|
||||||
|
Kochani rodzice, Jezd tu bardzo fajnie. Pogoda jezd w kratke i czasami trohę pada. Nie dokuczamy naszej pani, bo nasza pani powiedziała, że przez nas zwariuje, lecz nie zwariowała, bo po dwuch dniach To bardzo fajnie, bo nie muszę sie myć. Jedzenie jezd tu niedobre, bo tszy dni temu skończyły sie liście i szyszki na okolicznych drzewach, a ktoś w nocy nawet obgryzał kore z drzewa, ale tylko od strony południowej, bo tą z mhem i porostami pozostawił nietknientom. W sklepie nie moge sobie nic kupić, bo okradli mnie już tszy razy, ale i tak nie ukradli mi nic, bo wcześniej spłonął nasz namiot, bo Jarek palił papierosa pod kocem w nocy. Na pole z kartoflami nie morzemy wyhodzić, bo dwa dni temu wybiło szambo i w promieniu kilometra od placu apelowego jezd strefa skażona, a taki pan w śmiesznej masce i z karabinem powiedział, że bedziemy sie bawić w kfarantanne. Ta zabawa jezd strasznie nudna, bo trfa już i nic ciekawego sie nie dzieje, poza tym, ze czasami Musze już kończyć, bo taki inny pan powiedział, że zaraz bedzie godzina policyjna. Caluję mocno Zwłaszcza wy, bracia mili, którzy tymi darami moimi szafujecie, pychą, łakomstwem, okrutnością weźmijcie ze sobą Diskordią, która przeciwności będzie w nich sprawowała, jakoby się sami niwczym nie zgadzali, a walki stroili z sobą więcej niż z obcymi, aby też żonami gardzili, a nałożnice chowali, niewieściuchy byli, o Boga nie dbali, nas pilni byli, prawa odwłóczyli, ubogimi gardzili, uporni byli,służb nie płacili dzieciom, wdowom,księżej sprawy poruczali, w błaźniech się kochali i drugie rzeczy, które przeciwne Bogu i prawdzie jego, czynili, ostatka abyście się sami domyślali.
Postępek prawa czartowskiego za J. Tuwimem podaję . U lekarza: Zadziałało? Marnie widzę losy młodego pokolenia. Najpierw poszperałem w pamięci. Na biologicznym,miękkim dysku, mam zapisany obraz ssaka wodnego, który to ssak atakuje pingwiny,w wodzie sobie baraszkujące. Orka, tak bowiem ten ssak się nazywa, podpływasobie do pingwina i mocnym uderzeniem wyrzuca ptasie ciałko na dużą wysokość, wpowietrze. Na powierzchnię wody ciałko spada już bez życia. Orka natomiastszuka następnego pingwina i jak już znajdzie, to funduje następnej ofierze takisam lot, jaki zabezpieczyła pierwszej. Taka procedura może powtarzać się wielerazy. Loty kończą się wtedy, gdy nasz waleń zmęczy się tą zabawą. Piszę zabawą,gdyż orka nie zjada wszystkich zabitych przez siebie nielotów. Zje jednego,może dwa, a jeżeli w pobliżu są foki, to żadnego pingwina nie zje, ponieważpingwin w smaku jest dla orki daleko mniej atrakcyjny, od takiej foki. Po odpłynięciu morderczegossaka, powierzchnia wody usłana jest ciałami zabitych pingwinów. Następnieciała te zjadane są przez padlinożerców, gdy juz woda wyrzuci je na brzeg.Takie polowanko sam widziałem w telewizji. A na lądzie? Na ladzie wcalenie lepiej jest. Weźmy taki kot. Udomowiony kot. Nie mówię o leniuchu,wylegującym się dzień cały na parapecie, ale o takim średnio aktywnym, którymysz złapać potrafi. U wujostwa na wsi, był taki kocur. Częściej widywałem tegokota, jak wzorem rysunkowego Bonifacego, na parapecie okiennym sobie leżał ispał. Czasem jednak znikał, niespodziewanie znikał. Ja przyzwyczajony do widokuwylegującego się futra, dziwiłem się brakiem widoku leniwie śpiącego, pytałemciotkę, gdzie kot? Po jakimś czasie kocurwracał. Z łupem wracał. Na ten łup składało kilka zaduszonych gryzoni. Zwyklemałych gryzoni, szczura nie pamiętam. Układał swoje trofea przy progu i aplauzu oczekiwał. Zwykle dostawał, miseczkęmleka wprost od krowy. Zdziwiony pytałem, czemu mleko kot dostaje, przecieżpolował i na pewno jest najedzony, o czym świadczą przyniesione gryzonie,których zjeść nie jest w tej chwili w stanie, więc na później jedzenie sobieprzyniósł. Tu wybuchał śmiech gromki w izbie. -Gryzonu, nasz kot myszy niejada. On je łapie dla zabawy, ot instynkt drapieżcy, a jeść woli to, co my jemudo jedzenia dajemy. Te myszy, które tu widzisz, to są wszystkie, które zapał. Później widziałem kocura wakcji, gdy po dłuższym czajeniu się, dorwał wreszcie zdobycz. Kładł się wtedyna trawie i trzymał mysz w pazurach. Od czasu do czasu pozwalał myszce,osłabiając chwyt, na próbę ucieczki. Oszołomiony gryzoń robił dwa, trzy kroczkii znów łapany był przez kocura. Zabawa trwała tak długo, aż schwytanezwierzątko przestawało uciekać. Było przygotowane do transportu pod próg. Czasemwydzierałem ofiarę z pazurów oprawcy, co kot przyjmował z filozoficznymspokojem i wynosiłem daleko w pole, zwracając ofierze wolność. Czas o wilku powiedzieć słówkilka. Wilk, to znany drapieżca. Trawąsię nie żywi, zabijać inne zwierzęta więc musi. To nie ulega kwestii.Poszperałem w Internecie za wilkiem, bo to wiecie, wadera, społeczny trybegzystencji i te sprawy. Co znalazłem? Jest podkarpacka wieś. W tejwsi gospodarze owce hodują. Latem owce pasą się na otwartych pastwiskach.Niedaleko tej wsi, rośnie sobie las, a w lesie tym mieszka kilka sztuk wilków.Któregoś dnia po wsi gruchnęła wieść. Wilki owce zabijają. Wszyscy lecą na pastwiskazobaczyć, czyje to owce zaatakowane zostały i czy to nie nasze one, aby. Podobiegnięciu, oczom tych wszystkich, ukazuje się widok dość makabryczny.Kilkanaście owiec leży na trawie. Reszta skłębiona, owca przy owcy, baranempoganiając, drze się z przerażenia. Jak się drą znaczy, żyją, słusznie zauważają obecni i zajmują się tymi,które leżą i nie meczą. Cztery, mocno podduszone, męczą się. Trza dobić. Pięćleży z wybebeszonymi brzuchami. Następnych kilka nie żyje bez specjalnychśladów przemocy. Zjedzone są dwie. Porządnie zjedzone, do ogryzienia kościżeber włącznie. Dziwią się wszyscy, dlaczego zabiły, te wilki, tyle owiec, azjadły tylko dwie? W ludzkim, ekonomicznym i gospodarskim myśleniu, takiemarnotrawstwo nie łatwo mieści się w głowie. Mieszkańcy dzwonią po eksperta.Przejeżdża dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie istwierdza, że ataku dokonały dwa, lub trzy wilki. Jak to się stało i dlaczego,że zjadły tylko dwie owce? – „To nic dziwnego – twierdzi Śmietana. –Wilki, jak wszystkie inne drapieżniki, na przykład kuna czy lis, wpadają w szałzabijania, kiedy znajdą się w miejscu, gdzie jest dużo łatwego łupu. Po prostuatakują na oślep, jakby w amoku. Badania potwierdzają, że jeśli pada 10-12owiec, to zjedzona jest zazwyczaj jedna lub dwie”. Wniosek, z powyższychprzykładów, nasuwa się jeden. Jedne zwierzaki zabijają inne zwierzaki z powodówzabawowych, inne zaś zabijają więcej niż dla przeżycia potrzebują z powoduproblemów psychicznych. Dodam tutaj, że to jest mój osobisty wniosek. Że nie dałaś mi mamo zielonookich snów. Nie, nie żałuję. Że nie znałam klejnotów ni koronkowych słów. Nie żałuję. Że nie mówiłaś mi, jak szczęście kraść spod lady, i nie uczyłaś mnie życiowej maskarady. Pieszczoty szarej tych umęczonych dni, nie żal mi, nie żal mi. Nie, nie żałuję. Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochana, żeś mi odejść pozwoliła, po to, bym żyła tak jak żyłam. Że nie dałeś mi szczęścia, pierścionka ani psa. Nie żałuję. Że nie dzwonisz po nocach: kochanie, tak to ja. Nie żałuję. Że nie załatwisz mi posady sekretarki, i że nie noszę twojej szarej marynarki. Że patrzysz na mnie jak teatralny widz, to nic, to nic. Nie, nie żałuję. Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochanie, za to, że jesteś królem karo, że jesteś zbrodnią mą i karą. Że w tym kraju przeżyłam tych parę trudnych lat. Nie żałuję. Że na koniec się dowiem: ot, tak się toczy świat. Nie żałuję. Że nie załatwią mi urlopu od pogardy, i że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy. Pieszczoty szarej tych udręczonych dni, nie żal mi, nie żal mi. Nie, nie żałuję. Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, mój kraju, za jakiś czwartek, jakiś piątek, jakiś wtorek, i za nadziei cały worek. Nie, nie żałuję. Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, za to, że jesteś moim krajem, że jesteś piekłem mym i rajem. Nie żałuję.
Wiemy Wiedźminko:))))
|
||||||
|
Copyright © 2026 Madagaskar08… - All Rights Reserved Powered by WordPress & Atahualpa |
||||||
Najnowsze komentarze