Rozpuściwszy listków jasny włos, Gdzieś za rzeką ledwie słyszę cię, A słowiki grają całą noc. Gdzieś za rzeką ledwie słyszę cię, A słowiki grają całą noc!
Twoje serce dla mnie teraz twarde tak, Inną śledzi roziskrzony wzrok, Ja nie będę płakać i rozpaczać, nie! – Co minęło już nie wróci się! Ja nie będę płakać i rozpaczać, nie, – Co minęło już nie wróci się……...
Dla miłego mieszkańca Ambinanitelo śpiewa Marina Vlady:)
Moja żona to mądra niewiasta. Moja córka, proszę państwa, dorasta – moja żona więc z głębi fotela nieraz rad mojej córce udziela. – Nie szukaj, córeczko, mołojca! Nie trzeba – popatrz na ojca: nikt się na oko nie wyzna, a jednak mężczyzna. Mężczyźnie nie trzeba urody. Mężczyzna nie musi być młody. Mężczyzna się nie ma podobać nikomu – mężczyzna potrzebny jest w domu! Z mądrością to także przesądy – intelekt to – dziecko – nie wszystko. Mężczyzna nie musi być mądry – wystarczy, jak ma stanowisko! Mieć życie wewnętrzne bogate? A po co mu? Popatrz na tatę! Mężczyznę nam z nieba zesłali, córeczko, nie po próżnicy: mężczyzna i w sercu płomień rozpali, i węgla przyniesie z piwnicy! Czasami zaprosi do tańca, podskoczy w rytmie klawiszy – i wtedy mężczyzna ma w sobie coś z samca: tak dyszy, córeczko, tak dyszy! Choć czasem, gdy mówić już szczerze, nachodzą go myśli niezdrowe i wtedy w mężczyźnie wręcz budzi się zwierzę! Ale domowe, córeczko, domowe! Nie szukaj, córeczko, mołojca! Nie trzeba – popatrz na ojca… Wtedy posłuszna swej mamie córeczka spojrzała na mnie z tkliwością i czcią nienaganną, i z płaczem: „Ja chcę być panną!”
Moja żona to mądra niewiasta. Moja córka, proszę państwa, dorasta – moja żona więc z głębi fotela nieraz rad mojej córce udziela. – Nie szukaj, córeczko, mołojca! Nie trzeba – popatrz na ojca: nikt się na oko nie wyzna, a jednak mężczyzna. Mężczyźnie nie trzeba urody. Mężczyzna nie musi być młody. Mężczyzna się nie ma podobać nikomu – mężczyzna potrzebny jest w domu! Z mądrością to także przesądy – intelekt to – dziecko – nie wszystko. Mężczyzna nie musi być mądry – wystarczy, jak ma stanowisko! Mieć życie wewnętrzne bogate? A po co mu? Popatrz na tatę! Mężczyznę nam z nieba zesłali, córeczko, nie po próżnicy: mężczyzna i w sercu płomień rozpali, i węgla przyniesie z piwnicy! Czasami zaprosi do tańca, podskoczy w rytmie klawiszy – i wtedy mężczyzna ma w sobie coś z samca: tak dyszy, córeczko, tak dyszy! Choć czasem, gdy mówić już szczerze, nachodzą go myśli niezdrowe i wtedy w mężczyźnie wręcz budzi się zwierzę! Ale domowe, córeczko, domowe! Nie szukaj, córeczko, mołojca! Nie trzeba – popatrz na ojca… Wtedy posłuszna swej mamie córeczka spojrzała na mnie z tkliwością i czcią nienaganną, i z płaczem: „Ja chcę być panną!”
…pamiętam tego dnia już nie było całkiem jasno tak, z gazet wciąż krzyczał świat, wojna zdrada i nie ma szans, Ludzie są z kręgu zła tak mówili mi a popatrz nam, to właśnie tego dnia ze śniegiem los nam spadł….
„Jak się spotkali? przypadkiem, jak wszyscy.Jak sie zwali ? Na co wam ta wiadomość? Skąd przybywali ? Z najbliższego miejsca.Dokąd dążyli?
Alboż kto wie, dokąd dąży ? Co mówili ? Pan nic, Kubuś zaś, iż jego kapitan mawiał, że wszystko co nas spotyka na świecie, dobrego i złego, zapisane jest w górze.
Pan
Oto mi wielkie słowo!
Kubuś
Mówił jeszcze, ze każda kula, która wylatuje na świat z rusznicy, posiada swój adres.
Pan
Miał słuszność…….
Po krótkiej pauzie Kubus zakrzyknął :- Niech diabeł porwie szynkarza i jego gospodę !
Pan
Czemu wysyłać do diabła bliźniego swego ? To nie po chrześcijańsku.
Kubuś
Bo tak: zalałem pałkę wińskiem, zapomniałem napoić konie.Ojciec widzi to, wpada w złość. Ja wzruszam ramionami; on bierze kija i łoi mi plecy. Jakiś pułk przechodzi właśnie przez wieś, śpiesząc pod Fontenoy; ze złości zaciągam się w rekruty. Przybywamy; zaczyna się bitwa….
Pan
I dostajesz kulę pod swoim adresem.
Kubuś
Zgadł pan: postrzał w kolano.Bóg tylko wie, co za przygody sprowadził na mnie ten postrzał.Trzymają się jedna drugiej jak ogniwa łańcuszka.
Ot, gdyby nie postrzał, nigdy w życiu nie byłbym ani zakochany, ani kulawy .”
Pokochałem ci ja, pokochałem ci ja Przepiękną dziewczynę.
Nie tak tę dziewczynę, jak jej białe lica Podajże dziewczyno, podajże ma miła Rączkę na konika.
Dziewczyna podeszła, posłusznie dłoń dała: – Lepiej żebym była, lepiej żebym była, Miłości nie znała! -Lepiej żebym była, lepiej żebym była, Miłości nie znała!
Kochanie, kochanie, z wieczora do rana, Kiedy słońce wzejdzie, kiedy słońce wzejdzie, — Odjedziesz kochany! Kiedy słońce wzejdzie, kiedy słońce wzejdzie, – Odjedziesz kochany!
Już muzyka w starym parku dla nas gra -Proszę panią właśnie o ten jeden walc I zapraszam w biel obłoków, ot tak, lotem Polecimy prosto w chmury samolotem! -Pani patrzy na tamtego cały czas Ja na panią, mnie należy się ten walc. Mój żaglowiec nas uniesie w błękit fal, Proszę za mną, o – wystarczy wejść na trap. Głosem skrzypiec, wiolonczeli, Co tu dla nas właśnie gra, Wołam głośno na świat cały Kocham panią właśnie ja! – Życiem mym stale rządzą dwa kolory:
Biały obłoków i błękitny morza fal.
Tak kocham szafir otwartego morza Lecz białych chmur na niebie duszy żal. Marzenie me tylko wy zrozumiecie, Na całej ziemi nikt nie pojmie, że: Ja chcę po niebie płynąć na okręcie, Po morzu niech samolot niesie mnie ! – To dla niego pani ma ten biały walc Ja rozumiem, że już na mnie odejść czas, Niechaj spadnie dzisiaj na was szczęścia dar W białej sukni będzie ślub z nim pani brać Biały taniec niechże jemu pani da, On błękitne, tak jak morze oczy ma Mnie zostaje tylko odejść – zwykła rzecz Spojrzysz w niebo, chmurka płynie, ja z nią też! Głosem skrzypiec, wiolonczeli, Co tu dla nas właśnie gra, Wołam głośno na świat cały Kocham panią właśnie ja! – Życiem mym stale rządzą dwa kolory: Biały obłoków i błękitny morza fal. Tak kocham szafir otwartego morza, Lecz białych chmur na niebie duszy żal. Marzenie me tylko wy zrozumiecie, Na całej ziemi nikt nie pojmie, że: Ja chcę po niebie płynąć na okręcie, Po morzu niech samolot niesie mnie !……………….:)
Autor: Incitatus Tłumaczenie tekstu: Incitatus Z dedykacją dla Wiedźminki, która tylko jedną „Jarzębinę” znała
Już muzyka w starym parku dla nas gra -Proszę panią właśnie o ten jeden walc I zapraszam w biel obłoków, ot tak, lotem Polecimy prosto w chmury samolotem! -Pani patrzy na tamtego cały czas Ja na panią, mnie należy się ten walc. Mój żaglowiec nas uniesie w błękit fal, Proszę za mną, o – wystarczy wejść na trap. Głosem skrzypiec, wiolonczeli, Co tu dla nas właśnie gra, Wołam głośno na świat cały Kocham panią właśnie ja! – Życiem mym stale rządzą dwa kolory:
Biały obłoków i błękitny morza fal.
Tak kocham szafir otwartego morza Lecz białych chmur na niebie duszy żal. Marzenie me tylko wy zrozumiecie, Na całej ziemi nikt nie pojmie, że: Ja chcę po niebie płynąć na okręcie, Po morzu niech samolot niesie mnie ! – To dla niego pani ma ten biały walc Ja rozumiem, że już na mnie odejść czas, Niechaj spadnie dzisiaj na was szczęścia dar W białej sukni będzie ślub z nim pani brać Biały taniec niechże jemu pani da, On błękitne, tak jak morze oczy ma Mnie zostaje tylko odejść – zwykła rzecz Spojrzysz w niebo, chmurka płynie, ja z nią też! Głosem skrzypiec, wiolonczeli, Co tu dla nas właśnie gra, Wołam głośno na świat cały Kocham panią właśnie ja! – Życiem mym stale rządzą dwa kolory: Biały obłoków i błękitny morza fal. Tak kocham szafir otwartego morza, Lecz białych chmur na niebie duszy żal. Marzenie me tylko wy zrozumiecie, Na całej ziemi nikt nie pojmie, że: Ja chcę po niebie płynąć na okręcie, Po morzu niech samolot niesie mnie !……………….:)
Autor: Incitatus Tłumaczenie tekstu: Incitatus Z dedykacją dla Wiedźminki, która tylko jedną „Jarzębinę” znała
Najnowsze komentarze