|
||||||
|
Choćbym radości rosą wciąż sie zraszał, Choćbym wilgocią łez drzwi duszy paczył, Nie cieszę się , jakem się nieraz ciaszał, Ani ni epłaczę, jakem nieraz płaczył.
O, bachanalie, balie i batalie Młodośći! Nieba, gwiazdę moją zgaście! Kto z Placka Życia wydlubał bakalie, Temu dziś Pustka zieje z Dziur w tym Ciaście
Thomas Hood Młodszy
Z jakiej racji, ta ropucha , praca, Ciężkim zadem zgniata mnie i dławi ? Czemu precz nie przegonię płaza ostrymi sprytu widłami ?
Przez sześć dni w tygodniu potworne Cielsko miażdży mnie i zasmradza – Po to, zebym mógł zapłącic komorne! Coś sie tu wyraźnie nie zgadza.
Tylu ludzi — liliput, literat, Żyje własnym przemysłem i kierat Codzienny w zasadzie im zwisa;
Tylu innych, kucając w zaułku, Dmucha w węgle na denku wiadra I przypieka znalezioną bułkę – Najwidoczniej im to odpowiada.
Ich dzieciaki są przeważnie bose, Żony chude, że sam widok uwiera. I na ogół dość okropne – ale proszę, Nikt z nich jakoś z głodu nie umiera.
Rzucić posadę w cholerę Z emeryturą i stażem ? Gdziez tam. Człowiek — powiem za Prosperem — To surowiec do produkcji marzeń.
Bo i we mnie się rozparł Dostatecznie ropuchopodobny Kształt ciężki jak pech i rozpacz I jak śnieg chłodny.
Który wgniótł mnie w tak ciasny ząkatek, Że za późno bym wylazł i znalazł Sławę, dziewczę oraz majątek ( Wszystko, rzecz jasna, naraz).
Nie, nie twierdzę, że ropucha na zewnątrz Ucieleśnia to, co mamy w sobie; Twierdzę tylko, że trudno juz jedną Przepędzić — tym bardziej obie.
Philip Larkin
Mniej pokazuj , niż posiadasz, Wiecej wiedz, niż wypowiadasz, Miej pożyczaj niż odkładasz, Więcej gromadź, niż przejadasz, Mniej konkluduj , niz zakładasz, Więcej zyskaj, niż postradasz; Żyj cnotliwie, dziecię moje, Wyskokowe rzuć napoje, Drogie stroje i dziewoje; Najważniejsze — wyjść na swoje .
Trudno w tych czasach mieć nadzieję, Że błazen łaski zazna, Gdy każdy mędrzec idiocieje I robi z siebie błazna.
Kto strojne portki szyje, Gdy głowa marznie w wichrze , Nie mniej niż łeb i szyję Przeziębi członki niższe. Kto kiwa palcem w bucie , A w sercu złość ma niską, Ten szkodzi — mówiąc w skrócie — i sercu i odciskom
W.Shakespeare Król Lear
Wiosną dziś pachnie…….. Przegryźć chłopcem niegrzecznym gdzieś w pustynnych wydm cieniu — To zachcianka lwu nigdy nieobca; Lecz stanowcze obiekcje budzi w dumnym stworzeniu Obrzydliwy smak grzecznego chłopca.
Gdy kawałek takiego lew odgryzie chłopięcia, Kęs natychmiast z paszczęki wypluwa I wydając wzgardliwe, zniechęcone prychnięcia, Za najbliższą się wydmę usuwa.
Chłopiec grzeczny jest zatem niejadalny, lecz za to Nie ogarnia go popłoch nerwowy; Wie, że lwu ujdzie cało, co najwyżej ze stratą Ręki, nogi, pośladka lub głowy.
A.E. Housman
|
||||||
|
Copyright © 2026 Madagaskar08… - All Rights Reserved Powered by WordPress & Atahualpa |
||||||
Najnowsze komentarze