próbowało tam wejść… I panował w owym miejscu odrażający półmrok!”.

Kilkoro młodszych dzieci schowało buzie w fałdach spódnic swoich matek. „Lecz gdy tak patrzyłem na owe szkielety, raptem wielka kula jaśniejąca objawiła się niczym słońce. I stało się, że mroczna szarość ustąpiła… Radujcie się, albowiem ujrzałem owych przedziwnych jeźdźców jakoby na zielonym kobiercu!” Rozległy się dziękczynne pienia. Cała wioska upadła na kolana, a sam starzec obrócił się i pokłonił wschodzącemu słońcu…

– Robert, co z tobą? Wołam cię już od kwadransa! – Pryszczaty nastolatek odwrócił głowę od monitora i niechętnie zmierzwił bujną czarną czuprynę. – Tato, daj mi dokończyć!
– Co, znowu grasz? I może jeszcze w tę bzdurę, której ktoś wymyślił taki idiotyczny tytuł!
– O rany, a to moja wina, że na okładce napisali „Moje pół kilo Boga”? Tata, no daaj dokończyć…
– Słuchaj, a co właściwie jest tam takie interesujące? Co?
– Noo… Dzisiaj opowiadałem im o cykloegro… no, o tym odchudzającym rowerze mamy, co stoi w piwnicy naprzeciwko lustra. Jeszcze muszę dokończyć o fryzjerze i o salonie piękności i…
– I to jest takie fascynujące? No dobra… wiesz co, synu ? Chodźmy na lody!
_____________

Tekst chroniony prawem autorskim. Opublikowany w witrynie www.kontrowersje.net i na blogu www.madagaskar08.blog.onet.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.

Wierszyk, który sam autor uważa za nie bardzo mądry:)

 hehehe 

Niech mi kto wreszcie powi –

Diabłów kroć sto tysięcy! –

Czemu się tak nerwowi

Stajemy coraz więcej?

 

Długom to zgłębiał, przecie

Doszedłem do kwintesencji:

W tym zło, że na tym świecie

Nic nie ma konsekwencji.

 

Rzecz jedna sama w sobie

Nie ciągle jest jednaka,

Lecz bywa w różnej dobie

To taka, to owaka.

 

Bywają dni, że człowiek

Strasznie jest siebie pewny,

Rad, od otwarcia powiek,

Jak prosię w deszcz ulewny.

 

Przed lustrem wówczas staje

I sam jest z siebie dumny,

I sam sie sobie zdaje

Przystojny i rozumny.

 

Na drugi dzień przeciwnie:

Ta sama ot, osoba,

A wszystko się w niej dziwnie

Znów człeku nie podoba.

 

Pysk mu się widzi krzywy,

Wiersze haniebnie głupie

I bardzo jest zgryźliwy,

I sam ma siebie w.. pogardzie.

 

Nie macie wprost pojęcia,

Jak to jest źle na nerwy,

Bez chwili odpoczęcia

Tak huśtać się bez przerwy.

 

Ba, gdyby sie to dało

( To byłoby najprościej)

Wprowadzić jakąś stałą

Podstawę wszechwartości !

 

Tak głowę dręczę biedną,

Gdy myśl się jakaś czepi :

Ach czyż to tylko jedno

Mogłoby tu być lepiej…..   

 

Boy  hahaha 

Urodzony 26 marca…

Jest to szlachetny,inteligentny człowiek, mający upodobania filozoficzne i lubiący wszystko copostępowe. Jest zwolennikiem argumentów, dowodzenia, sportów i dyskusji – przezto nieraz stwarza sobie wrogów. Jego chęć zwalczania wszystkiego co przestarzałei nieracjonalne – jest niezwykle silna. Zdecydowany, gorliwy – wbrew wszelkimopozycjom i przeszkodom potrafi przeprowadzić swe plany i osiągnąć swe celeżyciowe. Dowcipny, wesoły, jest bardzo rozmowny, towarzyski i bystro wszystkoobserwuje, orientując się niezwykle trafnie w sytuacjach życiowych. Potrafizawsze skierować konwersację na nowe tory niezwykle interesujące i niezabraknie mu nigdy tematu; lubi bawić towarzystwo. Niespokojny – nieustannieznajduje się w ruchu. W życiu czekają go liczne zmiany, a jego pozycja nieraznie może się ustalić ostatecznie – mimo wszelkie wysiłki jakie przedsiębierze wtym celu. Wierny, prawy – ma gest szeroki. Lubi piękno, porządek, harmonię ieleganckie otoczenie. Interesuje się lotnictwem(???~!!!), lubi polowanie oraz wszelkiesporty (???)

Prawda to szczera:)))


Najszczersze, najserdeczniejsze życzenia kochana Jubilatko ****:))) serce  roza  tort  martini 

Pszczółka..

Faktura na – Zakrzewski Consulting.. :)

Faktura na – Zakrzewski Consulting.. :)

Samotna harmonia… i nietylko..


Znowu cisza i mrok do świtania

Zgasły okna nie ozwą się drzwi

Tylko słychać jak gdzieś ulicami,

Nocą błądzi harmonia po wsi.

Tylko słychać jak gdzieś ulicami

Nocą błądzi harmonia po wsi.

 

To za wrota na pole odchodzi

To zawraca i skarży się w głos

Jakby kogoś szukała w ciemności

I nie mogła odnaleźć w tę noc.

 

Nocnym chłodem od pola zawiewa

Kwiat jabłoni się sypie po pniach

Harmonisto mój kogo ci trzeba

Chłopcze przyznaj się czego ci brak.

 

Może radość twa czeka gdzieś w oknie

Tylko nie wie, że szukasz bez tchu

Czemu błądzisz po nocy samotnie

Czemu budzisz dziewczęta ze snu.


Incitatus