Pewna Cyganka ciemną nocą, prosiła i zaklinała Księżyc. Przez noc całą aż do świtu błagała by Księżyc pomogła jej zdobyć i poślubić przystojnego Cygana. Pani w końcu zgodziła się pomóc biednej Cygance. „Dostaniesz go za męża, ciemnoskóra” rzecze z nieba Księżyc w pełni. „Ale w zamian oddasz mi pierwsze dziecko jakie się wam urodzi.” „Jeżeli jesteś gotowa poświecić je dla mnie, po to by nie pozostać w życiu samotną, znaczy że dziecko to i tak nie otrzymałoby od ciebie wystarczająco matczynej miłości. Oddaj je mi, a sprawię że on pokocha cię i poślubi” Księżyc, chcesz być matką, a przecież nie potrafisz żywić uczuć które mogłyby uczynić z ciebie prawdziwą kobietę. Powiedz srebrna Księżyc, co zamierzasz zrobić z dzieckiem z krwi i kości? Księżyc dotrzymała słowa. Cyganie żyli jakiś czas razem, aż pewnego dnia cyganka powiła syna. Z ojca o skórze jak cynamon zrodziło się dziecko bieluśkie jak grzbiet gronostaja. O oczach szarych, a nie oliwkowo-czarnych. Albinos, dziecko obiecane Pani Księżyc. „Niech przeklęty będzie jego wygląd! To przecież nie jest cygańskie dziecko! Nie ujdzie ci to!” awanturował się ojciec. Księżyc, chcesz być matką, a przecież nie potrafisz żywić uczuć które mogłyby uczynić z ciebie prawdziwą kobietę. Powiedz srebrna Księżyc, co zamierzasz zrobić z dzieckiem z krwi i kości? Cygan podejrzewający swa żonę o zdradę, przyszedł do niej pewnego wieczora z nożem w ręku. Zhańbiony i upokorzony jął wykrzykiwać „Czyje to dziecko!? Z kim mnie zdradziłaś?” Cyganka przysięgała że była mu zawsze wierna, że to jego własny syn. Ale cygan w furii nie dał się przekonać. Zabił ją, a dziecko wziął w ramiona, zaniósł do lasu na szczyt góry i tam pozostawił. W pustym lesie spowitym w blasku księżyca. Księżyc, chcesz być matką, a przecież nie potrafisz żywić uczuć które mogłyby uczynić z ciebie prawdziwą kobietę. Powiedz srebrna Księżyc, co zamierzasz zrobić z dzieckiem z krwi i kości? Teraz każdej nocy kiedy Księżyc jest w pełni, to dlatego że jej dziecko jest szczęśliwe. Lecz kiedy płacze Księżyc zwija się dla niego w kołyskę aby utulić je do snu.
Tekst znaleziony na blogu http://omaha.blox.pl/2006/10/Hijo-de-la-Luna.html
Południowy wietrze śpiesz do nieba, śpiesz się Zanieś od dziewczyny Księżyca bogini jej zaklęcia i łzy Bo ja tęsknię za nim Księżycowa Pani Obdarz mnie ciałem swym
Przyjdzie ten twój piękny ciemnoskóry Obiecał jej Księżyc spoza chmury Lecz w zamian za niego Ty pierworodnego syna podaruj mi A twojej miłości, jego samotności Cenę zapłacisz ty
Matką chcesz być i ty Pani Luno Tajemniczy twój blask próżno błądzi wśród nas Miłość nie jest potrzebna ci przecież Ani łzy ani gniew ludzkie ciało ni krew Księżycowe dziecię
Dałaś miłość dziką i namiętną A jej owoc nosi twoje piętno Szare i przejrzyste albinosa oczy Skórę białą jak śnieg Dziecko nie jest moje Twoja zdrada to czy Przeznaczenia to bieg
Matką chcesz być i ty Pani Luno Tajemniczy twój blask próżno błądzi wśród nas Miłość nie jest potrzebna ci przecież Ani łzy ani gniew ludzkie ciało ni krew Księżycowe dziecię
Choć na naszą śmierć na nasze zdrady Obojętnie patrzy Księżyc blady Ochroń mego chłopca Pani Luno Jeśli twoim synem jest też Przecież ci nie obca ludzka litość Ześlij chłopcu odwieczny sen
Matką chcesz być i ty Pani Luno Tajemniczy twój blask próżno błądzi wśród nas Miłość nie jest potrzebna ci przecież Ani łzy ani gniew ludzkie ciało ni krew Księżycowe dziecię
Kiedy Księżyc pełni blaskiem strojny Wtedy mały chłopiec śpi spokojny A gdy dziecko płacze przebudzenia bliskie Księżyc się zmienia w kołyskę A gdy dziecko płacze przebudzenia bliskie Księżyc się zmienia w kołyskę
„Wstrzymując nieco konia, by zostać w tyle, rycerz Zawisza Czarny z Garbowa uniósł się w kulbace i przeciągle pierdnął. Potem westchnął mocno, wsparł się oburącz na łęku i pierdnął raz jeszcze. – To ta kapusta – wyjaśnił rzeczowo, zrównując się znowu z Reynevanem. – W moim wieku nie można jeść tyle kapusty. Na kości świętego Stanisława! Gdy byłem młody, mogłem zjeść, że ho, ho! Koflik, znaczy się więcej niż pół garnca kapusty zjadałem w trzy pacierze. i nic mi nie było. Mogłem jeść kapustę pod każdą postacią, choćby i dwa razy dziennie, byle jeno kminku było w niej dostatek. A teraz, ledwo co małość zjem, to aż mi się gotuje w żywocie, a gazy, sam baczysz, chłopcze, mało mnie nie rozsadzą! Staroć, psia mać, nie radość…..”
Alei starsi również, a jeśli jeszcze ten deszcz pada za długo, to się bardzo nudząsobą.
Wprawdzie brudzą się mniej i trudzą się mniej, ale…
Irenka, jak pamiętamy, niewiasta, która nie szczędziławdzięków Ireczka innym damom, doszła do lapidarnego wniosku, że najszła już tachwila, by chłopa przewietrzyć w innej pierzynie niż jej własna.
Widzicie takie wizerunki na słupach ogłoszeniowych.
Zaginęła… dalej fotka i podstawowe dane osobowe.
Podobne informacje zawierało ogłoszenie Irenki wsprawie Ireneusza.
Oddammęża ( Ireneusza) w dobre ręce.
Poniżejfotka.
Iinformacja dla reflektantek: taki sobie, a de facto słaby. Za to wierny donajbliższego grobu.
Ta ostatnia informacja, to, jak się domyślacie, wyrazuczciwości i prawdomówności wobec innych dam.
Ale i babskiego sprytu.
Powiedz takiej, że ten a ten to impotent, a będziestawać na głowie byle tylko udowodnić, że w jej rekach i udach pojęcieimpotenta nie istnieje.
Ireczka, istotęz natury pozbawioną damskiego sprytu, nagła krew zalała jak tylko przeczytałogłoszenie.
– Kto jest słaby, ja? Ja?— szeptał żałośnie ścierającpianę z ust.
– Ta ja zasypiam podczas stosunku, to ja wypełniamksiążkę przychodów i rozchodów gdy ja całuje jak bóg zabronił. To ja… – rozpaczIreczka nie miała końca. Ale też to cierpienie wyzwoliło w nim taki ambit,takie mocne postanowienie wykazania się i taką niecierpliwość, że Ireczek czekałz zapartym tchem na moment przekazania go w dobre ręce.
A dobrych rąk nie brakowało. Co to robi umiejętnośćposługiwania się Corelem.
I nastał czas, gdy Ireczek przechodził z rąk do rąkrozsławiając swoje imię w okolicy. Mężowie dam, które okresowo przygarniałyIreczka, nie mogli się nachwalić jaki on jest wspaniały. Wprawdzie tylko włóżku, ale tym niemniej. Ci zacni panowie , usłyszawszy o walorach Ireczka,konfrontowali te relacje z informacją zawarta w ogłoszeniu, że niby Ireczektaki słabeusz seksualny.
Rozumowali prosto, ale i poprawnie. Jeżeli Ireczekjest podobno taki słaby, a w relacjach żony własnej i żon innych znanychpowierzchownie mężów wręcz przeciwnie, to jakim wulkanem uczuć musi być Irenka.
I dawaj sprawdzać.
Sprawdziany potwierdzały ich przypuszczenia. Irenkajuż nawet książki przychodów i rozchodów nie wypełniała, narażając się natortury ze strony urzędu skarbowego.
Co to znaczy niewidzialna ręka rynku. Z mety poprawiasię jakość, a każdy, jeden przez drugiego, chce wykazać, że jego wachlarz umiejętnościto kunszt nad kunszty. Wspominam o tym mając nadzieję, że koleżeństwo potrafi ztego doświadczenia wnioski wyciągnąć i daleko wyjść poza zakontraktowane przyzawieraniu związku 10 zdrad. Im ich będzie więcej, tym konkurencja większa ijakość leci na zbity pysk do nieba. Czego Wam z serca życzę.
Wróćmy jednak do wątku rozlepianych przez Irenkę plakatów.Dlaczego?
Idą wybory, tych różnych plakatów i bilbordów będzieco niemiara.
I będą kusić: oddaj głos w moje ręce, najlepsze jakiena tej liście znajdziesz.
Jeśli ulegniesz, to tego p…przenia nie będzie końca. Akiedy w końcu wrócisz jak Ireczek na rodziny łono, to nagle z przerażeniemstwierdzisz jak on, że Irenka ziewa inną rozmiarówką. Jest dowód zdrady? Jasneże jest.
– Ot, życie –westchnął Ireczek – ja tyram pod różnymikołderkami a Irenka mnie zdradza. Jak teraz żyć? Z tym brzemieniem?
Na zakończenie tej opowiastki pragnę nadmienić, że ja, Izis, Irenkę stanowczo potępiam, bo mam inne podejście. Skoro już ten szlachetnieurodzony tyra na prawo i lewo, to ja będę wierna i nie zdradzę się, że ziewambardziej okazale. Pamiętajcie o tym koleżanki, by ziewać powściągliwie i ustadłonią zasłaniać. Wierność bowiem to podstawa każdego związku, nawetkoalicyjnego. Warto się tylko przed zawarciem porozumieć co do zakresu tejże. Zwykle uznaje się, że warunkiem zdrady jest jednoczesny wielokrotny orgazm zdradzającego i jego nowej partnerki. Ustalenia warto zapisać w akcie notarialnym, przyda się do alimentów.
Objaśniwszy tedy genezę i nautrę pierdnięcia, wypada nam przedstawić jego romaitość i zbadać jego gatunki oraz określić przynależność.
Problem
W sposób naturalny rodzi się następujące pytanie: jak prawdziwie zbadac odmiany pierdnięć ? Niedowiarek, miotany wątpliwościami, dumałby, czy pierdnięcie mierzyć na łokcie, na stopy czy na antały. Bo : quae sunt eadem uni tertio ,sunt eadem inter se.
O nie !
My proponujemy rozwiązanie wymyślone przez znakomitego chemika, najbardziej naturalne i niezmiernie proste w użyciu.
…………………………………………………………………………………………………………………………
Ale mówmy serio.
Panowie gramatycy dzielący litery na samogłoski i spółgłoski muskają zazwyczaj materię, ale my, którzy wyznaczyliśmy sobie cel wyższy, naukowy, by materię samą w sobie w pełni poczuć i wypróbować, dzielimy pierdnięcia na wokale, cichce lub bąki właściwe.
Wokale znane są również pod nazwą petard, wywodzącą się wprost od czasownika
” peter” , a ich moc i różnorodność brzmień sugeruje, że podbrzusze aktanta wypełniają prawdziwe race.Odpowiednie analizy naukowe znajdziemy w dziele Willichiusa Jodochusa ” Tezy o petardzie „.Petarda przejawia się zatem trzaskiem rozgłośnym, wywołanym suchymi waporami.Petarda bywa duża lub mała, w zależności od jej przyczyn i okoliczności. Wielka petarda zwana jest też wokalem pełnym lub wokalem właściwym, a mała petarda – półwokalem.
W wokalu pełnym, czyli
o pierdnięciu pryncypialnym
Wielkie pierdnięcie petardowe, zwane też wokalem gromkim lub pełnym, objawia się dużym hukiem, nie tylko ze względu na na obszerny i pojemny kaliber instrumentu, z którego się dobywa, na przykład z dziury wieśniaczej, lecz także na skutek wielkiej różnorodności wiatrów, wywoływanych rozkładem pokaźnego zapasu materiałów gazotwórczych, lub na skutek naturalnej, umiarkowanej ciepłoty żołądka i jelit. Ten prymus pierdnięcia porównywalny jest do salwy armatniej, do prychu purchawy, machnięcia z miecha etc. Opis gromów i błyskawic u Arystofanesa wątłe daje wyobrażenie o pierdnięciu petardowym, bo brakuje w nim odniesień do armat, do miny podkładanej pod mury w celu ich wysadzenia lub do salwy oddawanej przez burmistrza, gdy suweren powraca w mury.
Obiekcje
przeciwników pierdnięcia
Przeciwnicy pierdnięcia powiadają, że jego odgłosy, tworzace impromptu harmonijne , ucha nieobrażające, wcale by im nie przeszkadzały, ale niestety, pierdnięciu zawsze towarzyszy, z istoty rzeczy, nieprzyjemny zapach, który nasze nozdrza nęka – i z tego powodu pierdnięcie trzeba było skazać na banicję. A ponadto do wrażeń węchowych dochodzi jeszcze rozprysk paskudnych drobin, które zakłócają spokojność, osiadając na twarzy badacza, co szczególnie staje się dotkliwe, kiedy pierdnięcie wydobywa się zdradziecko, bez zapowiedzi, gdy atakuje znienacka, a głuchy wybuch rozkłada się na serię purkliwych pogwizdów.
Odpowiedź
Kto postrzega w pierdnięciu przestępcę winnego tylu wulgarności, ten zupełnie nie zna się na rzeczy.Prawdziwe pierdnięcie, zwane niekiedy pierdnięciem jaskrawym, pozostaje bezwonne lub aromatów tak niewiele zawiera, że brak im siły na pokonanie dystansu pomiędzy miejscem wydobycia, a nosem asystencji.
Łacińskie słowo ” crepitus”, oznaczające pierdnięcie, wskazuje jedynie na dźwięk bezwonny, ale pierdnięcie ordynaryjne miesza się zwykle z dwoma innymi odmianami złowieszczo puszczanych wiatrów; pierwszemy z nich, nazywanemu często bąkiem, niekiedy cichcem albo pierdnięciem niewieścim, towarzyszy przykry zapach, drugi zaś, rzeczywiście ogromnie wstrętny zwie się pierdnięciem zgęstniałym lub petarda murarską………
Powinnam swoim zwyczajem opisać osobiste wrażenia, bardzo pozytywne, mimo i pomimo, że rok temu zawaliło się wszystko co mnie tam zachwyciło, czyli rzadko spotykane wrażenie wspólnoty, bycia razem. Bez podziału na MY i ONI podlane zachwytem Ja tam byłam.
Rok temu bałam się okrągłej rocznicy i spodziewanych tłumów, zwiałam w przeddzień Bitwy, po próbie. I dobrze. Media informowały o problemach z dojazdem i powrotem, zaopatrzeniem w wodę, typowo polska prowizorka, woda utknęła w 16-o kilometrowym korku. Nie dało się przewidzieć tego wcześniej? Po upałach lunęło. Za wyciągnięcie z błota wezwane na pomoc traktory zażyczyły sobie minimum 100 zł, jeśli pojazd mały a odległość kilkumetrowa,
Mam wielu znajomych rekonstruktorów, którzy dopiero teraz opowiedzieli mi jak to wyglądało z ich strony. Bitwa, upał, zmęczenie. Wykąpać się, pić!. Nie ma wody! Utknęła w korku! Wyprawy do najbliższych miejscowości. Szklanka wody z kranu 5 zł. Baba jestem. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie wspomnienie znajomego Krzyżaka, który szukał w okolicznych miejscowościach wody dla swojej ciężarnej żony. Rzucił jakiejś kobiecie, że być może sama kiedyś była w takim stanie i ta, zlitowała się, sprzedała Mu kranówę taniej, 5 litrów za jedyne 20 złotych. Minął rok…szkoda, że nie słyszeliście jak o tym mówił. Wciąż są w Nim tamte emocje. Nie jest Polakiem. Przyjechał tym razem bez żony.
Jako „bonus” uczestnicy inscenizacji po powrocie zastali okradzione namioty. W efekcie w tym roku wszędzie było „Wstęp wzbroniony!”.
Czy taka sytuacja byłaby możliwa w innym kraju?
W tym roku widzów było mniej. Gołym okiem było widać puste parkingi i pola namiotowe. Brak wielu Chorągwi, pustki w średniowiecznej wsi, też rzucały się do oczu. Nie zawiodła pogoda. Było w sam raz. Bez upałów i deszczu, chociaż straszyło w tv, że utłuc może piorun jakiś.
Towarzystwo międzynarodowe. Najmilej wspominam, jak poprzednio, Litwinów. Jak zawsze z Księciem Witoldem można było sobie zrobić zdjęcie. Żal, że do obozu, także Krzyżackiego, można było wejść tylko po znajomości. Sami na to zapracowaliśmy rok wcześniej. Szkoda.
Sama inscenizacja, chociaż interesująca, w tym roku zamiast lektora z „taśmy” był żywy aktor, trwa tylko godzinę. Może dlatego, że już wcześniej widziałam nie raz, ciekawsze dla mnie było obserwowanie życia w średniowieczu. Przyjeżdżają ludzie z całego świata, całymi rodzinami. Staruszkowie i niemowlęta. Zero cywilizacji. To pasjonaci. Na stroje, kupowane za własne pieniądze, pracują przez lata Dbają o najmniejszy szczegół. Tak samo na namioty, sprzęty… Wszystko wykonane ręcznie, wedle dawnych procedur.
W tym roku mi się nie udało, ale wcześniej, miło wspominam ucztę u Księcia Mazowieckiego, miód pity z rogu i mięso z dzika pieczonego nad ogniskiem.
Nie obyło się oczywiście bez przedwyborczej agitki. Przyjdź, jest Korwin, usłyszałam. Poszłam. W nagrodę mam zdjęcie Z, autograf na i…. pewność, że na tego Pana nie zagłosuję. Mimo, że chętnie poszłabym z Nim na piwo. Prywatnie to bardzo sympatyczny pan, dżentelmen.
Nie wierzycie? Jedźcie za rok.:) Mam nadzieję, że wróci tamta atmosfera, że znowu będzie można włazić wszędzie, gapić się, wszystkiego dotknąć, jak przedtem.:) Przyjedźcie, spotkamy się. Ja tam będę.:)
Objaśniwszy tedy genezę i nautrę pierdnięcia, wypada nam przedstawić jego romaitość i zbadać jego gatunki oraz określić przynależność.
Problem
W sposób naturalny rodzi się następujące pytanie: jak prawdziwie zbadac odmiany pierdnięć ? Niedowiarek, miotany wątpliwościami, dumałby, czy pierdnięcie mierzyć na łokcie, na stopy czy na antały. Bo : quae sunt eadem uni tertio ,sunt eadem inter se.
O nie !
My proponujemy rozwiązanie wymyślone przez znakomitego chemika, najbardziej naturalne i niezmiernie proste w użyciu.
…………………………………………………………………………………………………………………………
Ale mówmy serio.
Panowie gramatycy dzielący litery na samogłoski i spółgłoski muskają zazwyczaj materię, ale my, którzy wyznaczyliśmy sobie cel wyższy, naukowy, by materię samą w sobie w pełni poczuć i wypróbować, dzielimy pierdnięcia na wokale, cichce lub bąki właściwe.
Wokale znane są również pod nazwą petard, wywodzącą się wprost od czasownika
” peter” , a ich moc i różnorodność brzmień sugeruje, że podbrzusze aktanta wypełniają prawdziwe race.Odpowiednie analizy naukowe znajdziemy w dziele Willichiusa Jodochusa ” Tezy o petardzie „.Petarda przejawia się zatem trzaskiem rozgłośnym, wywołanym suchymi waporami.Petarda bywa duża lub mała, w zależności od jej przyczyn i okoliczności. Wielka petarda zwana jest też wokalem pełnym lub wokalem właściwym, a mała petarda – półwokalem.
W wokalu pełnym, czyli
o pierdnięciu pryncypialnym
Wielkie pierdnięcie petardowe, zwane też wokalem gromkim lub pełnym, objawia się dużym hukiem, nie tylko ze względu na na obszerny i pojemny kaliber instrumentu, z którego się dobywa, na przykład z dziury wieśniaczej, lecz także na skutek wielkiej różnorodności wiatrów, wywoływanych rozkładem pokaźnego zapasu materiałów gazotwórczych, lub na skutek naturalnej, umiarkowanej ciepłoty żołądka i jelit. Ten prymus pierdnięcia porównywalny jest do salwy armatniej, do prychu purchawy, machnięcia z miecha etc. Opis gromów i błyskawic u Arystofanesa wątłe daje wyobrażenie o pierdnięciu petardowym, bo brakuje w nim odniesień do armat, do miny podkładanej pod mury w celu ich wysadzenia lub do salwy oddawanej przez burmistrza, gdy suweren powraca w mury.
Obiekcje
przeciwników pierdnięcia
Przeciwnicy pierdnięcia powiadają, że jego odgłosy, tworzace impromptu harmonijne , ucha nieobrażające, wcale by im nie przeszkadzały, ale niestety, pierdnięciu zawsze towarzyszy, z istoty rzeczy, nieprzyjemny zapach, który nasze nozdrza nęka – i z tego powodu pierdnięcie trzeba było skazać na banicję. A ponadto do wrażeń węchowych dochodzi jeszcze rozprysk paskudnych drobin, które zakłócają spokojność, osiadając na twarzy badacza, co szczególnie staje się dotkliwe, kiedy pierdnięcie wydobywa się zdradziecko, bez zapowiedzi, gdy atakuje znienacka, a głuchy wybuch rozkłada się na serię purkliwych pogwizdów.
Odpowiedź
Kto postrzega w pierdnięciu przestępcę winnego tylu wulgarności, ten zupełnie nie zna się na rzeczy.Prawdziwe pierdnięcie, zwane niekiedy pierdnięciem jaskrawym, pozostaje bezwonne lub aromatów tak niewiele zawiera, że brak im siły na pokonanie dystansu pomiędzy miejscem wydobycia, a nosem asystencji.
Łacińskie słowo ” crepitus”, oznaczające pierdnięcie, wskazuje jedynie na dźwięk bezwonny, ale pierdnięcie ordynaryjne miesza się zwykle z dwoma innymi odmianami złowieszczo puszczanych wiatrów; pierwszemy z nich, nazywanemu często bąkiem, niekiedy cichcem albo pierdnięciem niewieścim, towarzyszy przykry zapach, drugi zaś, rzeczywiście ogromnie wstrętny zwie się pierdnięciem zgęstniałym lub petarda murarską………
Kiedy leżysz bezsenny i spoczynek bezsenny niepochwytnym się staje mirażem – Miałbyś prawo bezkarnie lżyć tę nocną męczarnię mnóstwem brzmiących wulgarnie wyrażeń. Stale coś cię podrywa, nawet pościel zdradliwa każdą prośbę próbę snu wniwecz obraca: Walczysz z kołdrą zajadłą, podczas gdy prześcieradło ześlizguje się wciąż z materaca; Potem drapie znów koc cię – jakbyś chrzanem był w occie, coś cię gryzie, i piecze, i łechce! A od tego gorąca tak się wiercisz bez końca, że nie tylko spać – żyć wręcz się nie chce! Rozpacz żre cię do głębi, pościel wokół się kłębi i na ziemi ląduje znienacka, Wracasz z kłębem do łóżka, a tu nagle poduszka stawia opór jak sotnia kozacka! Wbrew potwornej migrenie wpadasz w płytkie uśpienie, znacznie płytsze niż mąk twych bezdenność, Lecz przez drzemki opary takie widzisz koszmary, że już lepsza by była bezsenność! Sam, początek to banał – płyniesz niby przez Kanał na pokładzie parowca „Von Schieschnitz”, Przy czym w swojej kabinie masz przestrzeni jedynie tyle, ile w przegródce na prysznic. Mimo to imieniny w licznym gronie rodziny czcisz biesiadą (wędliny, tort z kawą): Cała horda pociągiem przyjechała i pstrągiem w galarecie opycha się żwawo. Wzrok twój w tłumie spotyka znajomego prawnika: chciałbyś sprawy powierzyć mu ze dwie, Gdyby uróść mógł przedtem; lecz tłumaczy się szeptem, że ma lat jedenaście zaledwie, Nic nie szkodzi: pędzicie jakby szło wam o życie (statek stał się tymczasem dwukółką), Grając w oczko zarazem: on jest chyba pod gazem, bo waleta nazywa „kukułką”. W tobie budzi to opór, z drwalni bierzesz więc topór, ale nagle dreszcz zimy cię bierze: W samej tylko koszuli i skarpetkach wśród uli i chat Salisbury mkniesz na rowerze. Prawnik z majtków gromadą na bicyklach też jadą – ha, więc w tym lokowali kapitał! – On przez całą zaś drogę przekonuje załogę, że się właśnie dokładnie wypytał. O szczegóły intrygi, dzięki której ostrygi (każdy matros uszami tu zastrzygł) I od kaszlu syropy tanio kupi na kopy, jeśli kupcom stosowny da zastrzyk; Gdy w pośladek wbić żywo igłę, kupiec w warzywo w dosyć prędkim przemienia się tempie – Ma to swoje zalety: jeśli zdjąć mu sztyblety i zasadzić go w leśnym ostępie, Kupiec puszcza korzenie, z uszu niepostrzeżenie wykwitają zaś pąki towarów; Jeśli drzewkiem jest masarz, szynki na nim wypasasz i parówki dowolnych rozmiarów; Za to drzewko cukiernik rodzi babkę i piernik, nawet różne wymyślne sękacze, Akcje bardzo są tanie – zain-tere-sowanie zgłosił Rotszyld i inni bogacze – I tu, właśnie w momencie, gdy przyjemne napięcie rośnie w tobie, bo, z serca łomotem, Odsprzedany ci pakiet bierzesz w dłonie – sto rakiet bucha, budzisz się z dzikim dygotem, Po czym stwierdzasz, żeś truchło, że ci oko zapuchło, że chrapałeś tak srodze, boś miał skroń na podłodze, że ci w nodze coś mrowi, przekazując mózgowi sygnał, że ci zdrętwiała cała lewa część ciała, i że chrypkę masz w głosie, jakąś muchę na nosie, na języku masz osad, wytrąconyś jest z posad, kłaki w płucach i krtani, cały jesteś do bani, czujesz silne pragnienie, zgagę i przeświadczenie, że masz coś nie w porządku z wątrobą – Ale już światło dzienne zajaśniało, bezcenne, noc przemija, bez końca jak mój wiersz się wlokąca, a choć jedno i drugie było trochę za długie, wszystko mamy szczęśliwie za sobą!
Wykazuje dużo dobroci wrodzonej, która przejawia się w życiu przy każdej okazji. Jest to człowiek usposobiony pokojowo, a gdzie przybywa – stara się wnieść harmonię i zgodę. Bardzo dużo ma życzliwości i uczucia dla innych, podświadomie jednak liczy na to, że odpłacą mu tym samym. Często jednak bywa na odwrót. Wadą jego jest zbytnia wrażliwość na stosunki osobiste, uczucia i punkty widzenia innych. Wrażliwość tę powinien starać się przezwyciężyć – inaczej nie będzie mógł się wybić w życiu. Może się to stać dzięki rozwinięciu się stopniowo pewnego uczuciowego egoizmu, który będzie mu później służyć jako tarcza ochronna dla jego nadmiernej wrażliwości. Usposobienie jego jest przyjazne, ustępliwe, uprzejme i łagodne. Zdolnym jest do pracy cierpliwej pod kierunkiem innych i poświecenia się dla osób kochanych. Chętnie się uczy. Jest to dobry pracownik i wierny towarzysz. Nie potrzeba go przynaglać do pracy, gdyż sam wykazuje skłonności do wysiłków cierpliwych. Posiada dużo milczącej siły charakteru i wytrwałości, ale za mało ambicji i oryginalności w poczynaniach. Podlega nieustannym zmianom nastrojów – ale mimo to jest akuratnym i ostrożnym – można na nim polegać. Co mu grozi? Że podlegnie woli ludzi silniejszych od siebie. Trudno mu nieraz przychodzi osiągnąć samodzielność życiową. Zresztą – na stanowisku podwładnego osiąga często większe powodzenie aniżeli na stanowisku naczelnym. W sprawach zawodowych odbywa dłuższe podróże. Trzeba dodać, że jest to naogół człowiek szczęśliwy. Może osiągnąć wyróżnienie dzięki swym zdolnościom artystycznym a zwłaszcza talentowi do sztuki plastycznej.
O sobie samej mówiłam, że przecież znam, mam płyty…a jednak wciąż odkrywam coś nowego z Jej przebogatego repertuaru…
Miała zaledwie 30 lat… W latach 70-tych była czołową polską piosenkarką. 14 marca 1980 zginęła w pobliżu warszawskiego Okęcia w katastrofie samolotu Ił-62 Mikołaj Kopernik lecącego z Nowego Jorku.
Najnowsze komentarze