Odwiedziło nas

  • 0
  • 187,269
  • 82,895

Kalendarz

październik 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Po co żyjemy

*

Życie jest diabła warte

poza Szopenem, Mozartem;

poza Słowackim i Mickiewiczem

jest w ogóle niczem.

 

Ja nie, zeby pisać „Sonety”,

nie, zeby „Króla Ducha”, –

Sercem poety

pragnę posłuchać ….

 

Czego ? – no, Wisły, no oczywiście,

kiedy brzozowe liście,

jeszcze nie bardzo zielone,

jeszcze onieśmielone,

 a już kładą sie na ziemię, na wodę,

 w białodrzewiu hodując urodę ,

i wiem, że przyjdę, zobaczę

i że się na pewno rozpłaczę,

że takie zielone i młode,

 

No, na przykład sosny,

Albo klony, przyjaciele, klony !

Jestem radosny,

bo klon jest zielony.

 

Życie jest diabła warte,

jeżeli nie jest uparte,

no bo trzeba, przyjaciele wrócić,

wszystko tam zmienić, odwrócić, –

żeby sosny szumiały nad Wisłą

i żeby słonce zabłysło

w złocie zboża, w broni hartowanej,

w oczach bliskich, we krwi przelanej,

nad Mazowsza równiną otwartą, –

i żeby żyć było warto. 

 

Wł. Broniewski

„Drzewo rozpaczające”

 

PANU MARKIZU DE….

 

Pod Wawelem był smok w grocie
Co jadał różne łakocie:
Sznycle, dropsy, ptaszki, mszyce,
Ale najchętniej dziewice.
Jak codziennie jedną wpieprzy,
To ma zaraz humor lepszy.
Nawet staje na ogonie
I prześlicznie ogniem zionie.
Więc król kazał swej policji
Utrzymywać go w kondycji,
Ale wnet dziewic zabrakło,
Choć jeździli aż pod Nakło!
Smok schudł, osowiały siedział,
Jak mu pomóc, nikt nie wiedział.
Aż ktoś wpadł na pomysł z rana.
By smokowi dać barana,
Co ma równie głupie lica
I jest durny jak dziewica.
Niestety, po takiej porcji
Smok natychmiast dostał torsji
Wodę z Wisły wypompował
I jak pershing eksplodował!
Wniosek: Przez błędne metody
Mamy dziś deficyt wody!

 

A Waligórski

Incitatus

SOLENIZANTKOM…

 

Ona urody majestatem

Młodzieńców nie przynęca śmiałych

I nie prowadza swoim śladem

Tłumu wzdychaczów oniemiałych.

W jej kształtach nie ma nic z bogini,

Jej pierś nie wznosi się jak fala,

Nikt jej świętością swą nie czyni

I nie upada na twarz z dala.

Ale we wszystkich jej spojrzeniach,

W uśmiechu, w rysach, w każdym geście

Tyle jest życia i natchnienia

I tyle wdzięku w nich się mieści.

Ale jej głos gdzieś w duszy dźwięczy

Jak echo pięknych dni przeszłości

I serce kocha się, i męczy,

Wstydząc się prawie swej miłości.




Przełożył
T. Łopalewski

Muzyka i obyczaje

Moj wnuk Hirek co to do gamaji chodzi, jest usłuchanym łogarem, ale musiał być wyjatkowo nicpoty, bo miał szlaban. Tylko do lani i nazod do chaty.Jednego dnia byłem w jego chacie za stróża, guli pilnowania.Weszłem ino na chwiółkę po arbatę do kuchni a tu mi po gierach jakiś ziąb ciągnie! Coś mnie tkło. Ło słodko godzino!. Okno rozwarte a gzuba nie ma. Na stole nojdłem kawalońdek papier zez tytki po farynie a na nim stojało: Dziadzia cała nasza eka idzie na rekolekcje, to i ja z nimi. Będę nazod za jasnego.Hirek.Kochany chłopyszek- pomyślałem i wyprysłem na ulicę. A tam pełno młody wiary, wszycy ciągną w jedną stronę. Na rekolekcje – pytam, no- odpowaiada mi gilata salacha wew bestrej katanie. A do którego kościoła? Nie do kościoła, tylko do Areny, dorzucił zdalasiały ginol zez włosami ochrympanymi tępym knypem i zez agrafką wew klubrze.Poszłem za nimni. A tam wew środyszku kiwa się śtyrech nygusów, każdy wygląda, jak pies nośpłata i szczypie gitary. Dwadzieścia kociambrów wećpionych na raz zez kejtrami do blaszanej kisty, nie zrobiłoby takiego rejwachu Na obkoło pełno młody wiary i szczonioki i dziewuchy poubierane jakby mieli ptapty.A podrygują ajakby im kto rapituchy za koszule wećpił a drą kalafy, jak tygrysy. Nojdłem Hirka, ale ścisk był więc podrygiwałem z nimi do końca rekolekcji. poszli my do chaty, on był na imię, taki był umęczony a ja po tych podrygach nie miałem siły mu  nałuzgać za to, ze był  nieusłuchany. No i powiedzcie, czy muzyka nie łagodzi obyczajów?

Retrospektywa: Lajkonik i radio

O, już jesteśmy na antenie? Tak, dzień dobry panu, redaktorze, dzień dobry słuchaczom.

Proszę bardzo, proszę pytać. Nie. Nie pochodzę z Krakowa. Skąd ten pomysł? Zresztą, nieważne.

Tak, znam tę formułę. „Spotkanie z ciekawym człowiekiem”. Hm, hm. Ciekawe to jest to, skąd panu przyszło do głowy, że ja jestem ciekawym człowiekiem, hehe. No, redaktorze, proszę się nie obrażać, słyszę przecież, że właśnie leci reklama. Dobrze, już będę grzeczny.

No cóż, proszę pana, zaczynałem jako prosty nauczyciel historii, potem doszła jeszcze wiedza o społeczeństwie… Ale, wiecie państwo, praca w szkole to nie było to. Nawet nie, że marne pieniądze, ups, przepraszam, mało satysfakcjonujące warunki finansowe. Nie, młodzież też w porządku, w końcu klasa czy szkoła to kawałek społeczeństwa i charaktery się rozkładają wedle krzywej dzwonu, jak wszędzie. Ci najlepsi naprawdę pozwalają znieść tych… Czwororęcznych… Nie wie pan, kto to? A proszę sięgnąć do klasyków, Niziurskiego na przykład. Literatura magistra vitae, panie redaktorze. Ale skończyłem ze szkołą, przede wszystkim przez ciało pedagogiczne. Broń Boże jakieś konkretne ciało, po prostu koleżeństwo. Te koterie, stronnictwa, stoliki, to płaszczenie się przed dyrekcją, to podkładanie świń wzajemne – coś obrzydliwego.

Mówi pan? W każdej firmie teraz tak jest? To jak ta gospodarka działa, jeżeli tyle energii idzie na taką walkę… Kły i pazury, a ponoć jesteśmy cywilizowani. Potem pracowałem w księgarni i to było, proszę pana i państwa, decydujące. Raz, że klienci w księgarni wiedzą, czego chcą, a ja mam dobrą pamięć, więc na dziewięćdziesiąt procent zapytań potrafiłem z marszu odpowiedzieć, a dwa, że… No, pozostałe dziesięć procent potrafiłem też odpowiednio skierować, nawet jak ktoś szukał prezentu dla babci sklerotyczki, która w młodości bawiła się w BDSM. Co poradziłem? Haha, redaktorze, a która godzina? Piętnasta dwanaście? To co mi pan zadaje pytania takie więcej na po dwudziestej trzeciej?

Wracajmy do naszych baranów. Nie, nie bananów, chciałem powiedzieć „baranów” i powiedziałem to. Mówiłem o zaletach pracy w księgarni i druga była taka, że miałem dużo czasu na czytanie wszystkiego, co chciałem, zwłaszcza przed południem. No i tu doszedłem do tego, co teraz robię. Jakby to powiedzieć…

Specjalizuję się teraz, proszę pana, w dopisywaniu happy endów. Przykład jakiś dać? Widzi pan, taki Sapkowski na przykład, przez dwa tomy opowiadań i pięć powieści prowadził tego swojego wiedźmina i na końcu go dał utłuc. A w trylogii „husyckiej”? Główny bohater przeżył, ale dziewczynę to mu wyjątkowo paskudnie wykończyli.

No to ja biorę tę powieść, zaczynam tam, gdzie autor skończył, i summa summarum wszystko się kończy dobrze, źli zostają ukarani, dobrzy żyją długo i szczęśliwie. Albo Masłowska, ta jej „Wojna polsko-ruska”. Jak tak można zostawić czytelnika z palcem w gniazdku albo wychodzącego na blokowisko? Chociaż jej, po prawdzie, trzeba by całą powieść przerobić.

Co? Jak to się sprzedaje? Świetnie, proszę pana. Zamówienia schodzą jak woda. Nie, no skąd, nie od autorów – od wydawców. Oni wiedzą, co się sprzeda. A sprzeda się, proszę pana, wszystko, co się dobrze kończy. Dlaczego? A jak pan myśli, redaktorze? No dlatego, że ludzie po prostu lubią, jak się wszystko dobrze kończy. I kupią to, w większej liczbie nawet niż oryginał.

Nie wierzy pan? A ja to udowodnię panu – tu i teraz. Proszę: porządek panuje w Port-au-Prince, ulicami oświetlonego miasta przechadzają się turyści, słuchając spontanicznych koncertów. Jutro na Haiti też wstanie kolejny radosny dzień, szczęśliwy zarówno dla przyjezdnych, jak i mieszkańców tego egzotycznego raju. I jak, podobało się panu? A państwu?
________

Tekst chroniony prawem autorskim (wszystkie części cyklu o p. Lajkoniku). Opublikowany w witrynie www.kontrowersje.net oraz na blogu madagaskar08.blog.onet.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.

POLE

Pole
Rosyjskie pole….
Czy księżyc lśni, czy też sypie się śnieg –
Szczęściem i bólem
Związany z tobą….
Nie, nie zapomnieć cię sercu po wiek!

Rosyjskie pole.
Rosyjskie pole…..
Przez ileż dróg w życiu przyszło mi biec!
Tyś moja młodość,
Tyś młoda wolność…
Wszystko, co w życiu zgubiłem gdzieś…

Nie dorówna ci cień,
zieleń lasów, szum mórz.
Ciebie, tak jak i mnie,
Chłodny owiewa wiatr…
Ziemia Ojców tu ma,
Zawsze powiem ci ja
– Witaj ojczyste pole,
Jam twe drobniutkie źdźbło…

Pole
Rosyjskie pole……


tłum. Incitatus


Powitanie.

Jest mi niezmiernie miło , już oficjalnie tu dołączyć. Postaram się spełnić oczekiwania wyspiarzy. Tymczasem dziś krótko. Witam zatem  dwunastkę „Apostołów” :))))

MOJE PANIE KOCHAM WAS,,,:)))***

 

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec…

J. Tuwim

Drugi czart Diabelus

 diabe 

Drugi czart Diabelus; tego czarta przetozowią diabeł, iż był w obrazie króla Belusa tym obyczajem: Dał był Ninus, król asyryjski, ojcu swemu, Belusowi , obraz namalować i prawa takie nadał ; kto by co najgorszego uczynił, a do tego obraza przyszedł, a tknął go, tedy wina była odpuszczona, by tez szło o gardło.

Obrócił sie wtedy wielki lud do onego obraza, iż nie tylko go tykali, ale i przed nim klękali i ofiary czynili; widząc to czart wszedł w on obraz i znaki czynił z odpowiedziami.

Widząc Ninus, król, ojca swego obraz czynić znaki, zbudował mu pyszny kościłó, w którym się czart kochał bardzo;potem z owych cudów przydano jeszcze dia, po grecku; dwa Beele, a stąd diabeł urósł wielkize dwu.

Właśnie tedy diabeł się rozumie; z jednego obraza dwa czarty. Stądże u nas powstało ( nie wiem, którym duchem zwiedzieni), iż jakmiarz za każdym słowem nielubym, jeszcze lepszego wzywamy tego czartadiabła mówiąć: „A diablić po tym, a diabeł cię sili, a diabeł cie o to prosił, a diablić kazali”.

Boże daj, aby ten obyczaj u nas przestał, w mowie naszej polskiejmówića wspominać tego czarta złego, diabła, boć nikomu nie pomoże, jedno zaszkodzi.

Opses, czart tejże chytrości jest jako i Farel, bo też z człowiekiem rad nakłada potajemnie, nie jawnie, ani też żadnej rozmowyczyni z ludźmi, ani człowieka osiada własną mocą, jeno grzechem jeg, bo tej mocy już nie ma , jako pierwej, póki Pan Krystus nie przydzedł na świat.

 

a tak mniszy w Częstochwej próżne prace podejmują około ludzi wartogłownych, bo przy owych żadnego Opsesa nie będzie , jeno mania, to jest niedostatek zdrowia w głowie.

Wiele bywa takich, zwłaszcza między kmiecym narodem, którzy odstępują od pamięci: z każdym takim oni mkną do Częstochowej.Mniszy tego przyglądają dla swegopożytku; dosyć też tego najdzie między babami, ci czynią takimi, aby im dawani, których ja wiele widał.

Niektóre z księdzem miały porozumienie, aby ludziom szaliły, bo ich o to nie karzą. 

 diabe

 

Czemu Bóg dopuszcza szatana na człowieka, aby mu szkodził:

 diabe 

1.  Iżeby tym okazał dziwną swoją wszechmocność, z której ma władzę rozkazać i diabłu, a musi go słuchac, i to, co jemu rozkaże, i jako wiele, tak uczynić.

 

2. Aby pobożni krześcijani na wszelki czas byli czujnymi i ostrożnymi, jakoby się bronili i zastawiali temu swojemu nieprzyjacielowi….

 

3. Aby byli wierni kuszeni, a przez pokusy brali pożytek i duszny i cielesny….

 

4.  Aby złego człowieka karał złym duchem, bo niegodny łaskwej ręki…

 

5.  Aby łaska Boża z wspomożenie Jego było widomsze w tym, gdy ode złego nas wybawi…

 

6.  Aby była złość diabelska poznana, gdy bywa zwyciężony od krześcijan…

 

7.  Abysmy trzeźwymi i czujnymi byli i zawsze na modlitwach trwali…..

 

Gilowski, Wykład katechizmu.

…………………………………………………………………………………………………………………….

O pokusach przeszkadzających ludziom

Z wszystkich czartów …….. każdy ma swe godziny i miejsca i karaktery, którymi kapturają ( łowią) ludzi potajemnie,czego sobie człowiekza żywota nizacz nie ma, gdyż ciało z krew nie mogą rozumieć, które sa rzeczy z ducha, tylko według ciała rozumieją; ale naonczas, gdy występki ujrzy przed wroty, dusza każda, wyszedszy z człowieka, rozumieć będzie.

Wysadził tu Lucyper na przodek Bachusa z swoją rotą, rozumiejąc o naszych krześcijaniech, iż są poddani jemu, jako temu, który trunki ludzkimi szafuje, to jest wszytkie opilce na świecie sprawuje.Bo przez opilstwokażdy człowiek narychlej we wszytkie złości wpadnie, o które się Pan Bóg gniewa, a czart się w nich barzo kocha, nie tylko w pijaństwie komu złość wyrządzi, ale i sam marnie zginie, bo więcej obżarstwo albo pijaństwo ludzi potraci niż miecz.Przeto czartom rozkazał Lucyper, aby pijaństwem łowili z zwodzili ludzi, jako mogli nalepiej.

 

Postępek prawa czartowskiego

wg J. Tuwima  diabe 

.