Jak dobrze. Jak dobrze mogę zbierać jagody w lesie. Myślałem, nie ma lasu i nie ma jagód. Jak dobrze mogę leżeć, w cieniu drzewa. Myślałem, drzewa już nie dają cienia. Jak dobrze jestem z tobą, tak mi serce bije. Myślałem, człowiek serca nie ma.
„…. Pod wieczór zaniosło się na burzę. Ciemnoszara chmura stanęła nad chutorem. Rozczochrany przez wiatr Don rzucał na brzeg grzebieniaste gęste fale. Sucha błyskawica paliła niebo za lewadami. Rzadkie odgłosy grzmotu przytłaczały ziemię. Kania krążyła pod chmurą z rozpuszczonymi skrzydłami, wrony goniły ją z wrzaskiem. Dysząca zimnem chmura szła z zachodu wzdłuż Donu. Niebo za błoniem czerniało groźnie, step milczał wyczekująco…..”
Wysoko na skały zrębie Limba iglastą koronę Nad ciemne zwiesiła głębie, Gdzie lecą wody spienione. Samotna rośnie na skale, Prawie ostatnia już z rodu... I nie dba, że wrzące fale Skałę podmyły u spodu. Z godności pełną żałobą Chyli się ponad urwisko I widzi w dole pod sobą Tłum świerków rosnących nisko. Te łatwo wschodzące karły, W ściśniętym krocząc szeregu, Z dawnych ją siedzib wyparły Do krain wiecznego śniegu. Niech spanoszeni przybysze Pełzają dalej na nowo! Ona się w chmurach kołysze Ma wolne niebo nad głową! Nigdy się do nich nie zniży, O życie walczyć nie będzie Wciąż tylko wznosi się wyżej Na skał spadziste krawędzie. Z pogardą patrzy u szczytu Na tryumf rzeszy poziomej... Woli samotnie z błękitu Upaść strzaskana przez gromy.
Ciemna ta noc, tylko w stepie wciąż słychać świst kul, Tylko w trawach wciąż hula zły wiatr, gwiazdy blado migocą, W tę czarną noc, wiem, kochana, ty nie śpisz dziś znów, Przy dziecinnej kołysce wciąż trwasz, łzy ukradkiem ocierasz..
Tak kocham wciąż głębię oczu Twych, magię ich barw, Tak chciałbym dziś móc całować je znów ustami, Lecz czarna noc rozdzieliła, kochana, znów nas, Pełen trwogi, czarny ten step, grożny leży przed nami.
Wierzę Ci wciąż, przyjaciółko najdroższa mych dni, I ta wiara od kul ,ciemną nocą mnie chroni, Radośnie mi, spokój czuję w śmiertelny ten bój, Ty mnie czekasz z miłością więc wiem, że Twa miłość mnie broni.
Niestraszna śmierć, nieraz w stepie spotkaliśmy ją, Teraz też krąży wciąż tuż nade mną jej groza., Ty czekasz wciąż, u dziecinnej kołyski w tę noc, I dlatego kochana ja wiem, nic mi stać się nie może!
Najnowsze komentarze