Odwiedziło nas

  • 14
  • 187,283
  • 82,895

Kalendarz

październik 2010
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Lajkonik i jesienne zauroczenie

Pan Ignacy Lajkonik obudził się tego dnia w podejrzanie wesołym nastroju. Nic go nie bolało, czuł się wyspany i wypoczęty, a pogoda za oknem tym razem jakby wtórowała jego gwizdaniu, kiedy golił się przed lustrem w łazience. Było słonecznie, bezchmurne niebo wydawało się uśmiechać do ludzi, ale kiedy otworzyłeś okno – czuć było chłodny powiew, zupełnie jak od żelu do golenia, świeżo nałożonego na męski podbródek.

Pan Ignacy pogwizdywał przy goleniu dość nietypowo, mianowicie partię smyczków z pierwszej części (czyli Allegro) Piątego Koncertu Brandenburskiego, swojego ulubionego. Kiedyś, gdy wszyscy sąsiedzi wychodzili do pracy mniej więcej o tej samej porze, na gwizdanie pana Lajkonika podczas golenia zapadała w łazienkach piętro wyżej i niżej zdumiona cisza. „Jak to?” zdawała się mówić „Dlaczego sąsiad nie gwiżdże ‘Majteczek w kropeczki’ lub bardziej kosmopolitycznie ‘Yellow Submarine’?”. Pan Ignacy, co znamienne, nigdy tej ciszy nie zauważał, ponieważ w jego głowie grała cała reszta orkiestry. Wyobrażał sobie wtedy, że jest zarazem pierwszym skrzypkiem i dyrygentem, a kiedy wyobraził sobie to zbyt intensywnie, zaczynał gestykulować, jakby trzymał w dłoni batutę, a nie maszynkę do golenia. Co ciekawe, nigdy się przy tym nie zaciął.

Odświeżony i dziarski, pan Lajkonik przygotował sobie skromne śniadanie – poranną kawę z ekspresu oraz jajko w toście z patelni – nieduże kurze jajko, a czasem dwa jaja przepiórcze, wbite w wykrojoną wcześniej w kromce tostowego chleba dziurę i usmażone na maśle. Dzisiaj pan Ignacy, zanim zabrał się do smażenia, długo czegoś szukał w szafce pod sufitem, a potem ze zwycięskim uśmiechem wykroił w toście serce z piernikowej foremki.

Po śniadaniu usiadł z kawą do pracy. Włączył komputer, sprawdził pocztę, wyrzucił do wirtualnego kosza cały spam – ten przyzwoity i ten mniej, otworzył plik w edytorze i… złapał się na tym, że zamiast wziąć się za robotę, siedzi na krześle i uśmiecha się życzliwie do komputera. To stwierdziwszy, poczuł się całkowicie rozgrzeszony i zaczął wspominać wydarzenia zeszłego wieczoru.

A było tak: zapukał do drzwi pani Chandry lekko zdyszany, bo w kwiaciarni była kolejka, a pan Ignacy nie cierpiał się spóźniać. Czekanie w kolejce opłaciło się jednak; kiedy gospodyni otworzyła, okazało się, że bukiet herbacianych róż w kolorze specyficznej żółci, po brzegach wpadającym w nutę żółtaworóżową, przepięknie komponuje się z urodą pani domu i jej strojem. Pani Chandra bowiem wyglądała dokładnie tak, jakby wskazywało jej imię – czyli na rodowitą Hinduskę. Czarne, gładko zaczesane włosy zaplotła w warkocz, który opadał na plecy. Na sobie miała ozdobne, wiśniowe sari we wzorek z drobnych rozetek. Z karminem sukni przyjemnie harmonizowała pomarańczowa bluzka choli o lekko spłowiałym odcieniu. Cała postać pani Chandry, uzupełniona o biżuterię (ciężkie bransolety z ciemnego złota) i wspomniany już bukiet, wyglądała na tle wyłożonego ciemną boazerią przedpokoju jak ciepły, rozżarzony węgielek. A pan Ignacy na ten widok po prostu zapomniał języka w gębie.

Na szczęście zaraz sobie go przypomniał, ale resztę wieczoru pamiętał jak przez mgłę. Pojedyncze obrazy, dźwięki, wrażenia – zmysłowy zapach perfum, chyba drzewa sandałowego, zmieszany z wonią kadzidełka, błyski mosiężnych naczyń, zaskakująca w tym otoczeniu szarlotka z kruchutką bezą na wierzchu i zupełnie stosowna – indyjska herbata z kardamonem, a wszystko to na tle sączącej się leniwie z głośników hinduskiej muzyki, wbrew obawom pana Ignacego wcale nie jazgotliwej. A nade wszystko gospodyni, promieniejąca uśmiechem jak letnie słońce, dolewająca gorącej herbaty do czarek, a przy tym skromna i przemiła. Nisko nad stołem wisiała lampa z kloszem z tykwy, rzucająca krąg ciepłego światła na stół i oboje siedzących przy stole. W tym świetle indyjski strój pani Chandry lśnił, jakby oddawał światło indyjskiego lata, podczas którego był tkany i szyty. Kolory i zapachy kojarzyły się panu Ignacemu z leniwym, sierpniowym popołudniem, kiedy upał zelżeje, a na gałęziach drzew dojrzewają już jabłka, gruszki, śliwki i brzoskwinie o barwie indyjskiej żółci.

Przegadali z panią Chandrą („Och, po prostu Czandra”) cały wieczór, a kiedy się żegnali, pan Ignacy objął ją ramieniem i delikatnie przytulił. Potem, już na klatce, prawie skoczył i wyciął w powietrzu hołubca, bo w najśmielszych snach nie przewidywał takiego przebiegu wydarzeń tego wieczoru. Kiedy wyszedł przed blok, deszcz jeszcze padał, ale już bez przekonania; mimo to panu Ignacemu wydawało się, że przechodząc przez klatkę schodową, przeniósł się w czasie z sierpnia prosto w deszczowy październik. – A mnie jest szkoda lata… – zanucił i pognał dalej jak na skrzydłach.

Z miłych – i tak niedawnych – wspomnień obudził pana Lajkonika niecierpliwy dzwonek do drzwi. Przesunął dłonią po twarzy i poszedł otworzyć drzwi. Za nimi stał jego ulubiony siostrzeniec, Karol, z lekka już zniecierpliwiony.
– Cześć, wujek. Co się stało? Dzwonię i dzwonię, a ty nie otwierasz, już się przestraszyłem… – A pan Ignacy przypomniał sobie w tej właśnie chwili, że to już wpół do trzeciej po południu – pora, na którą on sam zaprosił w zeszłym tygodniu Karola, aby poczęstować go niezawodną-i-zawsze-się-udającą zupą pomidorową Lajkonika. Z koperkiem, oczywiście. Teraz, niebotycznie spłoszony, próbował usprawiedliwić się przed siostrzeńcem nawałem pracy.

Karol nie był z tych, którzy potrafiliby się gniewać z takiego powodu, a jeszcze na ulubionego wuja… Wzięli się obaj szybko za kuchenne przygotowania, Karol z humorem, a pan Ignacy – z błogim uśmiechem, który tak długo gościł na jego twarzy, aż siostrzeniec nie zdzierżył.
– Wujek, ty coś brałeś? Jakieś lekarstwo – zapytał podejrzliwie.
– Ale skąd! – zaprzeczył z oburzeniem pan Lajkonik.
– Bo chyba nie te… dopalacze? – upewnił się Karol.
– Chłopie, o co ty mnie podejrzewasz? –
– No bo tak dziwnie wyglądasz… To jakaś chemia? –
Pan Ignacy zastanowił się przez chwilkę
– Wiesz co, można powiedzieć, że chemia. Ale naturalna. I nawet mogę ci powiedzieć, jaka… –
Karol zamienił się w wielki pytajnik.
– To Babie Lato! – powiedział z przekonaniem pan Lajkonik i zamrugał oczami, kiedy jego siostrzeniec zaczął rozglądać się za pajęczymi nitkami i wymachiwać dłońmi w powietrzu, chcąc je złapać. Pan Ignacy Lajkonik parsknął śmiechem i śmiał się jeszcze przez dobrych parę minut. Aż do momentu, kiedy pomidorowa zupa dała znać, że jest już gotowa.
____________

Tekst chroniony prawem autorskim (wszystkie części cyklu o p. Lajkoniku). Opublikowany na witrynie www.kontrowersje.net oraz na blogu www.madagaskar08.blog.onet.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.

No comments yet to Lajkonik i jesienne zauroczenie

  • wiedźma

    :))) Dobry wieczór panu Ignacemu i Siostrzeńcowi…. :))) …

    • wiedźma

      V Koncert Brandenburski…. pan Ignacy mnie nim uwiódł…… :)))

      • Quackie

        A to o tyle nietypowe, że większość Pań, które znam, nie cierpi gwizdania w domu, dowolnej melodii. Na kontro wrzuciłem jeszcze multimedia, żeby od razu było tło muzyczne, ale tu się nie chciały kody zamienić na „odtwarzacze”, nie wiem czemu, już dałem znać All_i.

    • Quackie

      Dobry wieczór. Można powiedzieć, że odcinek jest eksperymentalny, jeszcze nie pisałem „na zamówienie” czytelników : ) Ale w sumie – sam jestem zadowolony z tego tekstu. Wersja pierwotna była gotowa już wczoraj w nocy, dzisiaj jeszcze to i owo zmieniałem, szlifowałem – i jest.

      • ~wiedzma

        Gratuluję Autorze…. jest ciepły i nastrojowy i zaraz włączę sobie Koncerty :))))

        • Quackie

          Mógłby być którykolwiek z Brandenburskich, jakoś tak mam, że nieparzyste podobają mi się bardziej, ale postanowiłem, że Piąty będzie najbardziejszy – tym razem bohater dzieli gusta z autorem : )))

        • wiedźma

          … Allegro z IV Koncertu lubiłam najbardziej, więc teraz muszę sie zmierzyć z gustem pana Ignacego Lajkonika :)))

          • Quackie

            O gustach się nie dysku… Eee, Allegro z czwartego jest ŚWIETNE, tzn. w swoim rodzaju – bardzo kameralne, kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem, nie wiem, czy nie bardziej niż „Dziadek do orzechów” Czajkowskiego. Ale w Brandenburskich cenię sobie przede wszystkim rozkołysanie, tę moc, dzięki której pan Lajkonik (i autor – czasami, kiedy nie ma w pobliżu świadków ; ) potrafi się zapamiętać i rozgestykulować. Pierwszy (Allegro właśnie) jest niezły do tego, Trzeci rozkręca się chwilę, jest coraz lepiej, ale Piąty! Od razu porywa do tańca… …tuje

  • ~wiedzma

    … a tymczasem pan Ignacy Lajkonik znalazł Babie Lato i pogodę ducha…. czy następnym razem przyjdzie ze słonecznikami ?:))))

  • ~all_a

    Dobry wieczór:))) Pakuję się jutro rano na śniadanie do pana Ignacego. Nigdy nie jadłam tak smażonych jajek:)))

    • Quackie

      Dobry wieczór, w takim razie proszę koniecznie spróbować – zwykła szklanka i kurze jajko (ale wtedy nie zostanie wiele z grzanki), albo nieduży kieliszek (literatka może być) i jajko z przepiórki; masło rozgrzać, grzankę z dziurą podsmażyć leciutko, wbić jajko, smażyć, aż się ładnie zetnie od spodu, przewrócić całość na drugą stronę, dosmażyć. Nb. wyciętą z grzanki część też można usmażyć, zupełnie niezależnie.Pan Ignacy około ósmej jest już na nogach, wprost przeciwnie do autora : ))

    • ~wiedzma

      .. artystyczne jajka na śniadanie…to jest myśl… :)))) ja sie ustawię w kolejce, żeby nie zamęczyć pana Ignacego :))))

  • ~Yo la

    Ten wpis wymaga podwójnej pochwały, w obu miejscach opublikowania oraz w każdym tekstu.

    • Quackie

      Zatem dziękuję po dwakroć. No i muzyka do kotleta Pana nie rozprasza tutaj!

    • wiedźma

      Witaj Yo la… może jeszcze będzie dramatycznie? ….. a jesli pan Ignacy zaplącze się w nitki Babiego Lata ? :))))

      • wiedźma

        i zważ, że kotletów pan Ignacy nie smaży …..

        • ~wiedzma

          …. a Siostrzeńca ma wdzięcznego :)))

          • ~Yo la

            Ciekawe, czy już, dobry wieczór, wie, co będzie dalej;)

            • ~wiedzma

              :))) może pan Ignacy zamiast koperku wrzuci do pomidorowej nasiona kopru i powstanie zupełnie inna jakość ?:)))

              • ~Yo la

                Przy tej jakości (zupełnie) inna jakość niechybnie musiałaby oznaczać coś mniej strawnego, na przykład co?

                • ~wiedzma

                  … byłyby wariacje na temat, niekoniecznie godbergowskie :))))

                • Quackie

                  Tak mnie coś tknęło i zapytałem Pani Quackie, co się jej kojarzy z nasionami kopru. Odpowiedź brzmiała „wywołanie laktacji”. Pani tego życzy panu Ignacemu, czy Karolowi? ; ))

                • ~wiedzma

                  :))) coś takiego…. laktację wywołuje anyż dodawany do mleka pijanego prze matki karmiące wg mojej wiedzy.:))))). A nasiona kopru w zupie pomidorowej nadają jej bardzo ciekawy smak……. poradź panu Ignacemu, by spróbował włożyć baldach na kilka minut…. :)))

                • ~wiedzma

                  :))) może Mu się spodoba taka wersja zupy ! Podobno mozna wywołac laktację u panów, ale przeciez nie u Pana Ignacego i jego siostrzeńca :))))

                • Quackie

                  A, to pardon, może pani Q. pomylił się anyż z nasionami : ) w końcu Junior młodszy ma już prawie 11 lat, więc szmat czasu minął, od kiedy nas to mogło interesować. Z baldachem poeksperymentuję, mam nadzieję, że mi tu Wiedźma – jako Wiedząca, bo przecież taka jest etymologia – żadnych naturalnych dopalaczy nie sugeruje? ; )))

                • ~wiedzma

                  bez obaw…. ja tez lubię dobre jedzonko, nie tylko pan Ignacy :)))))

                • pani_starsza

                  Jedzonko jedzonkiem. Ale pani Quacki jeszcze nie padła w ramiona pana Niemca. Koperek wspomaga laktację i jest wiatropędny (delikatna kobieta nir chciała pewnie wywoływać skojarzeń). Mnie sie działanie naparu z nasion kopru z tą drugą ich właściwością zapamietało:)))

  • ~all_a

    Się cichutko ulotnię. Zmęczenie.. Jutro na śniadaniu u p. Ignacego mam nadzieję się spotkamy:))) Dobranoc:)

  • Quackie

    PS. Ponieważ Onet nie pozwala umieszczać/ zagnieżdżać odtwarzaczy z zewnętrznych serwisów (YouTube, Wrzuta), zlinkowałem odnośne fragmenty tekstu do odpowiednich utworów w tych serwisach. Linki na szczęście można zamieszczać!

    • ~wiedzma

      zapytaj i to All_ę…. ona wie, jak je zamieszczać :)))

      • Quackie

        Właśnie pytałem via mail, All_a dzisiaj jest zmęczona, ale zdążyła odpowiedzieć, że same filmiki i tylko właściciel bloga może. Na razie muszą wystarczyć linki – też się da, najwyżej można otworzyć nową zakładkę i czytać z madagaskarowej, słuchając muzyki w tle. Zwłaszcza w tym przypadku, jeżeli YouTube służy tylko do posłuchania muzy.

  • Quackie

    Dobranoc! W tygodniu zaszalałem z nockami, więc w piątek już się nosem podpieram…

  • Incitatus

    Dzień dobry:))) GRATULACJE!!! Ale żeby nie wyjść z wprawy muszę nieco pomalkontencić!! Same zakazy, dobrze że czytać wolno:(( Po zastanowieniu się stwierdzam, że na wszelki wypadek będę w przyszłości czytał BARDZO wolno!!:)))

  • korab1

    DzieńDobry:)) Czy na miejscu będzie pytanie, pomidorowa była z ryżem, makaronem, czy z lanymi kluseczkami???

    • Quackie

      Dzień dobry! Tak się składa, że nie znam dokładnego przepisu na pomidorową p. Lajkonika, ale z tego, co wiem, zasadniczo bywa ona z makaronem – typu nitki. Ja osobiście jadałem ze wszystkimi trzema dodatkami, Mama Quackie robi z makaronem LUB ryżem, a u Babć bywały i lane kluski. Natomiast Pani Quackie robi zazwyczaj z makaronem lub czystą, bez dodatków, ryżu i lanych klusek nie tolerują Juniorzy, do których często gęsto dostosowujemy się z menu.

  • ~all_a

    Dzień dobry:) Po śniadaniu Wszyscy?? Rano Onet nie wpuszczał na Wyspę i niestety nie mogłam kawy z p.Ignacym wypić, ku uciesze, zapewne p.C :)))) Nie wiem czy owa pani – bywa zazdrosna? O bukiet jesiennych róż, np.? :)))) Pragnę ją uspokoić.. ponieważ przedpokój mój.., po podtopieniu przez sąsiadkę, mało romantyczny jest. I gdzież mi do uroku pani C.. :))))

  • all_a

    Pan Gryzoń odpoczywa lub bardzo zajęty(?), że zapytam z troską. Mając nadzieję, że nie ma innych przyczyn trzymających Go z dala od Wyspy:)

  • wiedźma

    Na zielonych trawnikach złote ilście klonów…. tak bym chciała, żeby październik do końca był słoneczny :))

    • ~wiedzma

      … a John Lennon miałby dziś 70 lat… zostawił nam swoje piosenki :)))

      • ~all_a

        Zostawił:) Idziesz ze mną do słonecznego, cichego kącika wypić kawę? Bo następny weekend może nie być już tak łaskawy. Coraz mniej liści na drzewach:) A p.Ignacy pyszną szarlotkę z bezową skorupką ma:))))Autor Lajkonika potrafi kusić.. słabe istoty:((( Aż se wiertarkę włączę :)))))

  • Incitatus

    Nie ma Gryzonia!!:(( Przesłuchać wszystkie koty!!!

  • ~pani_starsza

    Dzień dobry:) Czytam. To już moje trzecie podejście do tekstu. Nie opowiem, jaki był los pierwszego i dlaczego, ale drugie skończyło się wymuszeniem na mnie… Zasiadłam przed monitorem niezmiernie uradowana, że pojawił się długo oczekiwany pan Lajkonik. Z nadzieją poznania skuteczności leczenia chandry Chandrą. Postawiłam sobie na biureczku kubek gorącej, pachnącej kawy i uśmiechając się do mojej wyobraźni rozpoczęłam czytanie. I na rozpoczęciu się … skończyło.Śpiący do tej pory na kanapie Rudzielec ni z tego ni z owego znalazł się na biurku, między mną, monitorem i kubasem kawy. Nie wiem, co go tak wzburzyło, ale drąc się na całe pyszczydło i machał straszliwie ogonem. Tak bardzo szybko, że nie zdążyłam chwycić kubka, gdy Rudy, umoczywszy raz i drugi koniec ogona w kawie, rozpoczął święcenie kawą wszystkiego wokół. Nie trzeba zbytnio folgować wyobraźni, by zobaczyć malownicze efekty spontanicznego wcielenia się kota w rolę artysty malarza. Co musiałam, pomyłam. Zastanawiam się teraz, malować sufit czy może lepiej zawiesić na drzwiach wejściowych tabliczkę z napisem: Muzeum Wizji Malarstwa Abstrakcyjnego XXX wieku, wejście za okazaniem dowodu wpłaty na …:)))Żałuję, że nie mogłam nagrać dźwięku, kawa była gorąca:(((Teraz biorę się do czytania.

  • ~pani_starsza

    O…, udało się. Przeczytałam od początku do końca. Taaak …, człekiem wolnego zawodu być, oddawać się marzeniom od śniadania do piętnastej … I gotować pyszną pomidorówkę, narzędzie przekupstwa , czyli zbrodni …:)))Już wiem, dlaczego polubiłam Lajkonika. On mi przypomina kogoś ulubionego w realu. Wątpliwość, zagubienie, wrażliwość, marzenie, a przy tym realna trzeźwość umysłu … To wina muzyki…Podziwiam wszystkich artystów, ale na miejscu każdego z nich umiem się wyobrazić. Są tylko dwie sztuki, wprowadzające mnie na orbitę, obnażające moją nicość. Jak to pojąć? Coś z niczego. Jak religia… Matematyka i Muzyka. :)))Panie Ignacy, kocham Pana. Pan przynajmniej jedną rozumie …

  • ~wiedzma

    Od wczorajszego wieczoru złozyło nam wizyte ponad tysiąc osób…. pan Lajkonik cieszy się dużą popularnością .. :))))

    • pani_starsza

      Wcale mnie to nie dziwi, bowiem pan Lajkonik jest Panem do zakochania … na amen:))) Gdyby Autor dogadał się z panem Lajkonikiem i wspólnie wydaliby tom opowiadań, byłabym nabywczynią jednego tomu do własnej poduszki (domagając się autografu obu panów po znajomości) i kilku egzemplarzy na prezenty dla pokrewnych dusz. Kto nie lubi urokliwej, bo prawdziwej, bezpretensjonalności, samego życia …Rany, co ja tu wypisuję, jeszcze nic nie piłam…:)))

    • Quackie

      O, te wizyty to gdzieś widać??? A licznik liczy unikalnych użytkowników czy odsłony?

      • pani_starsza

        Tajemnica Onetu, którą śledzą zainteresowani. Wchodziłam tu od wczoraj razy ośmioro, pewnie zafałszowałam statystykę. Jej Bohu, nie celowo. Wszystko przez te koty …:)))P.s. Może to i dobrze, że nie można, po zmianie czcionki, kliknąć w czerwoną linkę i przenieść się piorunem w inny świat?

        • Quackie

          Bo jeżeli NIE unikalni użytkownicy, to ja mam ustawione autoodświeżanie co 5 minut, żeby śledzić, czy nowe komentarze się pojawią… W takiej sytuacji ten tysiąc byłby, hmmm, nieco wątpliwy…

          • Incitatus

            Sztuka się liczy, proszę Autora. Może jeszcze licznik-biedaczyna ma podawać wiek, płeć i staż małżeński gościa?:) Się proszę cieszyć, że toto jakoś łazi, bo potrafi się obwiesić i odciąć dziada z powroza dni kilka ni czorta nie można:(

          • pani_starsza

            Panie Quackie, je sem internetowy neptek. Proszę uniżenie o uwiadomienie, co to jest użytkownik unikalny? Bo unikalny dla mnie, to rzadki, albo … w dawniejszych komuszych czasach … „sam z siebie” do unikania:)))

            • ~Yo la, a gdzie Wujek na sobotę?

              Dobry wieczór z ukłonem i w zastępstwie Kłaczka odpowiadam: to ja jestem.

            • Quackie

              Unikalny, to znaczy że nie ma takiej możliwości, żeby włączyć odświeżanie w przeglądarce 2 x na minutę i tym sposobem zawyżać ilość odwiedzin. Liczy się nie „ile razy wyświetlono stronę”, ale „na ilu komputerach o konkretnych numerach IP wyświetlono stronę”.A pan Yo la jest jedyny w swoim rodzaju i przez to unikalny ponad wszystkie numery IP.

              • ~Yo la, a Wuja nie ma

                A czy to oznacza, że jak mam ten wyjątkowy IPN, to jestem kombatantem słusznej sprawy, czy też od razu zdrajcą narodu w każdej instancji?Skoro Pan jesteś taki mądry, pytaneczko. Dziś jest sobota (absolutnie nie niedziela, żeby sobie Pan przypadkiem nie pomyślał!), co oznacza, że jest Wuj, a Go wyraźnie przecież nie ma. I teraz tak, napisałem do Wujka list pełen troski a w nagrodę otrzymałem odpowiedź (dwukrotnie) od pana przedstawiającego się jako Post Office, że list FAILED. W związku z tym wymagana odpowiedź: Wuj dostał ode mnie zatroskany list, a cała reszta to głupi spam, czy też raczej ledwie nie dostał? W związku z oczekiwaną odpowiedzią, stanowczo przewiduje się, że właśnie Panią ostatecznie tym zagięłłem, he he.Na wszelki wypadek, bo nie ma mowy o podzięce – dobranoc

                • Quackie

                  Każdy ma, Panie Yolku, taki wyjątkowy, to jest jak numer telefonu albo rejestracja samochodowa. A co do maila, to dziwne, rozumiem, że użył Pan adresu już używanego – a wpisywał Pan ręcznie, czy z automatu, aplikacja pocztowa Panu podpowiedziała gotowy? Bo jak ręcznie, to istnieje taka, nieprawdaż, wysoce nieprawdopodobna możliwość, że pan literówkę zrobił tu albo ówdzie. Jeżeli zaś automatycznie, to nie wiem – serwer pocztowy upadł, aby nie wstać? Nie sądzę, żeby konto można było zlikwidować tak z dnia na dzień, przynajmniej nie darmowe, a suponuję, że na takie Pan pisał do Wuja?

                • ~Yo la

                  Pan próbuje tą żałosną imitacją wymigiwania się od grzecznej odpowiedzi zainsynuować, iż nie potrafię z automatu i muszę stukać (niez)ręcznie? Otóż zawiadamiam Pana, że tylko z automatu, wysłane zresztą dwukrotnie, po dwakroć poprawnie i jak najbardziej według wszelakich prawideł. Wiedziałem, że Pan nie będzie, żegnam się wymownym he he…

                • wiedźma

                  Poczkej ino….. Yo la…. moze goniec wróci z dobra wieścią…. 🙂

                • ~Yo la

                  To dobrze, bo mnie już zmysły odchodzą od głowy.

                • Quackie

                  Jak FAILED, to nie dostał. Ale nie wygląda po objawach, żeby miało to być czyjeś umyślne działanie, raczej łącza się grzeją i proszę nie pytać, gdzie.

                • ~Yo la

                  Czyli przyznaje się Pan, że nie zna odpowiedzi i jest zwykłym hochsztaplerem?PS Powyższa od tej odpowiedź była do Wiedźmy, nie wiem, czemu się nie klei.

                • wiedźma

                  Istotnie Yo la…. jestem zagięta i wyślę gońca….. żeby sprawdził co jest grane lub nie :(((

          • ~wiedzma

            .. to są unikalni użytkownicy :)))

  • pani_starsza

    A tak we w ogóle to palec mnie boli. Szanowna Pani Alla i Autorzy, wymyślcie, by na stronie mogło byc na przykład 200 komentarzy, albo by choć można je było rozwijać i czytać bez ekstra klikania w każdy. Jak na Onecie. Chce mieć Onet blogi, niech się stara!!!

    • ~all_a

      Szanowna Pani Bo.. :))) Niestety, wpływu na Onet żadnego nie mamy:( Mnie też denerwuje przewijanie:))) Na stronie mieści się 49 komentarzy, 50 ląduje na kolejnej:) Przecież Onet musowo miejsce na reklamę mieć musi:)

  • ~all_a

    Liczy wejścia na blog, ale każdego IP.. czy ID /obojętne dla mnie/ raz na godzinę, choćby osobnik wykonał 100 w ciągu tejże:)))

  • ~all_a

    Hi, hiiii, hi :))) Ciekawe kto po panu Lajkoniku odważy się temat wrzucić:))))) Ja odpoczywam, tak jak Stan czyli LB :)))))

    • ~wiedzma

      jakiś gustowny fragmencik z „Czarów i czartów polskich „… ? Kto jest ciekaw ?:))))

    • pani_starsza

      Nie samym panem Lajkonikiem człowiek żyje, choć bez Lajkoników zyje sie trudno. Ja se pomarzę. Mnie się na Madaskarze nieźle słucha i czyta. Edukacja głupku!:)))

      • ~wiedzma

        … do północy jest czas na decyzję…..czy nie lepiej jakiś sympatyczny utwór Lennona….. a potem zaczynam straszyć :)))))!

        • ~all_a

          Już się boję:)))) A dlaczego dopiero po północy chcesz straszyć??? Już zaliczyliśmy cyferkę czarną i to szóstkę.. A Gryzon lubi gdy wszystkie niebieskie są:))))

        • pani_starsza

          Zastrasz Gryzonia. Po starej znajomości. Miał być. Nie ma. Jestem zawiedziona.Lennon. O, on mi sie źle kojarzy z seansem w sławnym kinie „Moskwa” w Warszawie. To był chyba 1970 rok. Wyciągła mnie doń Tereska, grali cóś o Bitlach. Rysunkowego. Chyba „Żółtą łódź podwodną”. Na zakończenie ekran rozjaśniał portretami Beatlesów. I … poczułam okropny ból. I lepką mokrość w dłoni. To była moja rodzona krew.Terenia kochała się w Lennonie, dla niego nauczyła się angielskiego, i gdy go ujrzała na ekranie, wbiła mi swoje zadbane szpony w sam środek wnętrza niespodziewającej się ataku, rozlużnionej dłoni, którą porwała znienacka.Ale Beatlesów lubię. Za samą muzykę. Słów nie muszę rozumieć.Może na przekór TACIE:)))))

    • pani_starsza

      A sadełko samo skacze:) Leż, leż. Pytałaś kości, ile są w stanie unieść?:)))

    • Quackie

      No nieeeTak to to nie ma być, co ja jestem, strach na tubylców?

  • Incitatus

    Jest sobota, jeśli Gryzoniowi coś, nie daj Bóg, wypadło, to Wiedźminka niech czarty dawa!!:))

    • wiedźma

      Dobranoc Senatorze….. będą czarty :)))) wyłącznie na blogu :)))) *

      • pani_starsza

        Co to są czarty? Niebywałam w szerokim świecie. Oświeć.Mnie się – ilekroć myślę o Panu Gryzoniu – widzi wrażliwy Pan-marzenie. Jak Lajkonik. Oddałabym wszystko, by tylko takich ludzi mieć wokół siebie. Wyrobiłam dziś normę gadatliwości. Niespotykane. Wszystko przez Lajkonika i jego Autora. Może dam głos za tydzień. Póki co, wszystkim, by zima nie przyszła w najbliższą środę, mimo prognoz. Pa, pa:))) Dobranoc.

  • Quackie

    Dobranoc Państwu… Idę myśleć, a zaraz potem – spać. Nieobecnym proszę przekazać ukłony, kiedy będą obecni.

  • all_a

    Nadzieję mam, że nasz Gryzonik się jutro znajdzie… Dobranoc 🙂

  • wiedźma

    Dobranoc…. lampka świeci…. :))))

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>