Odwiedziło nas

  • 0
  • 187,590
  • 82,895

Kalendarz

listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

MUZYKA ŁAGODZI OBYCZAJE

Też mam charakter !

 Dzień dobry! Ja też mam urodę i charakter…..proszę mnie podziwiać !   

DUSZA WINA

Raz wieczór tak śpiewało wino wewnątrz flasz:
„Człeku, nucę dla ciebie, kochany biedaku,
W mim więzieniu ze szkła i barwnego laku
Pieśni, które rozjaśnią szary smutek wasz.

Wiem, jak ludzie mozolić i trudzić się muszą
I jaki jest potrzebny wzgórzom słońca żar,
Ażeby mnie ożywić i zapłodnić duszą,
Więc wam niosę wdzięczności dobroczynnej dar.

Och, bo mi tak rozkosznie i tak strasznie miło
W strudzonego człowieka gardle zalać szloch,
A jego pierś gorąca słodszą mi mogiłą
Aniżeli piwniczny, stęchły, zimny loch.

W mym sercu rozedrganym brzmią dźwięki zabawy
I nadziei czy słyszysz? – płynnie huczny szum,
Siądź rozparty za stołem, zakasaj rękawy,
Pij wesół na mą chwałę – i ty, i twój kum.

Żonie twojej rozjarzę spojrzenie – to wiem,
Synkowi wrócę siłę, która w nim zanika,
I dlatego cherlaka będę w życiu tem,
Czym oliwa dla jędrnych mięśni zapaśnika.

Do twej gardzili wpadnę ambrozją kwiecistą,
Ziarnem, ręką Wszechsiewcy rzuconym na świat,
A miłość nasza zrodzi poezję przeczystą,
Co wystrzeli do Boga jak najrzadszy kwiat.”

Charles Pierre Baudelaire.

   

Na śmierć motyla przejechanego przez ciężarowy samochód

Niepoważny stosunek do życia

figla ci w końcu wypłatał:

nadmiar kolorów, brak idei

zawsze się kończą wstydem i

są wekslem bez pokrycia,

mój ty Niprzypiąłni przyłatał!

 

 

MY NIE WIERZYMY W PIEKŁO….

My nie wierzymy w piekło
w ogień tańczący
same jesteśmy iskrami
w naszych twarzach co noc
przeglądają się zaspane gwiazdy

my z otchłani światów pachnące
siarką i smołą (perfumy to też
alkohol) tulimy w miękkim
uścisku tych z piekła i tych
z nieba

Kto nas potępi
jeśli nie same śmiechem szalonym

nie dotykajcie nas ręką
nie wytykajcie palcem
cienie umarłego wieczoru
wśród zaułków
 – tańczą latarnie –
nasze bose stopy dzwonią dzwonią      

pod księżycem jak srebrny pieniążęk
(perfumy to też alkohol)                         
                                                                 

….Jak ludzie wysocy stoją świerki. Śnieg się sypie……

                         

 

O zachodzie

Dziś , w ciepły dzień zimowy,

Wśród niebieskiej mgły,

gdy krzaki bohatersko powstrzymują łzy,

Stało słońce, okrągłe, czerwone jak krew,

Za niedalekim polem, nad kąpami drzew

Tęskniąco-sinych……..

Gdy znikało, ujrzałam ziemię w swym obrocie ,

Wznoszącą sie ku górze z powagą maszyny,

widok, który nie ma równego,

Ja wam to mówię, świadek, zachwycony widz !

I tylko żal mi bardzo, że to było dziś,

Kiedy mi słowo „ziemia” nic nie mówi . Nic.

 

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

 roza  kawa 

O dwóch nogach pana Cogito

Lewa noga normalna

rzekłbyś optymistyczna

trochę przkrótka

chłopięca

w uśmiechach mięśni

z dobrze modelowaną łydką.

 

prawa

pożal się Boże —

chuda

z dwiem bliznami

jedną wdłuż ścięgna Achillesa

drogą owalną

bladoróżową

sromotną pamiątką ucieczki

 

lewa

skłonna do podskoków

taneczna

zbyt kochająca życie

żeby się narażać

prawa

szlachetnie sztywna

drwiąca z niebezpieczeństw

 

tak oto

na obu nogach

lewej którą przyrównać można do Sancho Pansa

i prawej

przypominającej błędnego rycerza

idzie

Pan Cogito przez świat

zataczając sie lekko…..

 

 kawa  roza 

Ballada o trzęsących się portkach :)))

Posłuchajcie, o dziatki,
bardzo ślicznej balladki:

Był sobie pewien pan
na twarzy kwaśny i wklęsły,
miał portek z pętnaście par
( a może szesnaście )
i wszystkie mu się trzęsły;

Włoży szare:jak w febrze;
włoży granatowe: też;
od ślubu:jeszcze lepsze!
marango:wzdłuż i wszerz.

Krótko mówiąc, w którekoliwek portki
kończyny dolne wtykał,
to trzęsły mi się one
jak nie przymierzając osika.

W ten sposób przez trzęsienie,
pan żywot miał bardzo lichy,
bo wszędzie, gdzie wszedł, zdziwienie,
a potem śmichy i chichy.

W końcu babcia czy ciocia,
już nie pamiętam kto,
powiedziała do tego pana:
"Chłopcze, ty uschniesz, bo

nad portek sprawą przedziwną
wylałeś trzy morza łez,
a znowu nie jest tak zimno,
więc spróbuj chodzić bez.

Toć są materiały urocze.
Toć są, kochanie. Toć.
Ty kup sobie jakiś szlafroczek
i w tym szlafroczku chodź;

lub od razu na zadek
kup sobie spódnic troszkę,
a na wszelki wypadek
parasolkę i broszkę;

też innych rzeczy mnóstwo,
kocickie ochędóstwo,
rzęsy z drutu, najlony -
i już będziesz urządzony,
a wąsy sobie wyskub.
I tak wygląasz jak biskup"

Kupił pan sobie szladroczek,
chodził w szlafroczku roczek,
ale tylko w ciemności,
bo i szlafrok trząsł mu się w całości;

a portki schowane w kredensie
też się nie zrzekły swych trzęsień

trzęsło się całek mieszkanko,
kanapy i futryny,
bo to był dom melancho
i bardzo cyko ryjny.

Tutaj się kończy ballada
o portkach się trzęsących,
z ballady morał gada,
morał następujący:

GDY WIEJE WIATR HISTORII,
LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.

Wiadomo :))) K.I.G

Próba :)))


Się udało:))))