Odwiedziło nas

  • 0
  • 187,285
  • 82,895

Kalendarz

październik 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Porywający perfekcjonizm i rzetelność Irenki.

Piszę o Irence, ale przekonany jestem, że ten zestaw peanów jaki mam zamiar wygłosić pod jej adresem mógłbym skierować do większości pań, które poważnie traktują swoich partnerów. Zarówno tych przejściowych jak i tych na stałe zakotwiczonych.

Nie wykluczam, że i panów cechuje podobne podejście do problemu. Ja przecież właśnie taki jestem, a jacy są inni? Miejmy nadzieję, że równie rzetelni.

O tym, że Irenka prze ku doskonałości wiedział Ireczek już w momencie, gdy zrodziło mu się przeczucie. Przeczuwał że poprosi ją by go przewaletowała do czasu, nim dostanie separację od poprzedniego związku.

Nieśmiało, ale i z dużą kultura osobistą Ireczek zapytał Irenkę, czy gdyby go dopadło nieszczęście i musiał spać w bramie, to czy Irczyne serduszko zmięknie na tyle, żeby go przygarnąć, w nieszczęściu utulić i tak w ogóle.

U Irenki to tak zaiskrzyło, że postronni dzwonili do Pogotowia Energetycznego.

Ale jak to kobieta. Wszystko jej się wyrywało do Ireczka, i góra i dół, ale żeby dała to po sobie poznać, to w życiu.

Swoje stanowisko zakomunikowała ukochanemu językiem handlowca.

Jak się da, to się zrobi.

Ireczek ochoczo oświadczył, że się da i to tyle razy, ile tylko Irenka sobie zażyczy.

No i która by nie uległa takiemu upojnemu wyznaniu.

Ale niespodzianka, w dodatku mało przyjemna, była. Irenka oświadczyła bowiem, że będzie mogła przyjąć Ireczka dopiero w momencie, gdy już będzie gotowa.

Zwyczajnie jeszcze gotowa nie była.

Chłopy to znają. Takie babskie krygowanie. Tak przynajmniej sądził Irek na początku i co tu ukrywać, zachwycony tym stanowiskiem nie był.

Ale jak ktoś pała, to tydzień w tą, tydzień w tamtą, nie problem. Da się wytrzymać, byle piwo było.

A było, bo dama z poprzedniego związku używała tego piwnego argumentu, by Irka przy sobie zatrzymać. Ale nic z tego, Ireczek w zżyciu kierował się zasadą, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody i łóżka. Za piwo wywdzięczał się na otomanie ale do łóżka nie dał się zaciągnąć.

No a tera o Irence.

Wiedziała co robi. Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi tygodniami trochę się zapuściła w kontaktach towarzyskich. Uświadomiwszy sobie ten fakt, z przerażeniem stwierdziła, że to pierwsze zbliżenie z Ireczkiem może wypaść mała atrakcyjnie, parafialnie. Na to gorejące serce Irenki nie mogło pozwolić. Tym bardziej, że przyrzeczony Irkowi 7 dniowy termin zwłoki poganiał.

Zrobiła to, co na jej miejscu zrobiłaby każda kochająca niewiasta.

Dokształt i udrażnianie.

Ireczka zaczęła denerwować ta wielość odwiedzających Irenkę mężczyzn. Kobitki też bywały, ale rzadziej.

Co w takiej sytuacji robi zakochany bez opamiętania mężczyzna? Śledzi i podgląda.

Domyślacie się co widział, ale i tak wam to powiem, bo lubię się powtarzać.

Przed oczyma podglądającego Ireczka roztoczyły się widoki Irenki pieszczącej tych wszystkich mężczyzn i przerywającej co pewien czas pytaniami:

Jak to kolega odbiera? Czy powinnam coś dopracować? A gdyby tak? Nie uważa Pan że byt szybko poruszam biodrami? Tak, jak mi miło. A językiem?. Dopracuje, to pewnie przez ten mostek. Będzie lepiej jak wyjmę? Widzi kolega, jak ręka odjął. Czy moje jęki są podniecające, czy tez powinnam zmienić tonację? I tak nasza Irenka, poprzez weryfikacje dochodziła do perfekcji.

Panowie korygowali działania uwagami, które stanowiły istotny wkład w uzyskanie perfekcji Irenki. Kobitki, które również brały udział w tych warsztatach, uzupełniały wiedzę praktyczną własnym doświadczeniem zwierzając się Irence jak ich partnerzy reagują na różne pieszczoty. Irenka z tych rad robiła notatki a póżniej, gdy sparingpartnerzy kończyli, wkuwała uwagi na pamięć.

Sokoli wzrok Irka dostrzegł, ze podczas tych sparingów i Irenka, i kolejny sparingpartner zerkali w komputer przenosząc dostrzeżoną wiedzę do praktyki.

Nawet zapamiętałem link, chociaż nie miałem czasu zajrzeć. Gdybym kogoś skusił, to proszę podzielić się uwagami:

http://ciasnenastolatki.sexplus.pl/sex/601943/overused_porn_bitch_briana_banks

Tydzień strzelił jak z bicza. Irence na doskonaleniu kunsztu, a Irkowi na podglądaniu. Irek to był zadufany w sobie osobnik. Uważał, ze jak kilka lat temu zdobył tytuł Mistrz Pieszczot Ziemi Świetokrzyskiej, to będzie ciągle doskonały. Gdzie tam rwa kulszowa a szczegolnie wypadanie dysku wyłączyło go z korzystania z pozycji nazwanej „na mostek”. Z ostrozności zaopatrzył się w gadzety, którymi zamierzał nadganiać luki w zapomnianych umiejetnościach.

Ale Irek, widząc przygotowania Irenki, był głęboko przekonany, że to pierwsze zbliżenie będzie upojne, niezapomniane i takie, którego wszyscy mu będą zazdrościć.

I nie pomylił się. Aż mnie skręca. Trafić taką niewiastę.

A moja co? Parafianka. Tylko by teksty pisała, a pomyśleć o dokształcie to nie łaska?

Mnie już się pewnie taka kochająca Irenka nie trafi. I muszę udawać, że jest mi dobrze wtedy, kiedy jest wspaniale. Poudaję, niech ma przyjemność.

Ireneusza z Włoszczowej droga do dobrobytu – kurs krótki (poniedziałkowy)

Usidliła Irenka Ireczka na nieco dłużej.

Im dłużej to trwało, tym bardziej Ireczek był porażonysytuacją.

Przywykł do szczególnego traktowania. Noszenia na rękach,pielęgnowania, nieustającego przypominania o unikalnych walorach iumiejętnościach oraz o tym, że został stworzony do miłości.  Zarównoplatonicznej, jak i wyczynowej. Ireczkową sielankę zakłóciła pewnego dnia samaIrenka.

Tekstem:

 – Ja płaczę, jawymagam.

I wymagała.

Ponieważ Ireczek brylował jedynie na niwie samorządowej ipoza brylowaniem nic innego nie potrafił, coraz trudniej było mu o pozyskanie środkówna ukojenie nasilającego się szlochu.

Na szczęście wprawne oko Ireneusza dostrzegło u niewiastpewną prawidłowość.

Taką mianowicie, że po przejściu klimakterium białogłowy zezdwojoną, co ja mówię, z wielokroć  zwielokrotnioną siłą pragną mieć dziecko. Nietylko po to, żeby je mieć, ale przede wszystkim by ciążą przyhamowaćnarastające zapędy seksualne.

Co ja Wam panie będę mówić. Każda to przeżywała. A jak nieprzeżywała, to przeżyje.

Drugą dostrzeżoną przez Irka prawidłowością było słabezaangażowanie partnerów owych niewiast w realizację ambitnych planów. Tłuki,normalne tłuki. Do łóżka można takiego zapędzić jedynie pod warunkiem, że siępod kordełką ułoży połóweczkę, a na podusi ustawi zgrzewkę browaru. Po takiejdawce men zasypiał, a niewiasta mogła realizować pragnienia, których efektemmiało być macierzyństwo.

Nie była to dla dam sytuacja komfortowa i z powodówoczywiście uzasadnionych szukały rozwiązania, że tak powiem, zewnętrznego.Czyli poza dotychczasowym partnerem.

W  tym momencie, nabazie tej skomplikowanej rzeczywistości, wkraczał Ireczek.

W sukurs przyszła mu pewna wróżka z Nagłowic ( blisko doWłoszczowej, służę adresem jakby co), która szukającym u niej pociechy niewiastomodczytywała ze szklanej kuli wskazówki na przyszłość.

Wskazówki sprowadzały się do wyjawienia rocznika mężczyznmłodszych mniej więcej o 25 lat od pytającej. Wśród nich należało bowiem szukaćprzyszłego ojca równie przyszłego potomka.

Wyszukiwaniem zajmował się już Ireczek. A robił to na fullwypas. Dysponował pełną listą menów z każdego wskazanego przez kulę rocznika,lokalem oraz harmonogramem poczęć poszczególnych kandydatów na ojców.

Starał się, starał, a wyników brakowało. Niestety jak nie mawyników, klientki nie są skłonne do zapłaty. O nagrodzie nawet nie wspomnę.

Trochę z ambicji, a trochę przerażony brakiem środkówIreczek poszukał ratunku u wróżki. Ta miała jedną receptę – wybieraj zmłodszych roczników.

Irek zweryfikował swoje listy i przygotował nowe. Młoderoczniki owszem, starały się, ale niewiasty nadal nie zaciążały.

Tylko  się zachlastać.

Ireczek nie dowierzając już żadnym rocznikom sam próbowałratować dobre imię firmy. I też nic.

Ale ponieważ nie ustawał w staraniach ( co to z chłopa robiąpieniądze), Irenka musiała wkroczyć i przerwać Irkowe zmagania. Właśnie wtedy wypowiedziałate wiekopomne słowa.

 Słowa o mocyporównywalnej tylko z veni, vidi, vici. 

Zwróciła się mianowicie do ukochanego:

– Daj se siana, sie zarąbiesz.

 

Nauczona nowym doświadczeniem tak sobie myślę i wymyśliłam,że na mnie też kiedyś przyjdzie ten okres bez okresu.

Ale ja już taka głupia nie będę, do wróżki do Nagłowic niepojadę. Obok w Oksie jest taka, co jej szklana kula podpowiada, by przyszłychtatusiów wybierać po gabarytach.

I, jakem Irenka, mnie się to podoba, ja to akceptuję i tylkooby to klimakterium jak najszybciej mnie najszło, amen.

A może tak ?

Nie mogę tego zamieścic inaczej, więc proszę, otwórzcie to sami 🙂

http://www.poezja-spiewana.pl/index.php?str=lf&no=6630

 

 

 

Wieczór Hiszpański

Z Enrique Costanzo Granadosem y Campiña

To będzie eksperyment. Poezja z podkładem muzycznym.  Jak to przeprowadzić? Trzeba wydrukować sobie tekst i czytać go zgodnie z instrukcją, w odpowiednich momentach zmieniając muzykę, albo otworzyć dwa madagaskaty08 i dalej postępować wg instrukcji.

Bajkę o byczku, który nie lubił walczyć napisał Munro Leaf w 1936 roku, u nas przetłumaczyła Irena Tuwim. Potem było tłumaczenie Łukasza Rudnickiego i Wiesława Drabika. Miałam w rękach, odłożyłam .  Możliwe, że jest świetne. Nigdy się pewnie tego nie dowiem. Dla mnie po Irenie Tuwim się nie poprawia. (casus Fredzia phi phi)

Po tym wstępie, teraz właściwa instrukcja:

Włączamy Oriental. Odliczamy 10 taktów (ma być 0:16) i zaczynamy czytać : Otóż moi kochani…

Czytamy normalnie, żadne tam szybkie czytanie, ma być recytacja ze zmianami intonacji, pauzami we właściwych momentach, jakbyśmy czytali dziecku, czy innemu wymagającemu słuchaczowi. Kończymy z II tańcem hiszpańskim w 2:20.

Część druga, Odpalamy Fandango. Tu próbujemy czytać w rytm El Fandango de Candil.

Czasy podaję orientacyjnie. Najlepiej wychodzi, jak się tekst umie na pamięć.

Byczek Fernando

http://www.youtube.com/watch?v=Q4_IofNT7N0&feature=related   „Oriental” from Danzas españolas

Otóż moi kochani

Dawno temu, w Hiszpanii

Żył sobie młody byczek

Imieniem Fernando. 0:21

Inne młode byki

Jego rówieśniki

Skakały po łące

Bodły się rogami 0:32

Brykały całą bandą

Ale nie Fernando

Fernando lubił spokój 0:42

Lubił wąchać kwiatki

Stokrotki i bławatki

W ciche wieczory letnie 0:58

Szedł pod drzewo stuletnie

I w jego cieniu siadywał

I wąchał polne kwiatki

Stokrotki i bławatki

Jego mamusia, Krowa 1:17

Patrzyła na to ze smutkiem 

Fernandziu, mówiła, zobacz

Ty stajesz się odludkiem

myczała bardzo żałośnie

Pomyśl, co z ciebie wyrośnie

Czemu nie hasasz, nie brykasz 1:46

I towarzystwa unikasz

Czemu rogami nie bodziesz

Popatrz na inną młodzież

I ciągle w kółko to samo.

Fernando na to : mamo

Na co mi bójki i wojny 2:00

ja jestem byczek spokojny

i stokroć bardziej wolę

bławatki i kąkole.

Mama Fernanda, choć krowa

Była wyrozumiała

Niech mi się tylko uchowa

Już na nic nie będę zważała. 2:20

http://www.youtube.com/watch?v=FUeQfcMdIjM&feature=related El Fandango de Candil

Mijały lata

Fernando, chociaż nie skakał, nie brykał

Lecz mimo to wyrósł nad podziw

Na całkiem tęgiego byka

Często inne młode byki 0:09

Fernanda rówieśniki

Przystawały przed afiszem

I czytały, co tam pisze0:15

Każdy z nich pragnął szalenie0:18

Walczyć kiedyś na arenie.

Ach w Madrycie, ach w Madrycie0,29

Tam jest, myślą, bycze życie

Tyle ludzi bije brawo

Ty się kłaniasz w lewo, w prawo0:37

Ty się wściekasz, gra muzyka

To dopiero raj dla byka.

A Fernando siadał w cieniu 0:51

I przyglądał się w milczeniu

Małym chmurkom i kwiatuszkom

Przysłuchiwał ptaszkom, muszkom

Kiedyś przyszło pięciu ludzi 1:03

W bardzo dziwnych kapeluszach

Najsroższego wybrać byka

Który wściekle się rozjusza.

Ten, co wierzga należycie

Będzie walczył dziś w Madrycie.1:18

Byki na to, jak na lato

Zaczęły się bość rogami

Hasać, wierzgać kopytami

Skakać, brykać ile sił

Każdy dziko okiem błyska

Każdy pianę toczy z pyska

I z pod kopyt wzbija pył. 1:36

 

Człowiek i kot !!

 kotek 

Dobrze udokumentowany jest fakt, że koty pod wszelkimi względami przewyższają ludzi. Oto krótkie porównanie.

CZŁOWIEK                             KOT

                     Budowa ciała

Ma 204 kości                     Ma 244 kości

                       Słuch

Ucho ma 6 mięsni.            Ucho ma 30 mięsni.

Nie potrafi rozrózniać        Dzięki temu kot

ważnych dźwięków            oszczędza wiele

o wyskokiej często –          energii, gdyż

tliwości jak na przykład     nadstawiając ucha

otwieranie drzwi  lo –         w kierunku źródła

dówki.                              dźwięku, nie musi

                                        obracac głowy.Potrafi

                                        rozróżniać ważne dźwięki

                                        o wysokiej częstotli –

                                        wości jak otwieranie

                                        drzwi lodówki .

                      Wzrok

Zle widzi w ciemnościach.  Widzi w ciemnościach

Wykazuje tendencję          zwłaszcza, kiedy wy –

do wpadania na różne       partuje nocnej przekąski.

rzeczy, nawet na innych    Potrafi patrzeć godzinami

ludzi.Często mruga           nie mrugając.

                     Węch

Ma tylko 5 do 20  mln      Ma 67 mln komórek

komórek węchowych       węchowych i potrafi

i rzadko używa ich          z odległego pokoju

do ważnych celów.         wywęszyć kanapkę 

                                       z tuńczykiem.

           Koordynacja mięsniowa.

Słaba. Nie najlepiej        Znakomita.Nie ma żadnych

wdrapuje się na szafy    trudności z wdrapywaniem

i drzewa.                        się na szafy i drzewa.

                 Kręgosłup

Ograniczona giętkość.  Może dotknąć tylnych

Większość ludzi ma      nóg czubkiem nosa,

trudności z dot –           leżąc na grzbiecie.

knięciem  palców u      Zawiązywanie sznurowadeł

nóg, a niektórzy          nie sprawia mu żadnych

nawet z pochyleniem   problemów, ale większość

się, by zawiązać          kotów woli chodzić boso.

sznurowadła.

                    Futro

Futra ludzi  często    Większość ciała pokryta

wiszą w szafie i są    jest futrem – własnym.

z drugiej ręki po       Koty mogą stawiać włosy

jakichś zwierzętach  na sztorc, kiedy spotykają

np.norkach, lisach   wroga. Dzięki temu wydają

czy sobolach           . się większe i ważniejsze.   

Najwięcej futra

rosnie na czubku

głowy, a i to nie zawsze.

                     Głos

Przekazywanie myśli  Wydaje mniej dźwięków

polega na wielo –        ale i tak umie dać do 

sylabowych słowach    do zrozumienia o co

i zdaniach.                  mu chodzi. Koty sa 

Mówienie pod –           doskonałymi śpiewakami

niesionym głosem      Nigdy nie dostają chrypki

przez dłuższy czas     nawet po śpiewaniu

wywołuje chrypkę.     przez całą noc.

                    Kolor

Tylko biały, czarny,    Rozmaite kolory.

żółty i czerwony.         Także paski, kropki

Żadnych wzorków.    krążki, rozetki i łaty

                                 Kolor często zlewa się

                                z tłem w celu kamufla-

                                żu – np. z kolorem obić

                                na meblach albo tapet.

                   Oczekiwanie życia

Ma tylko jedno zycie     Ma dziewięć żyć.

 

 kotek  

Stephen Baker

 

  

                       

 

DRUH…

muz. A. Pietrow
sł. G. Pożenian

Jeśli radość wszystkim jedna,
Wszystkim i bieda jedna.
W morzu staje za falą fala,
A za zmianą – zmiana.

Tuż przy samym skraju burty
Druha zasłoni druh.
Druh zawsze odstąpić chętny
Kapok, koło i łódź.

Druha mi o nic prosić nie trzeba,
Z nim nie straszna bieda.
Druh mój – trzecie moje ramię,
Będzie ze mną zawsze.

Lecz gdy zdarzy się, że kocha on,
A ja na jego drodze,
Zejdę mu z drogi, takie prawo:
Trzeci musi odejść.
/przekł.Renata Miłosz/

Autor: Incitatus




A była…:)))

Ireczka z Włoszczowej peregrynacje i liczne perypetie na wyboistej drodze ku lepszemu zakolegowaniu się z Irenką

Sprawa dojrzała do zamęścia, jeśli wolno nazwać rzecz poimieniu posługując się terminologią Pana Chyły.

A skoro dojrzała, to należało przestać już podsyłać sobie:sprośne dowcipy, co bardziej pikantne filmiki tylko dla dorosłych (w razieczego służę linkiem, nie będę gorsza niż Koleżanki), komentarze do tych dzieł isugestie transkrypcji od promotorów do terminatorów.

Sami widzicie, że zrobiło się poważnie, a w takichprzypadkach i decyzje muszą zapadać poważne.

 Na tym etapie wyłoniłsię problem adaptacji do środowiska.

Ludzie w małych miasteczkach, w kamienicach, żyją jak jednarodzina. Wiedzą kto co je na obiad, kiedy teściowa odwiedza sąsiada oraz kiedysąsiadka ma okres i należy zrezygnować z wizyty.

Miło, rodzinnie, swojsko.

W takie środowisko miał wejść Ireczek. Jasna rzecz, że to właśnieprzychylna opinia sąsiadów była podstawowym warunkiem przyjęcia oświadczynprzez Irenkę.

Bo i ona, jak większość kobiet, bardziej ceniła sobie w tychsprawach zdanie sąsiadów niż rodziny.

Przez ten tor przeszkód Ireczek musiał przejść, by zaistniećjako stały sublokator Irenki.

W zasadzie nie była to dla niego żadna nowość, we Włoszczowejtakie obyczaje też były kultywowane. Przechodził więc przez to wielokrotnie zdobrym, żeby nie powiedzieć doskonałym, rezultatem.

W dwa dni się uwinę – pomyślał – i drzwi do raju stojąotworem.

Czy to z racji wieku, przesilenia wiosennego, czy serwowanychmu przez Irenkę wymyślnych i wyczerpujących testów przedwstępnych, nasz Irek,po kolejnych odwiedzinach kolejnych sąsiadów, markotniał coraz bardziej. Itakoż opadał z sił. Witalnych.

Dziwne, bo wizyty były niemal identyczne jak te weWłoszczowej i powtarzały się wg tego samego scenariusza.

W drzwiach witał go gospodarz – uśmiechnięty, serdeczny, zobiema rekami wyciągniętymi do uścisku. Pełnoletnie niewiasty zerkały zza jegoramienia pilnie lustrując urodziwą sylwetkę  Ireczka. Może nieco dłużej ich ciekawośćkoncentrowała się na okolicach krocza, ale też przy tym modelu Wranglerów, wktórym krocze wypada na wysokości kolan, takie spojrzenia były w pełniuzasadnione. Krój wzbudzał podziw.

Zwróćcie uwagę, że wizualna strona wizyty przygotowana byłaperfekcyjnie. Własnoręcznie wypracowany PR działał bezbłędnie.

Dalszy przebieg sprawdzianu też był typowy. Sąsiad prowadziłdo kuchni, na stole pojawiała się połówka, zza drzwi zerkały niewiasty głośno analizującunikalny krój spodni.

Gospodarz zwykle zadawał fundamentalne pytanie : czyPrzyszły Sąsiad potrafi wypić setkę duszkiem?

Irek był abstynentem. Nigdy nie wypijał więcej niż pół litradziennie, więc takie podejście do sety wzbudzało w nim odrazę. Wzbudzało, ale niepozwalał sobie na nic ponad nią. Wypijał, zakąszał i oczekiwał na dalszewyzwania. Słusznie, bo następowały.

Po spożyciu powitalnej połówki Ireczek przechodził w ręcekobiet, a te ze zwykłą w takich sytuacjach monotonnością penetrowały walory isprawdzały możliwości Ireczka.

Wypadał dobrze, jako że był stworzony do konwersacji zdamami. I nie tylko konwersacji, chociaż tylko z damami.

Kiedy obiegówka spęczniała od pozytywnych ocen i Ireczekmógł już zapukać do drzwi Irenki, wybuchła awantura na całą kamienicę.

Okazało się bowiem, że wprawdzie w kwestiach seksualnych byłnasz bohater bezbłędny, jednak w sprawach uczuciowych już do doskonałości byłomu daleko.

Pewnie to alkohol sprawił, że podczas testów nie tylkodopieszczał swoje egzaminatorki, ale w znacznie większej ich liczbie zakochiwałsię na umór. Jeszcze liczniejszą grupę stanowiły te niewiasty, którym się poprostu oświadczał. Te ostatnie, nawet jeśli były mężatkami, oświadczynyprzyjmowały, ochoczo akceptowały i rychtowały się do ożenku.

I to one zrobiły dziką awanturę wykrzykując, że Ireczek w życiunie będzie partnerem Irenki,  chyba że poślubie. Po bliżej nieokreślonej liczbie zaślubin Ireczka z bliżej nieokreślonąliczbą mężatek.

Irenka, postać cnotliwa nad podziw, zsolidaryzowała się zgronem awanturujących się dam oświadczając, że ona też chętnie użyczy swoichwdzięków drogiemu Ireczkowi, ale po ślubie.

Sami widzicie Kol. i Kol., że jak ktoś ma pecha, to upieprzysię jak dziki, a gdy przyjdzie do ślubu to nie może, ze względu na nadmiarnarzeczonych.

I tak zacementowało Ireczka w miasteczku Irenki, gdzie dodziś przebywa w abstynencji seksualnej oczekując na ożenki.

Przechlapane.

Nóż w mrowisko

Wcinam się, wiedząc, że jest kolejka, ale…
Czytam o Ewie Demarczyk, którą uwielbiam od zawsze i w związku z tym nasuwa mi się myśl o kondycji naszego szkolnictwa.
„Demarczyk miała trudności z uzyskaniem dyplomu, bo profesor krakowskiej PWST Danuta Michałowska nie chciała jej wystawić pozytywnej oceny z zajęć z dykcji.”
Brzmi jak kpina? Moim zdaniem tak. Wystarczy posłuchać. Można nie lubić, ale braku dykcji pani Ewie zarzucić nie można. Każdy kto nie jest głuchy może to stwierdzić.
Któż z nas nie zna z własnego doświadczenia, albo ze słyszenia, że…np. Grzegorz Skawiński, jeden z naszych najlepszych gitarzystów, kończył moje LO, miał poprawkę z muzyki? Noblista literacki miał problem ze zdaniem matury z języka polskiego? Geniusz matematyczny miał problem z matematyką?
Oświata jest niedofinansowana. Zgoda. Pozostaje jednak pytanie kto zostaje nauczycielem Waszych dzieci? Pasjonaci, tacy jak Izis i większość mojej rodziny, zawód prawie dziedziczny, omal sama nie zostałam nauczycielką, to chyba wyjątki. Być może się mylę, obym. Wiedzę czerpię z życiorysów tych największych. A oni zawsze mieli w szkole pod górkę.
Od lat krąży dowcip. Według mnie nie zabawny, bo prawdziwy.:(
Jeśli do niczego się nie nadajesz zostajesz nauczycielem. Jeśli nawet do tego nie, uczysz wuefu.

Próbka braku dykcji Ewy Demarczyk:
http://www.youtube.com/watch?v=CmY6i1uZQnE

Zając i Lis

Dawno, dawno temu, gdy wszystkie zwierzęta porozumiewały się ze sobą w ten sam sposób i żyły w zgodzie i harmonii…

A co? Że to nie o zwierzętach było? Że to tylko ludziom stan ten został przysługiwał i odebrany został za pychę okazywaną Bogu? To tylko ludzkie, szowinistyczne przesądy. Potwierdziłby ci to przedstawiciel każdego gatunku, z którym zdołałbyś się porozumieć. Oczywiście, o ile trafiłbyś na dostatecznie wykształconego osobnika. No, ale to ryzyko również dotyczy wszystkich gatunków, ludzi też. Spróbuj na początek pogadać z własnym kotem…

Ale do rzeczy. Otóż w owych mitycznych czasach Zając i Lis stanowili parę nieodłącznych przyjaciół. I jak to często w takiej sytuacji z młodymi bywa,cały Las był ich. Włóczyli się razem od łąki do łąki, od polany do polany, od baru do baru, wymyślając sobie coraz to nowe historie i opowieści, podziwiając harmonijny świat i sielankową przyrodę.

W życiu jednakże żadna sielanka nie trwa wiecznie. Któregoś popołudnia przydarzył im się o jeden bar za dużo, czy może tylko o kilka kolejek… A może słońce tego dnia za gorące było, a może z ciśnieniem coś nie tak – dość, że obaj przyjaciele urżnęli się w przysłowiowego trupa. Gdy świadomość ponownie zaczęła nieśmiało kiełkować w ich głowach, stwierdzili że leżą w trawie na tyłach dawno już zamkniętego baru, pora późna, a do domu daleko. I co najgorsze, nogi wcale nie chcą nieść!

Lis jeszcze jako tako trzymał się na czterech łapach i powoli był w stanie posuwać się w stronę domu. Ale Zając był kompletna dętka – miał kłopoty nawet z otwieraniem oczu, a poruszanie choćby jedną łapą przekraczało jego aktualne możliwości. No ale przecież nie można zostawić przyjaciela w takim stanie daleko od domu. Lis, przezwyciężając własną słabość, rozłożył szeroko kitę, wciągnął na nią Zająca i powoli ruszył w stronę jego domu.

To był potwornie męczący powrót! Łupanie w głowie, miękkie i nieskoordynowane łapy, i w dodatku balast w postaci przyjaciela wleczonego na ogonie… Lis okazał się jednak twardym zawodnikiem. Padł dopiero u progu domu przyjaciela. Wtedy inicjatywę przejął Zając. Przez całą drogę spod baru przespał się nieco, na oczy przejrzał i przepełniło go współczucie. Pomyślał, że teraz jego kolej aby odwieźć przyjaciela.

– Lisie, właź na mój ogon i jazda! – zaproponował rezolutnie.

Lis otworzył jedno oko i zaprotestował – Przecież ty nie masz ogona!

– A tak, rzeczywiście – zmartwił się Zając – ale to nic. W takim razie pożyczę od ojca samochód i odwiozę cię pod sam dom.

– E tam, do samochodu twojego ojca to ja się pewno nie zmieszczę!

– Nic się nie martw, to wypasiona terenówka – uspokoił go Zając i pokicał do ojca.

Jak zaplanowali, tak się stało i wkrótce Lis również bezpiecznie i szczęśliwie trafił do swojego domu. I tak się ta historia zakończyła.

A morał? Cóż warta bajeczka bez morału?

Morał jest oczywisty:

Gdy zawiedzie cię funkcjonalność ogona, czym prędzej postaraj się o wypasiony samochód!